Miłośnik dalekich podróży, szybkich samochodów i szybkiego wypowiadania się w mediach na każdy, nawet luźno związany z jego prawniczą specjalizacją temat. Ale nawet ci, którzy kpią z profesorskiego stylu życia i „parcia na szkło”, nie kwestionują tego, że należy do grona najbardziej wpływowych prawników w Polsce.

Dość wspomnieć, że to właśnie jemu I prezes Sądu Najwyższego zleciła sporządzenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy o dostępie do informacji publicznej i reprezentację przed TK. Ostatecznie I prezes SN ugięła się pod zmasowaną krytyką i w połowie ubiegłego roku zmodyfikowała wniosek, podpisując się pod nim sama. Ale wrażenie, że prof. Chmaj jest potrzebny najtęższym prawniczym głowom w Sądzie Najwyższym, pozostało. Zwłaszcza że nie jest tajemnicą, iż ekspertyzy zamawiali u niego często także parlamentarzyści różnych partii czy ministerialni urzędnicy.

Reklama

ESZA