Przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej, które wchodzą w życie 1 stycznia, wprowadziła nowelizacja Prawa upadłościowego i naprawczego, ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.
Reklama

"Wydaje się, że nowe przepisy będą korzystniejsze, będą działały bardziej na korzyść konsumentów. A zmiany są naprawdę istotne" - powiedziała w rozmowie z PAP miejski rzecznik konsumentów w Szczecinie Longina Kaczmarek, która zajmowała się sprawami zadłużonych osób.

"Pod rządami starych przepisów nie udało mi się pomóc żadnej osobie, która się do mnie zgłosiła. Ludzie ci nie spełniali przesłanek, które obowiązywały w tamtych regulacjach, bo były one bardzo rygorystyczne" - mówiła Kaczmarek.

Jej zdaniem, żeby ogłosić upadłość, paradoksalnie trzeba było mieć pieniądze.

"Kto tych pieniędzy w ogóle nie miał, nie miał też szans na ogłoszenie upadłości. A trudno brać kolejny kredyt - którego zresztą zadłużony po uszy i tak by nie dostał - żeby opłacić wniosek. W tej chwili opłata podstawowa ma wynosić 30 zł zamiast 200 zł, jak wcześniej" - zaznaczyła rzeczniczka konsumentów.

Reklama

Oprócz zmniejszonej opłaty, nowe przepisy umożliwiają także udzielanie "pożyczki" ze Skarbu Państwa na opłacenie kosztów całej procedury upadłościowej, która może sięgać kilku tysięcy złotych. "Pożyczka" ma być spłacana z majątku dłużnika, lub - w szczególnych wypadkach - nawet całkowicie darowana.

Według Kaczmarek, zadłużone osoby, które chciały przystąpić do procedury upadłościowej, rezygnowały z niej wcześniej także z tego powodu, iż w wyniku ogłoszenia upadłości przepadało też ich mieszkanie, czy nieruchomość.

"Trudno zgodzić się na pozostawienie całej rodziny bez dachu nad głową. Zwłaszcza że taka przymusowa sprzedaż oznaczała uzyskanie niższej ceny. Ludzie w trudnej sytuacji starali się więc raczej sprzedać lub zamienić nieruchomość na własną rękę. Korzystna zmiana dotyczy tego, że teraz można zawrzeć porozumienie z wierzycielem i zatrzymać to mieszkanie" - zauważyła Kaczmarek.

Jeśli już natomiast dojdzie do sprzedaży nieruchomości dłużnika, to na mocy nowych przepisów otrzyma on pieniądze na opłacenie czynszu przez dwa lata. Wcześniej był to rok.

"To kolejna korzystna dla konsumentów zmiana, bo rok to za mało, żeby stanąć na nogi. W ciągu dwóch lat można już natomiast podjąć jakieś działania i unormować swoją sytuację" - oceniła rzeczniczka konsumentów.

Istotne dla nadmiernie zadłużonych będzie także to, że maksymalny okres oddawania długów skrócono z 5 do 3 lat, a część należności będzie mogła zostać po prostu umorzona. Według nowych uregulowań w szczególnych okolicznościach, takich jak ciężka choroba dłużnika czy śmierć jedynego żywiciela rodziny, możliwe będzie całkowite darowanie długu nawet bez jakiegokolwiek zaspokojenia wierzycieli.

"To też jest ważne dla wielu osób, bo część z nich nie ma żadnego majątku ani sposobu na spłatę należności" - dodała Kaczmarek.

Jak mówiła, "jest przerażona" liczbą nadmiernie zadłużonych osób, z którymi ma do czynienia.

"To jest niewyobrażalne dla człowieka, który nie ma na co dzień do czynienia z tego typu sprawami. Zadłużone są zarówno osoby starsze jak i młode. Bardzo łatwo było brać kredyty hipoteczne, konsumenckie czy pożyczki. Takich nadmiernie zadłużonych ludzi, którzy wcześniej nie mieliby szans wyplątania się z tego, a teraz będą mogli skorzystać z procedury oddłużeniowej, jest naprawdę dużo" - podsumowała Kaczmarek.