Prezes Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa musi ponownie pochylić się nad tematem udostępnienia ugody zawartej między ministrem administracji i cyfryzacji a spółką Sferia. Zwłaszcza w zakresie danych, które potraktowano jako stanowiące tajemnicę przedsiębiorcy i do których odmówiono dostępu. Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, uchylając dwie decyzje prokuratorii. Wyrok nie jest prawomocny.
Reklama
Sprawa jest precedensowa, bo dotyczy zakresu dostępu do ugody, jaką w lipcu 2013 r. zawarł ówczesny minister administracji i cyfryzacji Michał Boni ze Sferią. Spółka dostała dzięki temu nową częstotliwość radiową zamiast poprzedniej – wadliwej. Do ugody doszło po tym, jak Sferia w listopadzie 2011 r. zakomunikowała rządowi, że zamierza zaskarżyć do Trybunału Arbitrażowego w Paryżu niezgodne – w jej ocenie – z prawem decyzje prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Powodem arbitrażu inwestycyjnego miała być niemożność efektywnego korzystania przez spółkę z przyznanej częstotliwości w paśmie 850 MHz, na którym to paśmie chciałaby budować sieć LTE. Na mocy porozumienia, w zamian za wycofanie roszczeń, operator miał dostać nowe pasmo: z zakresu 800 MHz.
Z wnioskiem o udostępnienie ugody zwrócił się do Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa (która jest w posiadaniu dokumentu) Orange Polska. Powołał się na ustawę o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2014 r. poz. 782 ze zm. – u.o.d.i.p.). Prezes prokuratorii wydał dwukrotnie decyzję częściowo odmawiającą dostępu do dokumentu, powołując się na to, że informacje tam zawarte stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa. Zgodnie bowiem z art. 5 u.o.d.i.p. prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy danych o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji. Przepis nie ma zastosowania również wówczas, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca zrezygnują z przysługującego im prawa.

Reklama
Przed WSA pełnomocnik Orange dowodził, że zasadą jest udostępnianie informacji publicznej, a wyjątki od tej reguły nie mogą być interpretowane rozszerzająco. Tymczasem w jego opinii w tym konkretnym przypadku sięgnięto do wyjątku i objęto nim nawet informacje, które potem były dostępne w mediach. Ponadto w istocie chodzi w tej sprawie nie o poznanie tajemnic innego operatora, ale o udostępnienie ugody zawartej między podmiotem publicznym a prywatnym. Treść tego dokumentu ilustruje więc, jak działa władza publiczna, jak wydatkuje środki publiczne.
Radca prokuratorii odpowiadał z kolei, że organ udostępnił dokument w dopuszczalnym prawnie zakresie: bez danych wrażliwych, czyli danych osobowych oraz tych stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa. W postępowaniu udział wziął także m.in. pełnomocnik Sferii, który popierał stanowisko prokuratorii. Dowodził, że decyzje organu były zgodne z prawem.
– Prawdziwym celem skarżącego jest pozyskanie informacji o konkurencji. Dlatego udostępnienie tych danych uderzyłoby w rynek, konkurencję i tym samym w konsumentów – twierdził przedstawiciel Sferii.
WSA przyznał rację Orange. Uchylając decyzje prezesa Prokuratorii Generalnej, wytykał, że zawierają one istotne braki, które nie pozwalają na utrzymanie ich w obrocie prawnym. Prokuratoria nie wskazała w przypadku każdej z utajnionych informacji, dlaczego w jej ocenie mają one wartość gospodarczą. Bez wyjaśnienia, jak zaczernione dane przekładają się na wartość gospodarczą w indywidualnej sprawie, uzasadnienie decyzji organu ma charakter tylko teoretyczny.
ORZECZNICTWO
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 6 września 2016 r., sygn. akt II SA/Wa 553/15. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia