Dr Mariusz Bidziński wykładowca Uniwersytetu SWPS / Dziennik Gazeta Prawna
Czy Polska musi przyjąć przepisy restrykcyjne dla przedsiębiorców z branży tytoniowej? Czy rzeczywiście zmusza nas do tego Unia Europejska?
Konieczność nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych rzeczywiście związana jest z obowiązkiem wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/40/UE z 3 kwietnia 2014 r. w sprawie zbliżenia przepisów (...) w sprawie produkcji, prezentowania i sprzedaży wyrobów tytoniowych i powiązanych wyrobów oraz uchylająca dyrektywę 2001/37/WE. W związku z tym musimy do krajowego porządku prawnego wprowadzić wiele zmian w zakresie formy i treści ostrzeżeń na wyrobach tytoniowych oraz systemu kontroli jakościowej nad tymi produktami.
Ale krajowy projektodawca postanowił pójść dalej i nałożyć dodatkowe obowiązki, niewynikające z dyrektywy.
To prawda. I tu jest pewien problem. Projektodawca nowelizując przepisy, powinien mieć na względzie fakt, że ustawy dotyczą nie tylko konsumentów i ich zdrowia, lecz także gospodarki, w tym szeroko rozumianej branży tytoniowej (a więc także całego kręgu podmiotów pośrednio związanych z branżą). W efekcie zasadne wydaje się, by rozwiązania prawne podejmowane były nie tylko – jak ma to miejsce obecnie – przez Ministerstwo Zdrowia, lecz także przez wszystkie niezbędne w tym zakresie resorty, w szczególności Ministerstwo Gospodarki. Sama procedura konsultacji to chyba trochę za mało.
Część branży mówi nawet o ewentualnej niekonstytucyjności ustawy. Skąd te zarzuty?
Proponowana zmiana ma wpływ na przemysł tytoniowy i w związku z tym regulacje dotyczące przedsiębiorców powinny być zgodne z normą art. 22 konstytucji, tj. z zasadą wolności gospodarczej. Projekt zawiera bowiem przepisy obligujące producentów i importerów wyrobów tytoniowych oraz wyrobów powiązanych do przekazywania określonych przepisami ustawy sprawozdań, zgłoszeń, analiz i informacji. Nakłada także wiele innych obowiązków, zaś jego prawidłowa implementacja wiązać się będzie z koniecznością zmiany przepisów wykonawczych.
Bez wątpienia wyroby tytoniowe odbierane są co do zasady jako produkty mające negatywny wpływ na zdrowie i życie ludzi. Projekt, poprzez wprowadzenie regulacji choćby w zakresie ograniczenia miejsc palenia papierosów elektronicznych, ograniczenia w zakresie reklamy wyrobów tytoniowych i produktów powiązanych ma na celu ochronę zdrowia, zagwarantowaną w art. 31 ust. 3 konstytucji. I do tego momentu wszystko jest w porządku.
Jednak tak szeroka zmiana ustawodawcza, której ostatecznego kształtu de facto jeszcze nie znamy, ma wejść w życie 1 stycznia 2016 r. Oznacza to, że regulacje prawne dotyczące wielu podmiotów związanych bezpośrednio z branżą tytoniową uchwalone zostaną prawdopodobnie przez Sejm nowej kadencji, zaś przedsiębiorcy będą mieli wyjątkowo mało czasu na dostosowanie swoich przedsiębiorstw. Jeśli taka sytuacja rzeczywiście będzie miała miejsce, z całą pewnością powstanie istotna wątpliwość co do zgodności tak opieszałego działania z Konstytucją RP, w szczególności z zasadami dotyczącymi pewności prawa i zakazu zaskakiwania obywateli nowymi regulacjami.