W ramach obszaru Unii Europejskiej (UE) dochodzi do wielu sporów sądowych, w których strony procesu pochodzą z różnych państw członkowskich. Dobrym przykładem są sprawy związane z międzynarodowym przewozem towarów, gdzie nadawca, przewoźnik, odbiorca jak i ubezpieczyciele różnych interesów majątkowych pochodzą najczęściej z zupełnie różnych państw UE.

W 2013 r. doszło w Niemczech do procesu sądowego wszczętego przez ubezpieczyciela ładunku przeciwko polskiemu przedsiębiorstwu transportowemu. Sąd niemiecki stwierdził, że roszczenie regresowe ubezpieczyciela jest uzasadnione i zasądził odszkodowanie od polskiego przewoźnika. Powyższe orzeczenie uprawomocniło się, a ponieważ przewoźnik odszkodowania nie zapłacił, niemiecki wierzyciel zdecydował się na wszczęcie egzekucji w Polsce. Postępowanie egzekucyjne zakończyło się odzyskaniem 100 proc. należności (w tym także wszelkich kosztów), jednak przebieg postępowania o stwierdzenie wykonalności wyroku niemieckiego ujawnił spore problemy z prawidłowym stosowaniem przepisów unijnych w Polsce. Warto więc wskazać, gdzie pojawiają się komplikacje przy zabezpieczaniu roszczeń w tego typu sprawach.

Stwierdzenie wykonalności wyroku zagranicznego w Polsce – niezależnie czy orzeczenie pochodzi z państwa UE czy też nie – następuje poprzez nadanie klauzuli wykonalności. W obu przypadkach, po nadaniu klauzuli wierzyciel ma już w ręku tytuł zabezpieczenia (zob. art. 47 ust. 2-3 rozporządzenia Bruksela I oraz art. 11512 § 1 k.p.c.) i może zwrócić się do organu egzekucyjnego o zabezpieczenie swych roszczeń np. poprzez zajęcie ruchomości dłużnika czy jego wierzytelności z rachunku bankowego lub też obciążenie nieruchomości hipoteką przymusową. Choć dłużnik może jeszcze wnieść zażalenie na postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności, to jednak ustanowione w międzyczasie zabezpieczenie ogranicza ryzyko nieudanej egzekucji. Gdzie zatem może pojawić się problem?

Otóż orzeczenia spoza państw UE, zgodnie z art. 11511 § 1 k.p.c., mogą otrzymać klauzulę wykonalności dopiero po tym, gdy sąd doręczy dłużnikowi odpis wniosku wierzyciela o stwierdzenie wykonalności wyroku zagranicznego i upłyną od tego momentu dwa tygodnie (w trakcie których dłużnik może zająć swoje stanowisko w sprawie). Ma to ogromne znaczenie, bo dłużnik, zanim jeszcze wierzyciel uzyska tytuł zabezpieczenia, otrzymuje informację z sądu, że już podejmowane są kroki w celu wszczęcia egzekucji. Wspomniane dwa tygodnie (a z uwagi na obieg korespondencji, w praktyce nieco więcej) to sporo czasu dla nieuczciwego dłużnika, aby spróbować udaremnić egzekucję poprzez np. ukrycie majątku. Jedynym bezpiecznym wyjściem dla wierzyciela jest, aby np. wraz z wnioskiem o stwierdzenie wykonalności wyroku zagranicznego wnosić o udzielenie zabezpieczenia w trybie przepisów polskiej procedury cywilnej (art. 730 i nast. k.p.c.). Tyle, że w takim wypadku, wierzyciel musi dodatkowo m.in. uprawdopodobnić interes prawny w udzieleniu ubezpieczenia, a z oceną tej kwestii przez sądy bywa bardzo różnie. Część sędziów przychylniej patrzy na interes wierzyciela, a część przyznaje taką ochronę niezwykle rzadko. W każdym razie gwarancji udzielenia zabezpieczenia nie ma.

Przepisy rozporządzenia Bruksela I stosowane przy orzeczeniach z państw unijnych są w tym zakresie dla wierzyciela dużo korzystniejsze, bo zakładają, że klauzulę wykonalności wydaje się w postępowaniu jednostronnym (tzw. ex parte), czyli po prostu bez udziału dłużnika (zob. art. 41 zd. 2). Do idealnej dla wierzyciela sytuacji trochę brakuje, bo choć dłużnik o samym postępowaniu się nie dowie, to jednak gdy sąd wyda już postanowienie stwierdzające wykonalność wyroku, to otrzyma je zarówno wierzyciel jak i dłużnik, a wtedy może rozpocząć się wyścig z czasem. Dla wierzyciela dokument ten jest podstawą, aby jak najszybciej zwrócić się do komornika o zajęcie majątku dłużnika (póki co – w celu zabezpieczenia roszczeń). Tyle, że od otrzymania postanowienia o stwierdzeniu wykonalności do podjęcia czynności przez komornika minie zwykle kilka dni. Co więcej, zakładając, że odpis postanowienia o stwierdzeniu wykonalności wyroku opuszcza sąd w dwóch osobnych listach w tym samym czasie, duże znaczenie praktyczne będzie mieć to, kiedy dłużnik taką przesyłkę podejmie. Jeśli nastąpi to szybko (w każdym razie szybciej niż u wierzyciela), to efektu zaskoczenia dłużnika może nie udać się uzyskać.

I wreszcie wspomnieć trzeba o niektórych problemach z prawidłowym stosowaniem przepisów rozporządzenia Bruksela I przez polskie sądy. Jednostronność postępowania o stwierdzenie wykonalności wynika wprost z przepisów rozporządzenia Bruksela I, a w Polsce potwierdzał to już zarówno Trybunał Konstytucyjny (zob. wyrok SK 45/09), orzecznictwo sądów powszechnych (zob. np. wyrok SA we Wrocławiu, I Acz 137/12) jak i liczne piśmiennictwo. Mimo to, zdarza się, że sądy okręgowe stosują wspomniany wyżej art. 11511 § 1 k.p.c. i dają dłużnikowi dwa tygodnie na ustosunkowanie się do wniosku wierzyciela o stwierdzenie wykonalności wyroku, mimo, że w wypadku orzeczeń z państw UE jest to postępowanie błędne, bo narusza art. 41 zd. 2 rozporządzenia Bruksela I.

Na koniec bardzo ważna uwaga legislacyjna. Od 10 stycznia 2015 r. państwa UE stosować będą przepisy nowego aktu prawnego – rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 z dnia 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych. Akt ten uchyla omawiane tu rozporządzenie Rady (WE) nr 44/2001. Warto zasygnalizować, że oprócz wielu innych nowych rozwiązań, rozporządzenie 1215/2012 zniesie w ogóle postępowania o stwierdzenie wykonalności, którym póki co zajmują się w Polsce sądy okręgowe. Zgodnie z art. 39 nowego rozporządzenia, orzeczenie wydane i wykonalne w danym państwie członkowskim UE, jest wykonalne w innym państwie Unii bez potrzeby stwierdzania jego wykonalności. Co istotne, dla zabezpieczenia roszczeń wierzyciela dochodzącego zaspokojenia swych roszczeń w Polsce, wykonalne orzeczenie z państwa UE upoważniać będzie z mocy prawa także do zastosowania wszelkich środków zabezpieczających przewidzianych w naszym prawie. Należy więc mieć nadzieję, że takie dalsze uproszczenie procedury w odniesieniu do orzeczeń wydawanych wewnątrz Unii Europejskiej usunie w praktyce przynajmniej część opisywanych wyżej problemów.

Maciej Grudziński, radca prawny w kancelarii „Rosicki, Grudziński & Co.”