Reklama
Problem wykorzystywania wizerunku dzieci w portalach społecznościowych coraz częściej musi być rozstrzygany sądownie. Zwłaszcza gdy rodzice są skonfliktowani. Tak było w sprawie, która doczekała się dwóch różnych wyroków w dwóch instancjach. Małżeństwo znajdowało się w trakcie rozwodu. Mężczyzna żył już z inną kobietą, dzieci mieszkały naprzemiennie przez tydzień u każdego z rodziców. Matka zauważyła, że konkubina męża opublikowała na jednym z portali społecznościowych zdjęcia trójki jej dzieci. Zażądała ich usunięcia, a słysząc odmowę, poszła do sądu. W I instancji przegrała, w II sąd zmienił wyrok.
- To bardzo ważne rozstrzygnięcie kształtujące powoli linię orzeczniczą, zgodnie z którą publikowanie wizerunku małoletnich dzieci jest sprawą istotną w ujęciu potocznym, ale także w rozumieniu kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Na tyle istotną, że osoba, która publikuje zdjęcia małoletnich dzieci, powinna uzyskać zgodę obojga rodziców, a nie tylko jednego z nich - zauważa warszawska adwokat Katarzyna Łukasiewicz.
- Ochrona wizerunku małoletnich dzieci została przez sąd zauważona, zabezpieczona i postawiona obok innych ważnych spraw, jak wybór szkoły czy wyrażenie zgody na operację. Wydaje się, że to bardzo dobry kierunek. Decyzja, kiedy i w jaki sposób włączyć dziecko do obecności w internecie, musi zostać podjęta przez oboje rodziców z dużą refleksją - zaznacza.
Odmienna interpretacja
W I instancji Sąd Okręgowy w Warszawie (sygn. akt I C 622/20) uznał, że każde z rodziców miało prawo wyrazić zgodę na publikację wizerunku swych dzieci. Ojciec zaś jak najbardziej takiej zgody udzielił swej konkubinie. Kluczowe dla sądu było to, że władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom i każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania. Skoro zaś każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy małoletnich, to nie było potrzeby uzyskiwania zgody matki, gdy ojciec już ją wyraził.
„Zgoda jedynie ojca była wystarczająca dla podjętych przez pozwaną działań (publikacji). Natomiast działania ojca nie sposób uznać za sprzeczne z dobrem dzieci lub z istotą i celem władzy rodzicielskiej. Przedłożone fotografie nie uwłaczają w żadnym stopniu godności dzieci, nie wskazują na możliwość popełnienia przestępstwa lub uzyskania przez ojca czy pozwaną korzyści majątkowych kosztem dobra powodów (dzieci)” - uzasadnił wyrok sąd.
Sąd II instancji zmienił ten wyrok, nakazał usunięcie spornych zdjęć i opublikowanie na profilu powódki w serwisie społecznościowym przeprosin. Jego zdaniem w tej sprawie należało zastosować art. 97 par. 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Przepis ten stanowi, że o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie, a przy braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy.
„O zakwalifikowaniu sprawy jako istotnej nie powinny decydować wyłącznie kryteria obiektywne (ocena sądu), ale również subiektywne (ocena wnioskodawcy), skoro brak porozumienia między rodzicami doprowadził do konfliktu, a odmowa rozstrzygnięcia przekreślałaby cel omawianego przepisu” - podkreślił w opublikowanym w ostatnich dniach uzasadnieniu wyroku SA w Warszawie.
Odwołał się do orzecznictwa Sądu Najwyższego i doktryny uznających za sprawy istotne te, które wykraczają poza czynności, jakie opiekun wykonuje na co dzień lub nawet dotyczą codziennej pieczy, ale rozstrzygają o jej kierunku. Zgodnie z art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych publikacja wizerunku wymaga zgody. Osoby małoletnie nie mogą jej wyrazić - musi to zrobić ich opiekun prawny. Gdy jeden z nich się nie zgadza, to zdjęcie nie może być wrzucone do sieci.
- Jeśli rodzice nie mogą porozumieć się między sobą w zakresie publikowania zdjęć dzieci w internecie, mogą się zwrócić do sądu o rozstrzygnięcie tej kwestii. To jest oczywiście ostateczność, wcześniej warto skorzystać z pozasądowej metody rozwiązywania sporów, jaką jest mediacja. W ugodzie mediacyjnej można zawrzeć wszelkie wytyczne co do publikowania zdjęć dzieci w internecie, a szczególnie w mediach społecznościowych. Warto przemyśleć np. to, na jakich profilach rodzice będą mogli publikować zdjęciach swoich pociech - prywatnych czy również służbowych - podpowiada adwokat Katarzyna Łukasiewicz.
Liczy się kontekst
SA w Warszawie zaznaczył, że jego ocena mogłaby być inna, gdyby to sam ojciec opublikował sporne zdjęcia. Tym bardziej że matka też to robi, mimo jego protestów.
„Gdyby takiej publikacji dokonał ojciec dziecka, można byłoby rozważyć, czy matka, która sama narusza prawo do wizerunku dzieci, miałaby legitymację do wystąpienia z powództwem o naruszenie dóbr osobistych. Natomiast w tej sprawie powodami są dzieci, jedynie reprezentowane przez matkę, które w przyszłości, po osiągnięciu pełnoletności, mogą jednak zadecydować odmiennie niż partnerka ojca i nie chcieć takich publikacji, które zostają w zasobach internetu. Natomiast pozwanym nie jest ojciec, ale jego partnerka, która na chwilę publikacji pozostaje z nim w konkubinacie” - zauważyła sędzia Anna Strączyńska, przewodnicząca składu orzekającego. Nakazując publikację przeprosin, sąd przywołał także wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z 20 czerwca 2017 r. (skarga 13812/09). Jednoznacznie wynika z niego, że publikacja wizerunku oznacza ingerencję w życie prywatne danej osoby, na którą musi ona wyrazić zgodę. W tej sprawie ważny był również kontekst samych fotografii, z których wynikało, jakoby konkubina z ojcem i dziećmi tworzyli szczęśliwą i zadowoloną rodzinę, czemu powodowie (reprezentowani przez matkę) mieli prawo się sprzeciwić. ©℗
Co mówią przepisy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

orzecznictwo

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 18 listopada 2021 r., sygn. akt I ACa 591/21 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia