Czy aby na pewno analiza projektu ustawy o licencjach prawniczych dokonana została rzetelnie, a wnioski zawarte w cytowanym artykule oparte zostały na faktach, a nie na mitach i własnych ocenach autora, czy prezentowane stanowisko służyć ma jedynie uzasadnieniu z góry przyjętej tezy?
O ustawodawcy
Autor twierdzi, że projekt ustawy o licencjach prawniczych i nowelizacje ustaw korporacyjnych są wyrazem braku spójnego planu reformy zawodów prawniczych ze strony ustawodawcy. Wynika to z faktu, iż z jednej strony otwiera się dostęp do zawodów korporacyjnych, a z drugiej proponuje ustawę o licencjach, która sens otwarcia przekreśla. Rozwiązania zawarte w ustawie o licencjach nie mają szans się sprawdzić. Działania prawodawcy są nielogiczne.
Logika tego wywodu wręcz poraża. Autor nie wskazuje, dlaczego jego zdaniem projektowane rozwiązania prawne są wyrazem braku spójnego planu. Wyraża więc opinię bardzo wątpliwą.
Nie wiadomo też, dlaczego ustawa o licencjach przekreśla sens otwarcia zawodów prawniczych. W tym przypadku również autor wyraził swoją opinię, dla mnie zupełnie niezrozumiałą. Dlaczego rozwiązania zawarte w ustawie o licencjach prawniczych nie mają szans się sprawdzić - tego również nie przeczytamy.
Wniosek, iż działania ustawodawcy są nielogiczne, autor wywodzi z bliżej nieokreślonych przesłanek.
Na poparcie swoich ocen we wstępie autor nie przedstawił żadnego dowodu; próżno też szukać argumentacji (choćby szczątkowej) własnych ocen. Z racji iż autor wstęp zatytułował: O ustawodawcy, wynika, iż niewiele wie o historii powstania ustawy, o której się wypowiada, jak i o mechanizmach funkcjonowania demokratycznego państwa. Komentowany projekt jest autorstwa ministra sprawiedliwości, którego trudno nazwać ustawodawcą.
Ponadto projekt jest częścią reformy wymiaru sprawiedliwości realizowanej przez obecnego ministra.
O wykształceniu
Słusznie autor wskazuje, iż studia prawnicze dają przygotowanie przede wszystkim merytoryczne. Trudno z tym polemizować ani się nie zgodzić. Wniosek, iż magistrowie prawa winni świadczyć jedynie usługi w zakresie przedsądowym, autor przedstawił, nie przytaczając w tym zakresie faktów ani nie argumentując tego w żaden sposób.
Ze względu na dalszą część artykułu, wniosek taki dziwi jeszcze bardziej.
Otóż dalej autor wywodzi, iż praktykę można zdobyć jedynie pod okiem patrona na sali sądowej, a nieporozumieniem jest kreowanie surogatów praktyki w postaci szkoleń w jednostkach akredytowanych.
Jak, w związku z tym, w ramach pomocy przedsądowej licencjonowany prawnik ma sporządzić pismo procesowe. Przecież nie ma praktyki. Jak ma udzielić porady odnośnie postępowania przed sądem, wskazać właściwą drogę, skoro jej nie zna. Te i inne pytania autor pozostawia bez odpowiedzi, co świadczy, iż prezentowane przez niego poglądy nie są wynikiem głębszych przemyśleń.
Autor przemilcza fakt możliwości występowania przed sądem prawnika z licencją I stopnia na zasadzie substytucji. Nie wydaje się to przypadkowe, zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż aplikant adwokacki bez egzaminu państwowego także może występować przed sądem na zasadzie substytucji. Co czyni aplikantów na tyle wyjątkowymi, że mogą występować przed sądem, a jakie ułomności posiadają osoby z licencją I stopnia, które dyskwalifikują je w zakresie substytucji - tego autor nie wskazuje, a pomija dyplomatycznym milczeniem.
Odbywanie praktyki
Autor krytycznie ocenia możliwość uzyskiwania szerszych uprawnień (czyli uprawnień w zakresie reprezentowania stron przed sądem) poprzez odbycie praktyki. Taką tezę trudno komentować; trudno też dopatrzeć się w niej jakiejkolwiek logiki, gdyż autor jak zwykle nie argumentuje swojego stanowiska.
Autor nie dokonał głębszej analizy ustawy. Opierając się na własnych ocenach, wyprowadził wniosek pod z góry zakładaną przez siebie tezę. Dziwi przede wszystkim fakt niezwrócenia uwagi na zdobywanie praktycznych umiejętności przez osoby z licencją I stopnia. Teza o wyższości aplikacji nad praktyką oraz o braku kompetencji licencjonowanych prawników nie została oparta na faktach.
O zawodowej weryfikacji
Na wstępie autor wskazuje, iż weryfikację prawnika nie będą dokonywać praktycy, a wizjonerzy niemający kontaktu z realiami zawodu.
Ustawodawca nie przypadkiem zrezygnował z praktyków w Komisji. Doświadczenia z funkcjonowania szkoleń korporacyjnych pokazały, iż dopóty o dopuszczeniu do rynku decydować będzie konkurent, dopóki patologie w tym zakresie będą się pojawiać i z biegiem czasu narastać. Jedyną metodą zapobiegnięcia takiemu zjawisku jest właśnie powierzenie czynności administrujących osobom niebędącym potencjalnymi konkurentami na rynku. Podnoszenie właśnie takiego argumentu dobitnie świadczy, iż autor nie rozumie ustawy, którą komentuje, ani nie zna jej historii.
WOJCIECH GAJOS
prokurator, absolwent WPiA Uniwersytetu Śląskiego