W swojej opinii do projektu sędziowie zwracają uwagę, że rozciągnięcie pojęcie biegłego na instytucję specjalistyczną jest rażącym błędem, który ma poważne konsekwencje, jeśli chodzi o organizację i rozkład odpowiedzialności. Zwłaszcza że nie można powiedzieć, że instytucja ma odbyć szkolenie (art. 11 projektu) czy złożyć przyrzeczenie (art. 10 projektu).
"Iustitia" krytykuje też pomysł tworzenia list okręgowych zamiast jednej ogólnopolskiej listy biegłych, gdyż już dziś zdarza się, że prezesi sądów muszą zwracać się do prezesów sądów ościennych o nadesłanie prowadzonych przez nich list, gdy na ich własnych listach nie ma potrzebnego biegłego. Zdaniem stowarzyszenia w resorcie sprawiedliwości powinna też powstać jedna wyspecjalizowana komórka, która zarządzałaby listą.
Kolejnym zarzutem pod adresem projektu jest narzucenie sądowi przy wyborze biegłego pierwszeństwa osoby wpisanej na listę. Zdaniem "Iustitii" nakaz ten ingeruje w samodzielność jurysdykcyjną sądu, do której należy swoboda doboru biegłych, a tym samym otwiera władzy wykonawczej drogę do nacisku na sąd poprzez zmuszenie go do wyboru biegłego.
W opinii sędziów obowiązek powiadamiania prezesów sądów o każdym niedotrzymaniu terminu przez biegłego jedynie przysporzy mu dodatkowej pracy, biorąc pod uwagę, że biegłych brakuje, a wydłużanie terminów na sporządzenie opinii to norma.
"Iustitia" postuluje także, aby biegłego dodano do katalogu funkcjonariuszy publicznych zawartego w art. 115 par. 13 kodeksu karnego zamiast określania jego ostrzejszej odpowiedzialności karną poprzez użycie sformułowania "biegły sądowy korzysta ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.
EŚ