Zdaniem Naczelnej Izby Kontroli nie ma w Polsce systemu wyznaczania, przeszukiwania i monitorowania obszarów potencjalnych nadużyć zwianych z handlem w sieci, a jako podmiot odpowiedzialny za taki stan rzeczy Izba wskazuje na Ministerstwo Finansów, które jako odpowiedzialne za realizację dochodów z podatków i nadzór nad kontrolą skarbową powinno najmocniej angażować się w porządkowanie obszaru e-handlu.
Tymczasem urzędy skarbowe i urzędy kontroli skarbowej, które podejmują próby ściągania należności, nie mają wystarczającego oparcia w przepisach prawa m.in. ze względu na brak definicji precyzującej pojęcie e-handlu, co w rzeczywistości uniemożliwia ustalenie jego rzeczywistego obszaru. Potoczne rozumienie ogranicza e-handel do transakcji w sklepach internetowych oraz na portalach aukcyjnych.
NIK alarmuje, iż na internetowych unikach i szarej e-strefie Skarb Państwa traci codziennie ogromne kwoty. Po jednej tylko akcji kontrolnej, zleconej urzędom przez NIK, na wytypowanym przez kontrolerów obszarze odzyskano blisko 3,5 mln złotych. Z badań kontrolerów wynika, że najczęściej - na skalę masową - płacenia należnych podatków unikają osoby, które osiągają najniższe dochody z e-handlu (czyli do ok. 400 tys. rocznie).
PS/NIK