Prawo wspólnotowe stwarza nieograniczone możliwości dla pełnomocników ochrony interesów klientów
■ Od ponad dwóch lat Polska jest członkiem Unii Europejskiej. Jak radzimy sobie z implementacją wspólnotowego prawa?
– Z implementacją dyrektyw, czyli wprowadzaniem ich do krajowego porządku prawnego, z formalnego punktu widzenia nie ma specjalnych trudności. Większe problemy są z aplikacją prawa wspólnotowego przez sądy i organy administracji publicznej. Mimo upływu dwóch lat od akcesji, duża część dorobku wspólnotowego – zarówno prawa wspólnotowego, jak i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości – nie została przetłumaczona. Nie ma więc oficjalnych tekstów prawa wspólnotowego w języku polskim.
■ Czy jesteśmy w stanie ocenić, jak wiele aktów prawnych nie zostało opublikowanych w języku polskim?
– Na pewno nie jest opublikowana w języku polskim duża część orzecznictwa ETS. Od daty akcesji w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej na bieżąco są publikowane wszystkie akty prawne, ale jest problem z tłumaczeniem tych aktów, które zostały wcześniej ustanowione przez Wspólnotę Europejską.
■ Czy prawo wspólnotowe, które nie zostało opublikowane, może być stosowane w Polsce?
– Niektóre sądy odmawiają stosowania prawa wspólnotowego na tej podstawie, że nie zostało ono opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE w języku polskim. Warunkiem stosowania prawa jest jego dostępność. Adresaci norm prawnych muszą mieć świadomość, że pewne normy ich obowiązują. Sądy stoją na stanowisku, że nie ma obowiązku, by obywatel polski znał język angielski, francuski czy niemiecki, w którym został opublikowany akt prawny. Był taki przypadek w Bydgoszczy, gdzie wojewódzki sąd administracyjny odmówił zastosowania rozporządzenia Wspólnoty Europejskiej na tej właśnie podstawie. Moim zdaniem, jeśli akt wspólnotowy przyznaje pewne uprawnienia, to argument, że nie został on opublikowany w języku polskim, nie zwalnia organów administracji publicznej i sądów od jego stosowania.
■ A jeśli sąd wyda orzeczenie niekorzystne dla zainteresowanego, z tego powodu, że akt nie został opublikowany w języku polskim? Kto poniesie z tego tytułu odpowiedzialność?
– Sprawa jest dyskusyjna, ale moim zdaniem należy przyjąć, że gdy wyrok jest prawomocny, wówczas stronie służy roszczenie odszkodowawcze od skarbu państwa na zasadzie orzeczenia ETS w sprawie Francovich. Po wyroku w sprawie Traghetti nie ma także wątpliwości, że skarb państwa odpowiada za naruszenie prawa wspólnotowego przez Sąd Najwyższy. To naruszenie prawa wspólnotowego może polegać zarówno na tym że Sąd Najwyższy odmawia zastosowania prawa wspólnotowego, jak i gdy stosuje prawo krajowe, gdy jest ono sprzeczne z prawem wspólnotowym. Skarb Państwa ponosi też odpowiedzialność, gdy SN nie zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym do ETS.
■ Do jakiego sądu należy skierować roszczenie odszkodowawcze w takim przypadku?
– Roszczenie odszkodowawcze z tytułu naruszenia prawa przez sąd rozpoznaje się według polskich przepisów. Pozew należy złożyć do właściwego sądu. Najpierw trzeba wykorzystać procedurę stwierdzenia niezgodności z prawem prawomocnego wyroku i dopiero po wyczerpaniu tej procedury służy roszczenie odszkodowawcze. Muszą być spełnione następujące przesłanki: wyrządzenie szkody, naruszenie prawa wspólnotowego przez sąd i związek przyczynowy między naruszeniem prawa i szkodą.
■ Czy polskie sądy często występują z pytaniami prejudycjalnymi do ETS?
– Do tej pory były trzy takie pytania, kierowane głównie przez sądy administracyjne. Sądy powszechne są w mniejszym stopniu konfrontowane z problematyką prawa unijnego niż sądy administracyjne. Sąd Najwyższy również nie zwracał się dotychczas z pytaniem prejudycjalnym do ETS, głównie z tego powodu, że mamy ograniczenia kasacyjne. Sąd Najwyższy może rozpoznawać sprawę w zakresie, w jakim zarzuty są podniesione w skardze kasacyjnej. Jeśli w kasacji nie ma takich zarzutów, to SN tego nie robi.
■ Co oznacza dla sądu polskiego orzeczenie ETS?
– Orzeczenia ETS np. w trybie pytań prejudycjalnych formalnie wiążą w danej sprawie. Tym orzeczeniem jest związany zarówno sąd, który zwrócił się z pytaniem prawnym, jak i wszystkie sądy, które tę konkretną sprawę będą rozpoznawać. Jeśli z pytaniem zwróci się Sąd Najwyższy, to odpowiedzią ETS jest związany SN. Jeśli jednak Sąd Najwyższy uchyli sprawę do przekazania sądowi apelacyjnemu, to tym wyrokiem będzie związany również sąd apelacyjny. Gdyby do ETS zwrócił się z takim pytaniem sąd rejonowy, to tym wyrokiem byłby związany nie tylko ten sąd, ale także SN, gdyby ta sprawa w trybie skargi kasacyjnej trafiła do SN. Ale tymi orzeczeniami czują się związane wszystkie sądy w Europie. Te orzeczenia wiążą nie tylko mocą przepisu, ale i mocą autorytetu. Ostatnio pojawiło się orzeczenie ETS w sprawie Kapferer. Jego skutek jest taki, że jeśli sąd krajowy dokonał interpretacji prawa wspólnotowego, a po pewnym czasie pojawi się orzeczenie ETS, które zawiera odmienną interpretację, to sąd – w zależności od rozwiązań przyjętych w krajowym systemie prawnym i po spełnieniu pewnych przesłanek – będzie obowiązany do wznowienia postępowania zakończonego prawomocnym orzeczeniem.
■ Na tej podstawie można byłoby wzruszyć każdy wyrok.
– Jest to możliwe pod pewnymi warunkami. Po pierwsze – jeśli strona w toku postępowania zwracała się do sądu o przedstawienie pytania prawnego do ETS, a sąd tego nie uczynił. Po drugie – wniosek trzeba złożyć bezzwłocznie po ogłoszeniu orzeczenia ETS. Po trzecie – według przepisów prawa krajowego musi być dopuszczalne wznowienie postępowania sądowego.
■ Trybunał w Luksemburgu orzekł, że zakaz odstępowania od minimalnych stawek adwokackich we Włoszech utrudnia dostęp do ryku usług prawnych w tym kraju. W jaki sposób orzeczenie ETS może wpłynąć na nasze prawo?
– Z tezy wyroku w sprawie Cipolla wynika, że ocena, czy stawki minimalne naruszają swobodę świadczenia usług, należy do sądu krajowego i zależy od okoliczności konkretnej sprawy. Trudno zatem przesądzić, czy i w jakim kierunku będą ewentualnie zmieniane odnośne przepisy prawa polskiego.
■ Obok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu funkcjonuje Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Czy nie ma kolizji pomiędzy orzeczeniami dwóch trybunałów?
– Istnieje wyraźny spór kompetencyjny między ETS a ETPC, polegający na tym, że oba te organy uznają się za właściwe w sprawach dotyczących praw człowieka. Różnica jest taka, że o ile ETPC ma sformułowany katalog spraw w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i dokonuje ich wykładni, to ETS takiego katalogu nie ma. W Traktacie Wspólnot Europejskich nie ma słowa o wolności zrzeszania się, prawa do prywatności. ETS na tym tle formułuje dopiero pewne zasady. Pojawiają się prawa i wolności w prawie wspólnotowym wskutek interpretacji ETS. O ile Konwencja o Ochronie Praw Człowieka jest prawem stanowionym, będącym konsekwencją porozumienia państw członkowskich, o tyle prawo UE jest prawem sędziowskim. Prawa człowieka pojawiają się tylko w orzeczeniach ETS. Źródłem tych praw jest m.in. Konwencja o Ochronie Praw Człowieka. Na tym tle powstają rozbieżności. Jest orzeczenie w sprawie Matthews, gdzie zaistniała wyraźna rozbieżność między orzeczeniem ETS a ETPC. Oba organy czują się nadal właściwe w zajmowaniu stanowiska w sprawach praw człowieka w Europie i dopóki to nie zostanie uregulowane, takie możliwości konfliktowania będą się pojawiać. W trudnej sytuacji są też sądy krajowe. Mają dwa sprzeczne orzeczenia i nie wiedzą, jak się zachować.