Jadwiga K. była pielęgniarką, która prowadziła przez kilkanaście lat gabinet higienistki w ośrodku szkolno-wychowawczym. Dyrekcja szkoły chwaliła sobie tę współpracę i nic nie zapowiadało jej zakończenia. Ale w 2015 r. inna pielęgniarka, Lidia B., postanowiła uzyskać lukratywny kontrakt na wykonywanie usług leczniczych w tym samym ośrodku, gdzie praktykowała jej koleżanka po fachu. Nie zdecydowała się jednak czekać na zakończenie kontraktu i rozpisanie nowego konkursu, postanowiła działać od razu. Działania te skończyły się finalnie w sądzie dyscyplinarnym, przed którym wkrótce stanęła jako obwiniona.
Dlaczego tak się stało? Otóż pani B. postanowiła wykorzystać znajomości w miejscowej placówce sanepidu oraz w organach miejskich. Postarała się więc o to, by sanepid wykonał kilka kontroli gabinetu Jadwigi K. w szkole, i to w taki sposób, aby znaleźć jak najwięcej uchybień. Zalecenia pokontrolne były wyraźne – nakazano rozwiązać dotychczasową umowę i zawrzeć nową z prowadzącą prywatną praktykę Lidią B., co też dyrekcja szkoły – niechętnie – uczyniła.
Jadwiga K. nie chciała się pogodzić z tą sytuacją i skierowała wniosek do rzecznika dyscyplinarnego okręgowej izby pielęgniarek i położnych, żądając ukarania koleżanki po fachu. Zdaniem wnioskodawczyni Lidia B., posługując się nieformalnymi układami i znajomościami, prowadziła wobec niej działania mające charakter nieuczciwej konkurencji, co stanowi naruszenie nie tylko prawa, lecz także zasad etyki zawodowej pielęgniarek i położnych.
Okręgowy sąd pielęgniarek i położnych wymierzył Lidii B. karę upomnienia. Z tym orzeczeniem nie zgodził się rzecznik dyscyplinarny i jego odwołanie odniosło skutek – Naczelny Sąd Pielęgniarek i Położnych (NSPiP) zaostrzył karę do nagany i nakazał publikację orzeczenia w biuletynie macierzystej izby. Orzeczenie to uchylił Sąd Najwyższy, który wyrokiem zapadłym 19 grudnia 2018 r. nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Po przeprowadzeniu ponownego postępowania NSPiP utrzymał orzeczenie o naganie dla obwinionej pielęgniarki, wycofując jedynie decyzję w sprawie publikacji orzeczenia.
Tym razem Sąd Najwyższy kasację oddalił, utrzymując ostatecznie orzeczenie o ukaraniu. Uzasadniając postanowienie, SN wskazał, że nie można mówić o naruszeniu zakazu orzekania na niekorzyść obwinionej, co podnosiła w kasacji obrona.
– Wobec odwołania rzecznika dyscyplinarnego NSPiP miał pełne prawo zmienić wyrok sądu I instancji i orzec naganę. Orzeczenie to utrzymało się po ponownym rozpoznaniu sprawy, mimo kasacji obrońcy. NSPiP nie przekroczył więc granic orzekania określonych w kodeksie postępowania karnego – podkreślił sędzia Antoni Bojańczyk.
Sam czyn obwinionej został przez SN oceniony w sposób zdecydowanie negatywny.
– Obwiniona, stosując nieformalne środki, doprowadziła do swoistej kontroli – swoistej, bo jak wynika z ustaleń faktycznych, była ona w istocie kierowana przez obwinioną, która nie tylko powiadomiła inspekcję sanitarną, ale nawet zawiozła własnym samochodem kontrolerkę i była przy tej kontroli obecna, sugerując wykonywanie określonych czynności. W ten sposób przeforsowała zawarcie korzystnej dla siebie umowy, pozbawiając zarazem zatrudnienia pokrzywdzoną. Jest to wyjątkowo nieetyczne zachowanie, które NSPiP w drugim orzeczeniu dokładnie opisał i wskazał określone wnioski. Dlatego orzeczenie pod tym względem jest prawidłowe i odpowiada prawu. Kara nagany musiała zostać utrzymana – stwierdził w konkluzji sędzia Bojańczyk. ©℗
orzecznictwo
Postanowienie Sądu Najwyższego z 12 stycznia 2021 r., sygn. akt I KK 145/20. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia