Wszystko zaczęło się od tego, że B.L. pożyczyła od D.B. 15 tys. zł, których nie oddała. Później D.B. zaczął grozić B.L. śmiercią oraz podpaleniem stanowiących jej własność zabudowań i w efekcie wymusił na niej złożenie oświadczenia, że otrzymała od niego nie 15 tys. zł, a 40 tys. zł. Ostatecznie w jednej sprawie sąd zasądził od B.L. na rzecz D.B. kwotę 15 tys. zł. Z kolei w drugiej skazał mężczyznę za to, że działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej groził B. L., usiłując doprowadzić ją do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Kobieta wytoczyła D.B. kilka spraw cywilnych oraz złożyła parę zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przez niego innych przestępstw.

Wniosła także pozew do sądu o ochronę dóbr osobistych. Poczuła się bowiem dotknięta tym, że w toku postępowania, D.B. broniąc się przed jej zarzutami mówił o niej, że jest osobą „fałszywą”, „zakłada sprawy”, „okrada ludzi i bazuje na oszustwie”, „każdego oskarża”, „kłamie” i „stara się wyłudzić pieniądze od osób pozwanych”.

Reklama

Sąd Okręgowy w Suwałkach oddalił powództwo B. L. Uznał bowiem, że naruszenie dóbr osobistych powódki nie było bezprawne.

Wskazał, że mówienie o niej, że jest „fałszywa”, „zakłada sprawy”, „okrada ludzi”, „bazuje na oszustwie”, „każdego oskarża”, „kłamie” i „stara się wyłudzić pieniądze od osób pozwanych” narusza dobre imię i godność kobiety, ale jednocześnie wyłączył możliwość skorzystania przez nią z ochrony przewidzianej w art. 24 k.c. Działanie D.B. ocenił bowiem w kategoriach wykonywania przez niego prawa podmiotowego tj. obrony swoich interesów. Zwrócił też uwagę, że mężczyzna nie chciał naruszyć dóbr osobistych powódki, lecz jedynie uzasadnić składane wnioski dowodowe. Ponadto swoje wypowiedzi D.B. skierował jedynie do sądu rozpoznającego sprawę i to właśnie w celu przekonania go do swego stanowiska. Takie działanie w ocenie sądu nie stanowi zatem karalnego zniesławienia, ani naruszenia dóbr osobistych w rozumieniu art. 24 par. 1 k.c..

Reklama

B.L. odwołała się od wyroku.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał apelację za zasadną. W jego ocenie sąd okręgowy błędnie ocenił, że zachowanie pozwanego polega na wykonywaniu prawa podmiotowego i z tej przyczyny jest pozbawione cechy bezprawności w rozumieniu art. 24 par. 1 k.c..

SA zgodził się, co do zasady, z tezą, że w przypadku postępowań sądowych zakres ochrony osoby dotkniętej naruszeniem dobra osobistego przez przeciwnika procesowego, powinien być określany przy uwzględnieniu przysługującego mu prawa do sądu. Jest ono bowiem chronione na poziomie konstytucyjnym. Prawo do obrony w procesie cywilnym nie jest jednak nieograniczone. Działanie w jego wykonywaniu kończy się bowiem w momencie, w którym bez rzeczywistej potrzeby strona postępowania wkracza w prawnie chronioną sferę dóbr osobistych innych osób.

W ocenie sądu nie można przyjmować, że osoba, która uzyskuje status strony procesowej, z tego tylko względu nie musi w toku sprawy przestrzegać w stosunku do przeciwnika obowiązujących wszystkich zasad przyzwoitego i zgodnego z prawem postępowania.

SA w Białymstoku zwrócił także uwagę, że nie ma znaczenia subiektywne przekonanie D.B, że poprzez podnoszenie zarzutów zniesławiających B.L. mógł poprawić swoją sytuację procesową. Co prawda pozwany może, broniąc się przed roszczeniami strony powodowej, podnosić zarzuty zmierzające do unicestwienia jej żądania, w tym również godzące w jej dobra osobiste, ale tylko te, które są wywołane rzeczową potrzebą, nie zaś, będące poza materią toczącego się sporu, przy tym nieprawdziwe i zmierzające wyłącznie do postawienia jej w złym świetle. Tego rodzaju zachowanie nie może być tolerowane i powinno spotkać się z odpowiednią reakcją w sytuacji, gdy życzy sobie tego osoba nim dotknięta.

Sąd stwierdził też, że chociaż stosunki między stronami były skomplikowane, a u podstaw tego legł fakt niewywiązania się przez B.L. z zawartej z pozwanym umowy pożyczki, to jednak nie upoważnia to D.B. do przypisywania B.L. działań o charakterze przestępczym. Odróżnić bowiem należy stosunek zobowiązaniowy, którego niewypełnienie pociąga za sobą sankcję cywilną, od przestępstwa. A do tego odwołują się użyte przez pozwanego określenia: "oszustka" i " osoba, która okrada ludzi". Tymczasem D.B. ani nie wykazał tego, że powódka dopuściła się tych czynów, ani rzeczowej potrzeby podnoszenia tej kwestii w postępowaniu cywilnym.

Zdaniem SA z uwagi na obiektywizację odpowiedzialności w świetle art. 24 par. 1 k.c. dla oceny, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, nie ma też znaczenia, że pozwany nie chciał zniesławić kobiety, a jedynie bronił się przed nieuzasadnionym, w jego ocenie i faktycznie wygórowanym roszczeniem. Pozwanego nie może także usprawiedliwiać nieznajomość prawa materialnego i reguł obowiązujących w procesie cywilnym, co mogło uzasadniać jego subiektywne przekonanie, że poprawi swoją sytuację procesową poprzez wykazanie „jaką osobą jest powódka”. Jakakolwiek była bowiem jego intencja, nie usprawiedliwia kierowania wobec przeciwnika procesowego zarzutów obiektywnie zniesławiających, przy tym nieprawdziwych i pozbawionych merytorycznego charakteru. Może to rzutować jedynie na określenie rodzaju i stopnia zawinienia. Nie ma natomiast znaczenia dla oceny bezprawności w rozumieniu art. 24 par. 1 k.c.

W ocenie sądu apelacyjnego uzasadnione jest w związku z tym, ale tylko w niewielkim zakresie, dochodzone na podstawie art. 448 k.c. roszczenie pieniężne. Sumą odpowiednią w rozumieniu art. 448 k.c. będzie 2 tys. zł - czytamy w uzasadnieniu.

Paulina Szewioła

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (sygn. akt I ACa 88/15)