Niewielu Polakom udaje się zająć tak ważne stanowiska w Unii Europejskiej, więc już sam wybór na zastępcę europejskiego inspektora ochrony danych świadczy o prestiżu i zaufaniu do kandydata. Od czasu objęcia europejskiej funkcji dr Wiewiórowski jest być może mniej skory to formułowania jednoznacznych opinii, ale wynika to z tego, że jego zadaniem jest teraz bardziej wypracowywanie konsensów niż stawianie spraw na ostrzu noża. Dobrze było to widać po głośnym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdzającym nieważność Safe Harbour. Wiewiórowski, choć podkreślał znaczenie skutków tego orzeczenia, starał się jednocześnie wskazywać praktyczne rozwiązania impasu, przed jakim stanęły firmy transferujące dane osobowe do USA.

Choć jego wpływy łatwiej teraz dostrzec na poziomie Unii Europejskiej niż w Polsce, bez wątpienia pozostają niemałe. Zwłaszcza że były polski GIODO wciąż trzyma rękę na pulsie nowych technologii, a to one dziś stawiają największe wyzwania pod kątem ochrony prywatności. Prywatności, dla której granice państw już dawno przestały się liczyć.

Reklama

SW