W maju 2020 r. partner życiowy powódki zginął w wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę. Sprawca nie udzielił poszkodowanym pomocy i zbiegł z miejsca wypadku, a kilka miesięcy później został skazany na osiem lat pozbawienia wolności. Kobieta podczas wypadku była w ciąży. Śmierć partnera była dla niej szokiem, bo choć nie byli małżeństwem, mieszkali razem, oczekiwali wspólnego dziecka i planowali wspólną przyszłość. Po wypadku musiała zmierzyć się nie tylko ze stratą towarzysza życia, lecz także z samotnym macierzyństwem.
Rok po wypadku powódka wniosła o wypłatę odszkodowania i zadośćuczynienia w swoim imieniu oraz w imieniu małoletniego syna. Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie, pomniejszając zadośćuczynienie o 30 proc. Uzasadniał to tym, że partner powódki w momencie zderzenia nie miał zapiętych pasów, co przyczyniło się do charakteru obrażeń i jego śmierci.