Decyzja o podniesieniu granicy przepołowienia sama w sobie budzi skrajne emocje. Część ekspertów ją chwali, wskazując na to, że przy ciągle rosnących cenach coraz więcej drobnych czynów, kwalifikowanych dotąd jako wykroczenia, stawałoby się przestępstwami. Zgoła odmiennie na tę kwestię zapatrują się handlowcy, którzy narzekają, że grzywny za wykroczenia, nakładane często w niższej kwocie niż wartość zrabowanego mienia, są kompletnie nieskuteczne. Jeszcze inni zwracają uwagę na niekonsekwencje projektodawców, którzy w projekcie zasadniczo znacznie zaostrzającym represyjność kodeksu nagle postanowili złagodzić nieco kurs w odniesieniu do kradzieży, kradzieży leśnej, paserstwa i zniszczenia mienia. Bo przy tych właśnie czynach zakwalifikowanie ich do kategorii przestępstw lub wykroczeń zależy od tego, czy wartość mienia była niższa, czy wyższa od 500 zł.
Dzięki kontrawencjonalizacji, czyli depenalizacji częściowej, część czynów, które dotąd były przestępstwami (dotyczące wartości skradzionego lub zniszczonego mienia z przedziału od 500 do 800 zł), zostanie zakwalifikowana jako wykroczenia.

Wątpliwy tryb

Reklama
Podniesienie tej granicy do 800 zł budzi również wątpliwości ze względu na sposób, w jaki tego dokonano. Projekt skierowany do pierwszego czytania (a wcześniej poddany konsultacjom społecznym, uzgodnieniom międzyresortowym i opiniowaniu przez inne podmioty) nie zawierał bowiem jakichkolwiek zmian w tym zakresie.
Chodzi o nowelizację art. 119 par. 1 kodeksu wykroczeń, art. 120 par. 1 k.w., art. 122 par. 1 i 2 k.w. oraz art. 124 par. 1 k.w., a także ich odpowiedników w kodeksie karnym, tj. art. 278 par. 1 k.k., art. 288 par. 1 k.k. oraz art. 291 i 292 k.k.

Reklama
- Zmiany tych przepisów zostały zgłoszone dopiero na etapie prac komisji sejmowej już po pierwszym czytaniu projektu ustawy w parlamencie. Żadna ze zmian proponowanych w pierwotnym przedłożeniu nie dotyczyła modyfikacji znamion wymienionych wykroczeń lub przestępstw ani nie była związana choćby pośrednio z zagadnieniem kontrawencjonalizacji wskazanych typów czynu zabronionego pod groźbą kary. Mamy więc do czynienia z materią, która nie była objęta pierwotnym projektem zmian we wskazanych kodeksach i wykracza poza zakres przedłożenia - wskazuje prof. Mikołaj Małecki z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego.
Zdaniem ekspertów tej fundacji doszło więc do naruszenia art. 119 ust. 1 konstytucji stanowiącego, że Sejm rozpatruje projekt ustawy w trzech czytaniach.
- Naruszono w tym kontekście także art. 119 ust. 2 konstytucji poprzez zgłoszenie już po pierwszym czytaniu ustawy propozycji zmian dodatkowych przepisów karnych, które nie spełniają cech „poprawki” do ustawy, lecz są w gruncie rzeczy nową inicjatywą ustawodawczą radykalnej zmiany reżimu odpowiedzialności karnej, mającej istotne znaczenie społeczne z perspektywy chociażby osób czy przedsiębiorstw pokrzywdzonych kradzieżami - mówią krakowscy karniści, wskazując, że komisja świadomie procedowała wskazane przepisy mimo zgłoszonych przez przedstawicieli Biura Legislacyjnego Sejmu zastrzeżeń odnośnie do trybu wprowadzenia zmian.
Podobne wątpliwości zgłaszał prof. Paweł Daniluk z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. - Wiele wskazuje na to, że poprawka ta, zgłoszona na etapie prac komisji sejmowej, wykracza poza zakres przedmiotowy rządowego projektu ustawy, a jednocześnie nie pozostaje w ścisłym związku merytorycznym z pierwotnym przedmiotem rządowego projektu ustawy i jego założeniami - wskazywał.

Co zrobią sądy?

„Wejście w życie niekonstytucyjnych przepisów, obarczonych nieusuwalnymi wadami formalnymi, zdestabilizuje system prawny, rodząc poważne wątpliwości związane z oceną prawną kradzieży, paserstwa i zniszczenia rzeczy w praktyce wymiaru sprawiedliwości. W szczególności należy zauważyć, że sąd karny, który podlega wyłącznie konstytucji oraz ustawom spełniającym standard legalnie uchwalonego prawa, nie może być związany przepisami karnymi uchwalonymi w sposób sprzeczny z prawem” - czytamy w opinii KIPK.
O ile zmiana przepisów będzie korzystna dla sprawców, więc trudno się spodziewać, by po argument niekonstytucyjnego trybu uchwalania przepisów sięgali pełnomocnicy oskarżonych, o tyle już pokrzywdzeni lub ich reprezentacji jak najbardziej. A to może spowodować, że albo któryś sąd prędzej czy później skieruje pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego, albo w ramach rozproszonej kontroli konstytucyjności będą badać te kwestie samodzielnie, co z kolei skutkowałoby rozbieżnościami w orzecznictwie.
Jednak Ewa Polkowska, prezes Polskiego Towarzystwa Legislacji, zastrzega, że to, czy rzeczywiście doszło do naruszenia zasady trzech czytań, nie jest takie jednoznaczne.
- Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego zasada trzech czytań ma na celu dogłębne, wnikliwe rozpatrzenie projektu. W konsekwencji wyeliminowanie ryzyka niedopracowania czy przypadkowości przyjętych rozwiązań. Nakazowi trzech czytań sprzeciwia się także wnoszenie takich poprawek, które pozwalają na wprowadzenie do projektu nowych istotnych treści na ostatnich etapach procedury sejmowej. Dotyczy to zwłaszcza poprawek zgłoszonych dopiero w drugim czytaniu - mówi Ewa Polkowska.
Drugie czytanie odbywa się na posiedzeniu Sejmu, więc w tym przypadku poprawka została zgłoszona jeszcze pomiędzy pierwszym a drugim czytaniem. - Jednocześnie z naruszeniem zasady trzech czytań mamy do czynienia wtedy, gdy zmiana w istotny sposób wykracza poza zakres przedłożenia, co wymaga dogłębnej analizy - zastrzega Polkowska.
Jednocześnie - na co we wczorajszym piśmie do Senatu zwraca uwagę Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji - wprowadzenie poprawki w ten sposób pozbawiło możliwości odniesienia się do tego pomysłu przez stronę społeczną.

Bez konsultacji

- Podniesienie progu wykroczenia wymaga debaty publicznej ze względu na doniosłe skutki dla poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości znacznej części społeczeństwa. Branża handlowa (ani też przedsiębiorcy działający w innych branżach) nie została w żaden sposób poinformowana o pomyśle podniesienia progu. Branża handlowa nie miała żadnych możliwości konsultacji tego pomysłu na etapie prac rządowych - zwraca uwagę prezes POHiD.
W podobnym tonie wypowiadają się organizacje zrzeszające przedsiębiorców z branży paliwowej.
- Ubolewamy, że w toku prac legislacyjnych nie brały udziału organizacje takie jak nasza, reprezentujące polskich mikro, małych i średnich przedsiębiorców, których problem dotyka najbardziej. W ramach takich konsultacji mogłyby zostać przedstawione dane obrazujące skalę problemu, liczbę dokonywanych w ten sposób wykroczeń i przestępstw, a także ich przełożenie na konkretne dane liczbowe i straty przedsiębiorców w skali całego kraju. Dane te pozwoliłyby na diametralnie odmienną ocenę tych zjawisk i pokazały, jak bardzo, wydawałoby się, niewielkie wykroczenia wpływają na funkcjonowanie polskich przedsiębiorców i całej gospodarki - przekonuje Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Jak zauważa Ewa Polkowska, wszystkich tych wątpliwości można by uniknąć. - W regulaminie Sejmu jest przepis art. 42 ust. 5, który stanowi, że marszałek Sejmu na wniosek komisji może zwrócić się do wnioskodawcy o przepracowanie projektu z rozważeniem zmian postulowanych przez komisje oraz przedstawienie skutków, zwłaszcza finansowych, tych zmian. Wtedy projektodawca musiałby przedstawić ocenę skutków regulacji, wyniki konsultacji czy opinii, a marszałek wówczas kieruje w ten sposób uzupełniony projekt od razu do komisji, z pominięciem pierwszego czytania. Kłopot w tym, że nie pamiętam faktu korzystania przez marszałka z tego przepisu, a szkoda, bo niewątpliwie usprawniłoby to proces legislacyjny i wyeliminowało wątpliwości proceduralne związane z uprawnieniami uczestników tego procesu na poszczególnych jego etapach. ©℗
Liczba kradzieży kwalifikowanych jako przestępstwa spada / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe