statystyki

Boksy prawników w galeriach. Do czego doprowadzi deregulacja?

31.07.2013, 11:13; Aktualizacja: 31.07.2013, 11:33
Rafał Dębowski, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej fot. materiały prasowe

Rafał Dębowski, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej fot. materiały prasoweźródło: DGP

Porady za dychę ledwie dychy warte. Dlatego boksy prawników oferujących swoje usługi w galeriach handlowych szybciej znikną, niż powstały.

Nie tak dawno widziałem zdjęcie zrobione w galerii handlowej. Dwuwymiarowa perspektywa sprawiła, że napisy ułożyły się w jedną zbitkę: „cztery krzesła, egzekucja, porady, opinie prawne”. Dla mnie to zdjęcie roku. W kategorii pauperyzacji zawodów prawniczych.


Pozostało jeszcze 94% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (41)

  • realny(2013-07-31 17:55) Zgłoś naruszenie 00

    co sie martwicie, przyjdzie kaczor i wam wszystko ułatwi i załałatwi na cacy:-).
    będziecie sie modlić na okrągło i się tłumaczyć dlaczego tylko tyle. Za 5 złotych wynajmiecie prawnika i będzie was godnie reprezentować ...

    Odpowiedz
  • lifting w hospicjum(2013-08-02 11:20) Zgłoś naruszenie 00

    o co te spory ? czy deregulacja będzie czy nie to i tak bez znaczenia. Znaczenie ma to, że jesteśmy krajem bez przemysłu, bez gospodarki realnej za to z mnożącymi się (i upadającymi jednocześnie) "usługami". Taka struktura gospodarki znamionuje kraje - biedaków, bez myśli technicznej i organizacyjnej. Efekt ? Prawnicy nie mają kogo obsługiwać. Bo i kogo - gromady "agencji szkoleniowych" i "korporacji finansowych" które tak naprawdę mają 2 pracowników, kilka krzeseł i spinaczy ?
    Ludzie w kraju też głównie biedują, patrzą jak tu do 1. przeżyć więc z czym oni mają iść do tych profesjonalnych czy nieprofesjonalnych pełnomocników ? Ze sprawą o buty za 40 zł co rozleciały się po miesiącu ?

    Całe to ględzenie, próby reform, zmian - wszystko to lifting w hospicjum, nic więcej.
    A jak ktoś chce zarabiać i śmiać się z tych "profesjonalistów" co to będą niebawem z wywalonym ozorem latać za byle 100 zł - powinien na głowie stawać i studiować medycynę. Tam się zarabia pieniądze i można jeszcze zgrywać pana bo ludzie na kolanach przyjdą i zapłacą, i żeby jeszcze pan dochtor się nie pogniewał...

    Odpowiedz
  • mecenas(2013-08-02 05:53) Zgłoś naruszenie 00

    "Doradztwo" to całkowicie odrębny rynek usług prawniczych, tylko czasem powiązany z procesami. Tak długo jak tego nie zrozumiesz, będziesz dalej gadał głupoty.
    Możesz iść po poradę prawną do dowolnie wybranej osoby. Pisałem już - od 10 lat może to robić każdy - a jednak na rynku usług prawniczych nadal dominują kancelarie adwokackie/radcowskie.
    Nasuwają się zatem następujące wnioski
    1. Jeżeli mecenasi są kiepscy to:
    a) 10 lat to za mało, żeby wolny rynek zadziałał i ich wyciął z rynku;
    b) inni są jeszcze słabsi
    albo
    2. Całkowite uwolnienie rynku doradczego potwierdziło jedynie tę prawdę, że przyjęty model powoduje, że najlepsi świadczą usługi -a konkurencja wewnątrz tej grupy jest wystarczająca.

    A żeby dać kolejny przykład z motoryzacji - który misie tak lubią - czy z Twojej wiary w super-hiper-wolny-rynek wynika logicznie, że kierowcy Formuły I są najgorsi ze wszystkich kierowców i przegoni ich ledwie Ziutek z Koziej Wólki?
    No bo skoro jest to zamknięta grupa, gdzie dostanie się jest niezwykle trudne, to jest to monopol. A jak wiadomo każdy monopol (bla bla bla).

    Odpowiedz
  • janej(2013-08-03 20:54) Zgłoś naruszenie 00

    Podsumowujac dyskusje z "mecenasem":
    - ani jednego rzecziwego argumentu dlaczego klienci nie n
    maja miec wilnosci wyboru prywatnego pelnomocnika, w swojej sprawie i za swoje pieniadze.
    - proby zbicica dyskusji na jakies watki nie zwiazane z podstawowym pytaniem (np. "doradcy prawni").
    - gdy wszysko zawodzi: jakies dziwne proby docinek osobistych.

    Jak tak dyskutuje "mecenas"... to chroncie sie ludzie przed takim pelnomocnikiem (w sumie nie dziwne, ze ma cake dnie wolne i siedzi na forum juz id 5.00 rano).

    Odpowiedz
  • Janek(2013-07-31 10:43) Zgłoś naruszenie 00

    Trafnie artykul zostal zatytulowany parafraza hasla obroncow socjalizmu (Socjalizm tak, wypaczenia nie"). Regulacje i korporacje zawodowe to relikt socjalizmu, nie przystajacy do gospodarki wolnorynkowej ktora rzekomo mamy od ponad 20 lat. Polecam wiecej na "Deregulacja Blog".

    Odpowiedz
  • do "mecenas"(2013-08-02 09:01) Zgłoś naruszenie 00

    Czlowieku - tymi swoimi porownaniami calkowicie sie kompromitujesz!

    F1 nie ma zadnego ustaeowego monopolu ma zadnego monopolu na nic (tak jak korporacje prawnicze w polsce).
    Kazdy moze sobie zakozyc i prowadzic wyscigi A1, B1... Czy inne Super Cup, jeszcze szybszymi samochodami, a kazdy widz moze swobodnie decydowac cz chce ogladac F1 czy inne Super Cup.

    Pozatym nikt tu nie napisal ze adwokaci i radcowie sa najgorsi bla bla bla. Chodzi tylko o prawo wolnego wyboru przez klienta uslugodawcy ktoremu on ufa: raz mecenasa, innym razem nie-mecenasa.

    Odpowiedz
  • asiek(2013-07-31 13:23) Zgłoś naruszenie 00

    ~Janek. Niestety,korporacje to nie jest relikt socjalizmu. Powstały w ustroju feudalnym i nazywały się kiedyś cechami.Wtedy grupowały przede wszystkim rzemieślników,później-w kapitalizmie,inne ważne dla burżuazji profesje.Fryderyk II Pruski obejmując władzę zniósł cechy jednym dekretem,co przyspieszyło rozwój gospodarczy jego państwa.Niemniej trudno sobie wyobrazić np. zawody medyczne poza jakąkolwiek kontrolą,choć z pewnością nie musi to być klub tatusiów i wujków załatwiających pociechom robotę.Często tłumaczą to oni "dobrą tradycją rodzinną" zapominając,że wielu z nich dostało się na studia dzięki punktom za pochodzenie. Niemniej,przypisywanie wszystkich win temu nieszczęsnemu socjalizmowi to gruba przesada,oparta na propagandzie, a nie na sprawiedliwej ocenie i wiedzy.

    Odpowiedz
  • asiek(2013-07-31 13:43) Zgłoś naruszenie 00

    I jeszcze odnośnie Fryderyka. On pierwszy tworzył departamenty państwowe,regulujące i wspierające gospodarkę, a nie był to przecież żaden socjalizm. W USA państwo też realizowało [np. w czasach wielkiego kryzysu,ale również w ostatnich latach] wiele ogromnych ważnych i potrzebnych społecznie projektów. Tylko Polakom jakoś udało się wmówić, że mają czekać,aż "dobremu panu" coś łaskawie kapnie z nosa. Nawet przekopanie kanału koło Elbląga musi się opłacać tzw. inwestorom,a interes regionu nie gra roli.

    Odpowiedz
  • państwo w państwie(2013-07-31 13:58) Zgłoś naruszenie 00

    Prawo reprezentacji przed sądem powinien mieć każdy, kto się daną gałęzią prawa zajmuje od lat i ma w niej doświadczenie i kogo wybiorę sobie JA na własny koszt i odpowiedzialność, ryzykując przegranym procesem i tak np. księgowy w firmie, banku czy urzędzie to prawnik od prawa finansowego, bankowego, rachunkowości on stosuje to prawo w praktyce i musi je znać niema siły tym bardziej z 20 letnim stażem, urzędnik to też prawnik. Prawo jest wszędzie, jest w każdej dziedzinie naszego życia, wszystko jest uregulowane, jest go tyle, że nie jest się w stanie znać wszystkiego, wszelkich regulacji i np. policjant nie zna się na prawie finansowym, bo mu to nie potrzebne, a księgowy na prawie wykroczeń, bo mu to też niepotrzebne i tego nie śledzą tych zmian, orzeczeń, literatury itd. Jak ten policjant będę miał problem z finansowego to pójdzie do księgowego czy do kogoś, kto się tym zajmuje, na co dzień, w pracy, a jak księgowy będzie miał problem z wykroczeniami, to pójdzie do policjanta lub adwokata lub funkcjonariusza ABW jak będzie znał – proste. To samo z reprezentacja przed sądem, ale nie! Palestra nie pozwoli! Wiadomo, że jak będę mieć problem z wykroczeniami to nie pójdę do doradcy podatkowego, a jak będę mieć problem z podatkami to nie pójdę do policjanta, oczywiście teoretycznie to możliwe, ale przegram proces – proste, więc nie muszę iść do radcy, adwokata, bo mam prawników dookoła siebie – ludzi zajmujących się tym, na co dzień w pracy od 15<x lat. Chyba, że chcę iść do adwokata to mam taką możliwość. Idę jak uznam, że jest lepszy i tańszy, to idę. Wszyscy powinni mieć w tej kwestii wolny wybór, a wymiar sprawiedliwości to jest sąd i to on będzie oceniał mojego reprezentanta i mnie, a jak zostać sędziom to już kwestia państwa, nie interesuje mnie to, mi chodzi o reprezentacje przed sądem. Druga sprawa to kwestia taka, że jak jakiś policjant mnie złapie, wlepi mandat itd. To on nie będzie mnie mógł jednocześnie bronić, ale bronić mnie będzie mógł znajomy inny policjant nawet z innego miasta czy województwa, po służbie, po cywilnemu, jako dodatkowe zajęcie, jako cywil, oczywiście płatnie. Jeżeli nie chcecie tych ludzi, którzy spokojnie mogą to robić dopuszczać bez tzw. „Aplikacji” to dopuście ich do egzaminu, nie tylko po prawie, ale też po innych kierunkach, nie każdy za młodego szedł na prawo, może ktoś jest inżynierem, ale zajmuje się właśnie prawem od 20 lat, może ktoś skończył ekonomię, administrację i co zajmuje się prawem na co dzień 20 lat i nie może podejść do egzaminu, bo nie skończył prawa, przecież pytania są takie same dla każdego i opłatę by wnieśli, jaki problem, a aplikacja, jako taka zostałaby dla studentów prawa, chociaż moim zdaniem ona niema sensu, a to, co jest teraz jest niekonstytucyjnym ograniczeniem prawa wykonywania zawodu, tylko, dlatego, że ktoś 20 lat temu nie poszedł na prawo tylko na np. architekturę, administracje czy ekonomię, jaki sens? Jeżeli ktoś mi mówi, że skończył prawo i aplikację i zna się na każdej gałęzi prawa ma w niej doświadczenie i umiejętności to odpowiadam śmiechem, oni po tych aplikacjach i tak się specjalizują w 1-2 góra 3 gałęziach. Czyli jak ktoś się specjalizuje w prawie administracyjnym to wie tyle, co urzędnik, jak w finansowym to tyle, co urzędnik skarbówki, księgowy, a jak ktoś w wykroczeniach to wie tyle co policjant ze stażem jakiś naczelnik, komendant, przykro mi tak niestety jest. I na koniec powiem wam jak ktoś jest po prawie to teoretycznie powinno mu być łatwiej zdać egzamin, więc po co te oburzenia? Moim zdaniem egzamin powinien być dzielony na moduły, moduł karny, cywilny, administracyjny, finansowy itd. itd. niema sensu wkuwać wszystkiego, żeby i tak zapomnieć to i siedzieć w jednej, dwóch gałęziach i tak np. policjanci by sobie zdawali moduł karny tzn. prawo karne, wykroczeń, postępowanie karne itd., księgowi finansowe, podatkowe, gospodarcze itd., urzędnicy w zależności jakim prawem się zajmują. I tak powinien wyglądać ten egzamin, jak już ma być. Dany moduł daje uprawnienia w danej działce prawa, gdzie się jest dobrym, ale najlepszym rozwiązaniem jest to co na początku całkowita wolność wyboru reprezentanta przez WSA, NSA, SN itd. tak jak wolność gospodarcza, wyznania, wybór sklepu do którego idę itp.

    Odpowiedz
  • kamlot(2013-07-31 14:25) Zgłoś naruszenie 00

    Zgodnie z duchem państwowości w państwie "nie liczy sie jakość, tylko ilość, czyli lepiej jak jest więcej"!

    Odpowiedz
  • do "mecenas"(2013-08-03 16:47) Zgłoś naruszenie 00

    A moze "obywatel" chce mnie (klienta) reprezentowac (choc nie mam z nim zawartej umowy stalego zlecenia), BO JA MU CHCE PROWADZENIE MOJEJ SPRAWY ZLECIC, ZA MOJE PIENIADZE.
    To jest pierwsza i jedyna podstawa reprezentacji, a tobie nic do tego !

    Odpowiedz
  • Do 28(2013-08-02 11:35) Zgłoś naruszenie 00

    Aha, czyli tylko ustawowy monopol jest zły, zaś faktyczny monopol już nie?

    Czytałeś Ty cokolwiek z ekonomii, czy też cała Twoja wiedza to videoblogi JKM?
    Ręce opadają.

    Poza tym - wciąż czekam na dowód, że uwolnienie rynku doradczych usług prawnych miało wpływ na rynek. Doczekam się?

    Odpowiedz
  • państwo w państwie(2013-07-31 14:47) Zgłoś naruszenie 00

    Przestańcie bredzić o tej jakości, bo każdy główny księgowy np. z banku zagnie aplikanta z prawa o rachunkowości, bankowego etc. naczelnik w policji z prawa np. wykroczeń, urzędnik z US np. z prawa o VAT, BHP'owiec z BhP, redaktor naczelny tego portalu z prawa prasowego itd itd...jak ktoś się danym prawem zajmuje na co dzień w pracy przez 20 lat to niema siły, aby tego nie znał i potem wystarczy opanować tylko postępowanie i będzie ktoś lepszy niż nie jeden radca, który rzekomo wie wszystko na każdy temat, a jak ktoś jeszcze kiedyś skończył prawo, administrację to...już.

    Odpowiedz
  • mecenas(2013-08-02 13:55) Zgłoś naruszenie 00

    "A ty moze najpierw napisz jakie to ma zaczenie:
    - czy doradcow prawnych jest 5, 10, czy 15 tys.
    - czy ceny porad prawnych spadly o 5,10 czy 15%,
    ...dla mojego wolnego prawa wyboru pelnomocnika (w mojej sprawie i za moje pieniadze)?"

    Masz prawo wolnego wyboru pełnomocnika spośród osób, które spełniły minimalne wymagania ustalone z góry, jasne i równe dla wszystkich.
    Rozumiem, że dla Ciebie to socjalizm, ponieważ chcesz mieć prawo, aby rynek był pełen osób nie mających pojęcia o prawie, którzy będą łapać frajerów i ich oszukiwać, do czasu aż "rynek ich zweryfikuje" - ale to się na szczęście nie zdarzy.
    BTW: Porównywałeś na forumprawne.org ilość skarg na mechaników i prawników? Tak lubisz te samochodowe przykłady - szkoda, że życie udowadnia, że nie masz racji.
    BTW II: F1 prowadzi jedna organizacja (FIA), więc przestań manipulować, pisaniem o "szeregu organizacji". Choć z drugiej strony "manipulacja" to zdaje się podstawa korwinizmu.

    Odpowiedz
  • bnm(2013-07-31 15:20) Zgłoś naruszenie 00

    prawie każdyyy...tylko skąd tyle "uchyleń" decyzji i... przed I instancja ???

    Odpowiedz
  • pyra(2013-07-31 15:25) Zgłoś naruszenie 00

    Skorzystalem kiedys z porady pana adwokata.Totalnie mnie olal.Przeczytał kilka paragrafów z KC i nie odpowiedzial na moje pytanie..eregulacja sowoduje zwiekszenien konkurencji i podwyzszenie jakosc uslug.

    Odpowiedz
  • lulek(2013-08-17 22:41) Zgłoś naruszenie 00

    chyba trochę się spóźniłem z komentarzem, ale może ktoś jeszcze przeczyta.

    do Piotra Trzeźwo Myślącego oraz Mecenasa:
    no właśnie, dlaczego masz płacić architektowi czy geodecie z organizacji monopolistycznych (samorządów zawodowych)? już od dawna monopol architektów jest kwestionowany dla małych obiektów o kubaturze do 1000 m3. W zasadzie zadanie architekta sprowadza się do wrysowania rzutu domu na działkę, ewentualnie wybrania elewacji czy ogólnej "wizji". Resztę powinien zrobić konstruktor. I tutaj mamy kolejny absurd, konstuktor nie może narysować elewacji, ale architekt może projektować konstrukcje. W Niemczech konstruktorzy mają pełne uprawnienia w projektowaniu domów, u nas architekci skutecznie to blokują od lat. Efekt? Polska nie słynie wcale z najpiękniejszych domów, mamy raczej jeden wielki misz-masz, za to projekt (nie z gotowca!) kosztuje minimalnie 4.00-5.000 zł na prowincji.
    Przy czym architekci narzekają, bo ludzie kupują projekty z gotowca (za 1.500) i branża jest w słabej formie. Ale lepiej zrobić 1 projekt za 4.000zł niż 4 projekty po 1.500zł i jest to oczywiste dla każdego USŁUGODAWCY, który wie że konkurencja jest ograniczona i ceny "ustawiły" się pewnym poziomie, i sytuacja jest względnie bezpieczna pomimo, że w branży ogólnie jest "luka cenowa" do wykorzystania, którą wykorzystałby gracz wolnorynkowy. Podobnie jest z rynkiem prawniczym, chociaż tutaj rzeczywiście jest fala nowych usługodawców, ale kształconych na szczęście "odpowiednio", co w połączeniu z zakazem reklamy dalej pozostawia dobrą pozycję dotychczasowym graczom. Jest też ciągły napływ taniej (ba, darmowej!) siły roboczej wabionej wizją, że teraz to już jest "deregulacja".

    ALE w sprawie prawników NIE CHODZI o wielką ekonomię ani też kwalifikacje usługodawcy. Chodzi o WOLNOŚĆ MOCODAWCY.
    WSZYSCY Polacy są ubezwłasnowolnieni wobec państwa, bo NIE MOGĄ SWOBODNIE i NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ wybrać, kto może ICH reprezentować przed organem państwowym.
    Ale to nic, wszyscy (prawie) przyzwyczaili się już do tego, że są niewolnikami Państwa. Przyzwyczają się też prawnicy, którzy (w większości) przeżywają mocny upadek do klasy ciułaczy, czyli tam gdzie rzeczywista wartość ich usług. C'est la vie!

    Odpowiedz
  • lulek(2013-08-17 23:08) Zgłoś naruszenie 00

    P.S.

    Ograniczeniem w wyborze przedstawiciela a innymi ograniczeniami wolności jest zasadnicza. Przedstawiciel reprezentuje mocodawcę W GRANICACH materialnych uprawnień mocodawcy, a więc w granicach tego, co mocodawcy wolno zrobić ze swoimi prawami. Pełnomocnictwo procesowe nie powinno być odróżniane od materialnego. Przy czym przepis o pełnomocnicwie (taki jak w kodeksie cywilnym) powinien znaleźć się w konstytucji - w zakresie odnoszącym się do reprezentacji obywatela przed wszelkimi organami państowymi (wówczas obejmowałby wszystkie procedury). Natomiast przepisy szczegółowe (np zakres pełnomocnictwa procesowego) powinny zostać w kodeksach proceduralnych jako normy dyspozytywne - tak jak w 91-92 k.p.c.

    Odpowiedz
  • mgr inż.(2013-09-27 01:33) Zgłoś naruszenie 00

    Akurat prowadzę w imieniu żony trzy procesy przeciwko deweloperowi, pierwszy już wygrałem, tylko jakoś sąd mi nie chce zapłacić tych głupich 3600 zł za zastępstwo procesowe, a całkiem już śmiesznie adwokat reprezentujący przegraną spółkę swoje dostanie, za "należytą staranność" zapewne, i jeszcze VAT sobie doliczy.
    Podobnie w imieniu jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej wygrałem ostatnio ze 20 spraw, i znów jakos sąd mi nie zechciał zasądzić po te głupie 2400 zł kosztów za każdą z nich, razem prawie 50 tysiaków bym uzbierał, piechotą nie chodzi (no nawet gdybym dostał 40% od kwoty, jak radca na etacie).
    TO O JAKIM UWOLNIENIU MÓWIMY???

    Odpowiedz
  • do "mecenas"(2013-08-02 00:17) Zgłoś naruszenie 00

    Oj... Oj... Biedny "mecenas". Gdy brakuje argumentow najlepiej... sie obrazic.

    Tyle, ze ja nie jestem ani praktykiem, ani teoretykiem, tylko KLIENTEM, ktorego zamknieta klika "mecnasikow" chce pozbawic wolnego wyboru uslugodawcy (w mojej sprawie, za moje pieniadze).

    Ps1. "blacharka" to dziedzina mechaniki, tak jak prawo cywilne/karne/gospodarcze. Natomiast "doradztwo" i "wykonywanie napraw" to czynnosci zwiazane z kazda z dziedzin z osobna. Zrozumial ???
    Ps2. Parafrazujac twoja metafore - nawet Messi czy Ronaldoo ktorych sie porownojesz) nie maja prawa decydowac na jakie mecze widzowie maja chodzic.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane