- Nie może być tak, że zadłużonemu emerytowi zostaje niewiele ponad 300 zł na życie. To dużo poniżej minimum egzystencji - mówi posłanka PiS, Barbara Bartuś dla „Rzeczpospolitej”.
Reklama

Projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przewiduje zmiany dla emerytów i rencistów. Posłowie PiS chcą, aby na wniosek komornika ZUS pomniejszył wypłacane świadczenia. Wówczas kwota wolna od egzekucji wzrosłaby do wysokości minimalnej renty i emerytury.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, wnioskodawcy chcą, by po interwencji komornika, emerytowi pozostało nie mniej niż minimalne świadczenie tj. 880,45 zł z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i 675,13 zł renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy.

Posłanka argumentując wniosek PiS, zwraca uwagę na konsekwencje niedotrzymania zobowiązań.

- Wystarczy, że poręczą pożyczkę dla wnuka albo sami wezmą kredyt na zakup niezbędnych sprzętów, a potem z powodów losowych nie będą mogli go spłacić w terminie. Wtedy komornik zaczyna ściągać te należności z ich świadczenia- dodaje Barbara Bartuś.