Dobra koniunktura gospodarcza sprzyja też firmom tylu rent-a-car, czyli zajmującym się krótkoterminowym wynajmem aut.

- Nowo powstałe czy rozwijające się filie wielkich koncernów chętnie korzystają z usług firm z branży rent-a-car - mówi Sebastian Syrek z Europcar.

Według szacunków reprezentantów branży w tym roku większe firmy z rynku mogą zawrzeć przynajmniej 120-140 tys. umów najmu, co da im około 120 mln zł przychodów. To jednak dane dotyczące tylko części rynku, czyli tych największych międzynarodowych graczy, z których najwięksi to m.in. Avis, Budget, Europcar, Express, Hertz, National czy Sixt. Do tego dochodzi cała rzesza regionalnych firm wynajmujących auta w większych aglomeracjach, których przychodów i skali działalności nikt nie liczy.

Główni gracze cieszą się sporym wzrostem liczby zawartych umów.

- Szacujemy, że w tym roku będzie ich około 30 proc. więcej umów - mówi Radosław Lesiak, wiceprezes Avis Polska.

Z kolei Europcar podaje, że w całym 2006 roku miał około 25 tys. umów najmu, a na koniec pierwszego półrocza było to już 22 tys. umów. Firma liczy, że w 2007 r. liczba umów wynajmu można się zbliżyć do 40 tys.

- W ubiegłym roku zawarliśmy ponad 15 tys. umów wynajmu, a w tym roku ten wynik został osiągnięty już na koniec października - mówi Andrzej Witkowski, dyrektor generalny Budget Polska.

Dodaje, że ostatnie dwa miesiące nie są dla branży zbyt dobre, bo sezonowość to charakterystyczna cecha tego biznesu. Najwięcej klientów jest w okresie od kwietnia do października. Zdecydowanie gorzej jest od listopada do marca.

- Zdarzało się, że obroty w sierpniu były dwa razy wyższe niż np. w lutym - mówi Andrzej Witkowski.

Trzy filary

Taka sezonowość to efekt tego, że ta branża ma trzy główne grupy klientów. Największa to klienci, którzy przylatują lub przyjeżdżają do naszego kraju w interesach i potrzebują auta, żeby sprawnie poruszać się po mieście czy kraju. To dla nich firmy wynajmujące wprowadziły do oferty możliwość wynajmu nawigacji GPS (za 40-50 zł na dzień).

- Około 80 proc. liczby wynajmów w naszej firmie realizujemy dla klientów biznesowych, z czego około 60 proc. kontraktów jest zawieranych na kilka dni - mówi Radosław Lesiak.

W przypadku Avisu pozostałe 15 proc. umów to klienci indywidualni, którzy przyjeżdżają na wakacje, a tylko 5 proc. umów realizują firmy assistance, wynajmujące auta dla swoich klientów po wypadku czy awarii.

- W naszej firmie usługi dla firm assistance stanowią około 20 proc. naszego biznesu - mówi Sebastian Syrek z Europcar.

Dodaje, że ten segment rynku rośnie szybciej niż przeciętna, bo dynamika wynosi około 30-40 proc. rocznie. W przypadku jego firmy po 40 proc. biznesu stanowią wynajmy dla klientów indywidualnych przyjeżdżających na wypoczynek i dla przedstawicieli firm przyjeżdżających w interesach.

Poszkodowani klienci

Większe zapotrzebowanie ze strony firm asistance to efekt tego, że obecnie pakiety ubezpieczeń komunikacyjnych coraz częściej przewidują możliwość skorzystania z pojazdu zastępczego. Również poszkodowani w wypadkach coraz częściej mają świadomość, że mają prawo do wynajmu auta na koszty ubezpieczyciela sprawcy wypadku z polisy OC komunikacyjnego (szczególnie w przypadku przedsiębiorców czy wolnych zawodów). Oni jednak trafiają do lokalnych, tańszych wypożyczalni, bo zasadą jest, że można wynająć auto tej samej klasy, a poza tym towarzystwa uznają przeciętne koszty wynajmu w danym regionie. Tymczasem u dużych graczy te ceny są przeciętnie wyższe, ze względu na lepszy standard oferowanych pojazdów.

- Nasza flota jest corocznie odnawiana, stąd nie oferujemy aut z przebiegiem większym niż 40 tys. km - mówi Andrzej Witkowski z firmy Budget.

Nowe pomysły

Rynek rośnie, więc pojawiają się coraz to nowe pomysły na wynajem aut, np. skierowanych do miłośników caravaningu.

- Takich firm jak nasza jest w Polsce wciąż niewiele, w porównaniu z krajami zachodnimi - mówi Michał Michalak, właściciel firmy RentAutoCamp.

Dodaje, że cena za dzień w granicach 350-500 zł w zależności od okresu roku to efekt wysokich kosztów zakupu takiego auta, które dobrze wyposażone kosztuje 250 tys. zł.

Innym niekonwencjonalnym pomysłem jest zaoferowanie taniego wynajmu w zamian za jazdę autem oklejonym reklamą.

- Gdyby nie przychody z reklam, wynajem byłby przynajmniej dwa razy droższy - mówi Michał Traczyk z firmy Carad.

Jego firma ma ponad 100 samochodów Smart for Two, czyli dwuosobowych aut miejskich, które można - w zależności od wersji wyposażenia, wynająć za 39-49 zł za dzień. Jeśli okres wynajmu przekracza siedem dni, cena spada o 10 zł. Przy czym cena nie różni się w zależności od tego, czy auto jest oklejone reklamami czy też nie.

ILE ZA SAMOCHÓD

Cena wynajmy zależy od trzech czynników:

  • miejsca, w którym wynajmujemy - lokalnie działające firmy są przeciętnie dwa razy tańsze od dużych operujących na terenie całego kraju (jako część międzynarodowej grupy). Jednak przeciętnie klasa i stan pojazdów jest w tych pierwszych niższa,
  • okresu wynajmu - wynajem na 1-3 dni, jest najdroższy. Im dłuższy okres wynajmu, tym większa skłonność do upustów. Choć wynajem na najkrótszy termin jest najbardziej opłacalny, to firmy starają się promować dłuższe terminy najmu, bo poprawiają one wskaźniki wykorzystania floty i pozwalają zmniejszyć koszty związane z obsługą i logistyką ruchu pojazdów,
  • rodzaju auta - samochody małe kosztują od 50 do 100 zł za dobę. Auta średniej klasy to już wydatek rządu 100 czy nawet 300 zł, w zależności od firmy i marki auta. Najdroższe modele mogą kosztować nawet 1000 zł dziennie. Do tego trzeba oczywiście doliczyć koszty paliwa, czasem dodatkowego ubezpieczenia, wyposażenia (np. GPS, fotelik dziecięcy) czy usług (przyprowadzenie auta we wskazane miejsce, żeby nie trzeba było odbierać go z siedziby firmy).

MARCIN JAWORSKI

marcin.jaworski@infor.pl