Sędziemu sądu rejonowego postawiono wiele zarzutów skupiających się w trzy grupy przewinień dyscyplinarnych: w wydawanych orzeczeniach nie stosował się do wskazań sądu odwoławczego; nie wyjaśniał rozbieżności między wcześniejszymi a późniejszymi zeznaniami tych samych świadków; wreszcie zdarzyło mu się wydać wyrok, choć nawet nie otworzył przewodu sądowego. Wszystkie te zachowania prowadziły do uchyleń jego orzeczeń i przekazywania spraw do ponownego rozpoznania.

Sąd apelacyjny wymierzył obwinionemu – zgodnie z art. 109 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 z późn. zm.) – karę nagany. Odwołania złożyli zarówno obwiniony, jak i minister sprawiedliwości. Minister uważał, że sąd niewłaściwie wymierzył sędziemu jedną karę, kiedy de facto przewinienia były trzy. Obrońca wytknął z kolei braki w uzasadnieniu orzeczenia. Nie zawarto w nim bowiem wskazania, jakie konkretnie czyny i kiedy zostały popełnione. Naruszenia zaś, których dopuścił się sędzia – zdaniem obrońcy – nie są ani oczywiste, ani nie stanowią deliktu dyscyplinarnego. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego podzielił wątpliwości ministra i zauważył, że przepisy ustawy o ustroju sądów nie przewidują kary łącznej, co oznacza, że za każde przewinienie powinna być orzeczona osobna kara.

Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części dotyczącej orzeczenia o karze i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Co do zasad wymiaru kary SN wyjaśnił, że brak przepisów w ustawie ustrojowej nie oznacza, że jedyną możliwością jest wymierzanie osobnej kary za każde przewinienie. Orzeczenie jednej kary nie jest więc błędem, ale taka decyzja sądu powinna być odpowiednio uzasadniona. Nie może bowiem pozostawać w sferze domysłów to, z jakich przepisów sąd wywiódł konstrukcję kary łącznej.

ORZECZNICTWO

Wyrok SN, sygn. akt SNO 24/13 SA-SD L.