Spółdzielnie mieszkaniowe znikną? PO i PiS mają podobne projekty w tej sprawie

autor: Ewa Ivanova04.01.2013, 07:23; Aktualizacja: 07.01.2013, 10:22

W Sejmie znalazło się 6 projektów poselskich – trzy dotyczące spółdzielni mieszkaniowych (PO, PiS, SLD) oraz trzy w sprawie prawa spółdzielczego (PSL, PO i RP). Jednak w związku ze zgłoszeniem w dyskusji sejmowej podczas piątkowego posiedzenia (04.01.2012 r.) wniosków o odrzucenie w pierwszym czytaniu niektórych projektów -  nad tymi wnioskami posłowie przystąpią na następnym posiedzeniu Sejmu.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (94)

  • STARUSZEK(2013-01-08 14:47) Zgłoś naruszenie 10

    1.Należy wyraźnie podkreślić, że ustawowy zapis iż Spółdzielnia mieszkaniowa jest prywatną własnością członków jest fikcją.
    2.Rezygnacja z człokowstwa nie wiąże się z uzyskaniem w jakiejkolwiek formie rozliczenia z cząstkowej rzeczywistej wartości majątku spółdzielni.
    3.Bez rozstrzygnięcia jak rozliczać i czy rozliczać niemały majątek spółdzielni mieszkaniowych na poszczególnych członków wszystkie propozycje zmian mogą mieć ukryty zamysł skoku na majątek spóldzielni
    4. Jeśli doprowadzi się do rzeczywistego udziału członka w majątku spółdzielni czlonkowie sami zdecydują w statutach o istnieniu lub nie istnieniu spółdzielni

    Odpowiedz
  • rozwalić koryto! JUŻ!(2013-01-07 10:07) Zgłoś naruszenie 10

    we wspólnocie: szef firmy zarzadzającej nieruchomoscią skacze wokół mnie, zeby mi czasem nie przyszło złozyć wniosku o wypowiedzenie umowy, jak niedokładnie odsnieżą dojście do klatki

    w spółdzielni mieszkniowej: KLIENT JEST PETENTEM, a usługodawca urzednikiem mającym petenta gdzieś

    zas prezes spółdzielni jest udzielnym kacykiem, nieusuwalną świnią przy korycie

    u nas najlepszy samochód w mieścia ma prezes oraz jego przydupasy

    a ludzie się dziwią, czemu czynsz za 30 metró w w spółdzielczym w płycie kosztuje tyle co 80 metrów w nawym z garażem podziemnym i windą

    Odpowiedz
  • R7(2013-01-07 08:08) Zgłoś naruszenie 10

    Na początek niech ten nawiedzony trol racjonalista przestanie obrażać inteligencję rozmówców. Nawet nie chce mi się komentować jego pseudowywodów.
    Faktycznie nowelizacje w obecnym kształcie oznaczają likwidację spółdzielni i podział ich majątków. Oznacza to zapaść mieszkalnictwa w Polsce. Sam podział majątku jest rzeczą wybitnie karkołomną, nie obędzie się bez przymusowej nacjonalizacji/komunalizacji części majątku (niezgodność z konstytucją) i sprzedaży reszty, na którą znajdą się chętni. Przy takiej nadpodaży może załamać się rynek nieruchomości, w każdym bądź razie tworzy się idealne pole dla spekulacji. Drugi scenariusz - obdarowanie członków udziałami w "masie upadłościowej" jest najprostszą drogą do zniszczenia tego majątku i pozostawienia bezwartościowych nieruchomości z tysiacami współwłaścicieli skutecznie eliminującą je z obrotu prawnego na dziesięciolecia.

    3,5 mln wkurzonych Polaków, którzy nie orientują się dokładnie co im posłowie gotują obudzi się niedługo we wspólnotach mieszkaniowych i pierwsze co zapytają to "kto nas tak urządził". A zapytają, bo nie ma w Polsce pędu do zakładania wspólnot, wprost przeciwnie coraz częściej słychać pytanie "jak to odkręcić", jak zrobić z powrotem spółdzielnie ze wspólnoty. Czy jeżeli nawet 30 % spółdzielni jest źle zarządzanych, a 10% fatalnie to oznacza to konieczność likwidacji 100% spółdzielni? Jeśli tak to proszę wziąć na początek banki i spółki prawa handlowego.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • 2(2013-01-07 10:08) Zgłoś naruszenie 10

    Definicja mafii spółdzielczej
    Mafia spółdzielcza - organizacja przestępcza rekrutująca się często ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej, funkcjonująca najczęściej w spółdzielniach-molochach liczących kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Działalność organizacji jest oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych. Istnienie organizacji charakteryzuje się nieusuwalnością i nietykalnością władz, nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. "zaprzyjaźnione firmy" oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha (powszechny brak prawa własności, podwyższona przestępczość, skupiska biedy, duża liczba eksmisji, dewastacje mienia).

    Głównym narzędziem finansowania organizacji i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych ze spółdzielni poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych. Legalizacja procederu jest możliwa dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach SM. Wielomilionowe budżety spółdzielni-molochów są źródłem łatwego pozyskiwania i transferowania pieniędzy do "zaprzyjaźnionych firm". Z powodu ogromnych kwot do rozdysponowania, niemożliwe jest księgowanie w spółdzielni wyłącznie fikcyjnych faktur (tylko usług, bez obrotu materiałowego), dlatego klasyczną metodę stanowią zakupy towarów po zawyżonych cenach (zawyżenia średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zależnie od czynników lokalnych). Niejednokrotnie też, w celu zagospodarowania rocznego budżetu realizuje się całkowicie pozbawione sensu ekonomicznego roboty (np. remonty elewacji budynku rok po roku).

    Organizacja, manipulując kryteriami wyboru dostawców w praktyce eliminuje z zaopatrzenia spółdzielni oferentów z wolnego rynku. Dostęp do zleceń zachowuje jedynie wyselekcjonowana, uprzywilejowana grupa tzw. "zaprzyjaźnionych firm" - często firm członków rad nadzorczych, rad osiedli, pracowników spółdzielni, członków rodzin zarządu, osób powiązanych z wpływowymi środowiskami. Wskutek eliminacji konkurencji i pozyskiwania wykonawców jedynie w zamian za łapówki i podział wynagrodzenia za zlecenie, roboty są niskiej jakości, niejednokrotnie wykonywane niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej i powodujące straty finansowe na szkodę spółdzielców.

    Organizacja w celu zapewnienia sobie bezkarności i hegemonii w lokalnej społeczności przenika do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych i biznesu. W celu zabezpieczenia swoich interesów i uzyskania gwarancji nietykalności korumpuje sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy policji, lokalnych polityków, urzędników samorządowych i państwowych szczebla terenowego oraz aktywnie działa w środowisku biznesowym. Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie "przedsięwzięć biznesowych" opartych na zawyżaniu cen zakupu. Lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder ten odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni pomijanych w kolejce oczekujących.

    Organizacja zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Fałszuje głosowania i manipuluje wyborami do organów SM zapewniając nieusuwalność prezesom oraz stałe członkostwo w radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu. W wyborach biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele "zaprzyjaźnionych firm", osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a "wypełniające wakaty" po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp.

    Spółdzielniane organizacje przestępcze z całego kraju komunikują się ze sobą uzgadniając generalne kierunki polityki organizacji, angażują się też w działalność polityczną, tworząc silne lobby parlamentarne oparte na strukturach partii postkomunistycznych. Naczelnym zadaniem lobby jest przeciwdziałanie reformom w spółdzielczości i torpedowanie wszelkich zmian, które mogłyby doprowadzić do demokratyzacji w funkcjonowaniu spółdzielczości i dać członkom - poprzez uwłaszczenie i podział spółdzielni-molochów - prawo samostanowienia i godnego życia.

    Odpowiedz
  • opt(2013-01-07 01:53) Zgłoś naruszenie 00

    Nie znam się na tym, ale szwagierka płaciła czynsz w wysokości 300zł i w tym fundusz remontowy a we wspólnocie prawie 500 i dodatkowo remonty.Chyba rozbicie spółdzielni na mniejsze jednostki(wspólnoty czy ja je tam zwać) podniesie koszty, które pokryć muszą lokatorzy. Nie wiem kto na tych zmianach chce się dorobić, bo nie o losy lokatorów tu chodzi. Ja mam podobne mieszkanie spółdzielcze i płacę o 100 złotych mniej ale z funduszem remontowym i ważne to,że blok jest zadbany, a w tej wspólnocie syf i niemoc.

    Odpowiedz
  • czyściciel(2013-01-07 10:25) Zgłoś naruszenie 00

    Jakoś nie mam zaufania do instytucji wspólnoty. Wiadomo natomiast, że działanie spółdzielni mieszkaniowych w obecnym wydaniu to usankcjonowana przez prawo i sądy patologia. Członek spóldzielni okradany przez zarząd słyszy w sądach, że nie jest stroną postępowania. A więc po co zapis, że majątek spóldzielni to majątek członków. Jak członków to powinni mieć oni prawo do odzyskania tego co ukradzione. Sędziowie tolerują też ewidentne krętactwa członków zarządu. Czyżby mieli takie dyrektywy ? Jak tak, to skąd ?
    Generalnie jestem za taką zmianą prawa spółdzielczego, aby wreszcie było na tyle etyczne aby długorękim funkcjonariuszom konfiskowano majątki, a wizernki sędziów akceptujących przekręty byli przykładowo upubliczniane w mediach a oni sami osądzani z kk.

    Odpowiedz
  • Irena Anna(2013-01-10 15:31) Zgłoś naruszenie 00

    Moim zdaniem propozycje SLD są logiczne i powinny zostać uwzględnione. Natomiast pomysłodawcy likwidacji społdzielni powinni zastanowić się czego właściwie chcą. Czy rzeczywiście chcą wspólnot czy wyburzenia bloków.Przedstawiane pomysły są niespójne i nielogiczne.Ludzie nie mający pojęcia o funkcjonowaniu spółdzielni, nie interesujący się przepisami przekształcili swoje mieszkania w odrębną własność i zachowują się tak jakby nie wiedzieli że ich mieszkanie nadal znajduje się w bloku.Chcą wspólnot ale nie interesują się przepisami dotwspólnot.Jednak ta świadoma część spółdzielców nie przekształca swych mieszkań w odrębną własność uważając że dotychczas nikt nie wymyślił nic lepszego od spółdzielni mieszkaniowych funkcjonujących od 150 lat.Krytykujecie zarządy, rady nadzorcze jako twórców wszelkiego zła.Jest takie powiedzenie że ryba psuje się od głowy.Gdyby tworzono mądre prawo odnoszące się naszej Polskiej rzeczywistości to wielu problemów byłoby można uniknąć. Jak widać nie chodzi tu o naprawienie tego co jest być może niewłaściwe ale o zburzenie wszystkiego nie dając nic w zamian.Jak zauważyłam wielu osobom spółdzielczość kojarzy się z komuną bo za czasów tej złej komuny budowano najwięcej bloków nie potrafią oddzielić tego co było dobre od tego co było złe i uznali że najlepiej zniszczyć wszystko.

    Odpowiedz
  • gość(2013-01-10 15:29) Zgłoś naruszenie 00

    Trudno wymagać od przeciętnych członków spółdzielni, że są w stanie zrozumieć rozliczenie roczne spółdzielni, która liczy kilkanaście tysięcy czlonków. Rozwiązania prawne muszą być podjęte dla dobra milionów obywateli, którzy muszą zaufać w tym względzie ustawodawcy. Sam juz dawno zrozumiałem, że bez wsparcia ustawowego nic się nie zmieni. Na majatku ponad miliona właścicieli żeruje grupa osób. Grupa ta korzysta z wpłat czlonków spółdzielni po to żeby z tymi którzy widza patologię walczyć.
    Trudno znaleźć bardziej ohydny sposób zarabiania pieniędzy.

    Odpowiedz
  • praktyk(2013-01-07 09:08) Zgłoś naruszenie 00

    ten zabierający głos powyżej "racjonalista" to na 99% niejaki FIX
    po moim pytaniu czy jest zarządcą i dla kogo ujada na wszystkich forach dotyczących SM chyba zmienił nika
    szkoda czasu na sprawdzenie IP, ale bezinteresownie to nikt takich głupot nie głosi, biedni ludzie czytają i się nakręcają

    Odpowiedz
  • Racjonalista(2013-01-06 10:19) Zgłoś naruszenie 00

    W polskim systemie prawnym obowiązuje reguła powszechna (lex generalis z art. 6 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali) stanowiąca, że wspólnotę mieszkaniową tworzy ogół właścicieli, których lokale wchodzą w skład określonej nieruchomości.

    Powstanie wspólnoty mieszkaniowej datuje się więc na moment wyodrębnienia pierwszego lokalu.

    Właścicieli lokali we wspólnocie mieszkaniowej łączy konkretny „węzeł współwłasności” – poprzez ich udziały w nieruchomości wspólnej.

    W molochach spółdzielczych węzeł współwłasności jest czystą abstrakcją ?

    W przypadku gdy w nieruchomości trwa proces wyodrębniania lokali, na przykład w budynkach spółdzielczych to dotychczasowemu właścicielowi nieruchomości (czyli spółdzielni) przysługiwać powinny co do niewyodrębnionych jeszcze lokali oraz co do nieruchomości wspólnej takie same uprawnienia, jakie przysługują właścicielom lokali wyodrębnionych.

    We wspólnocie siła głosu właściciela zależy od wielkości jego udziału w nieruchomości wspólnej.

    Zasada ta odnosić się powinna także do obowiązków spółdzielni związanych z lokalami niewyodrębnionymi.

    Spółdzielnia powinna partycypować w kosztach zarządu nieruchomością wspólną tak, jak każdy inny właściciel lokalu w proporcji do wielkości swojego udziału w nieruchomości wspólnej.

    Nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia do utrzymywania dotychczasowych patologicznych rozwiązań polegających na tym, że ustawodawca nadał szczególny przywilej spółdzielniom mieszkaniowym w zakresie wykonywania zarządu nieruchomością wspólną wg. reżimu spółdzielczego (lex specialis - art. 27 u.s.m).

    We wspólnocie mieszkaniowej o sposobie zarządu nieruchomością wspólną powinni decydować właściciele (większość właścicieli)

    Siła głosu spółdzielni mieszkaniowej zależeć powinna tylko od wielkości udziałów przypadających na lokale spółdzielcze a nie od patologicznego przywileju nadanego jej wola ustawodawcy ze szkoda dla pozostałych właścicieli lokali w danej nieruchomości.
    Przy tym trzeba zauważyć, że lokali wyodrębnionych jest już więcej niż lokali spółdzielczych.
    Nie ma więc żadnego powodu aby utrzymywać przywilej dla spółdzielni .

    Odpowiedz
  • Racjonalista(2013-01-04 21:08) Zgłoś naruszenie 00

    Istota problemu polega na tym, że ustawodawca nadał niczym nie uzasadniony przywilej spółdzielniom mieszkaniowym w zakresie wykonywania zarządu nieruchomością wspólną wg. reżimu spółdzielczego (lex specialis - art. 27 u.s.m).

    W rezultacie prawo do ustanowienia odrębnej własności lokalu i przeniesienia jego własności nie są w pełni realizowane, albowiem właściciele zostali pozbawieni prawa samodzielnego decydowania o sposobie zarządzania wyodrębnionymi lokalami, które to prawo obejmuje również możliwość powierzenia tego zarządu ...

    To jest sytuacja patologicznego uprzywilejowania organów spółdzielczej nomenklatury ze szkodą dla ponad 1,2 ml właścicieli odrębnych nieruchomości lokalowych!!!.

    Dane GUS pokazują bowiem, że wciąż ponad 2 miliony mieszkań w Polsce jest „zarządzanych” przymusowo przez spółdzielnie mieszkaniowe.
    Aż ponad 1,2 mln mieszkań pozostających w zarządzie spółdzielni są przedmiotem odrębnej własności osób fizycznych.

    Czy jest więc jakiś racjonalny powód, aby nadal utrzymywać patologiczny stan szczególnego uprzywilejowania organów spółdzielczej nomenklatury ?

    Bezspornym jest to, że osoby użytkujące lokale spółdzielcze w momencie zawarcia ze spółdzielnią umowy o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu, wyrażają zgodę „na członkostwo” we wspólnocie mieszkaniowej (-zob. TK dnia 15 lipca 2009 r.
    sygn. akt K 64/07*)


    Niewątpliwie co do zasady wspólnota mieszkaniowa powstaje z chwilą wyodrębnienia pierwszego lokalu w budynku.
    Zatem z chwilą kiedy spółdzielnia wyodrębniła pierwszy lokal, to z mocy prawa zaistniała wspólnota mieszkaniowa (- w literaturze prawniczej nazywana jako niedziałająca lub uśpiona wspólnota mieszkaniowa).

    Pocieszającym jest fakt, że z każdym wyodrębnionym lokalem kurczą się możliwości „strzyżenia baranów (frajerów)” przez organy spółdzielczej nomenklatury, które oczywiście będą bronić obecnego stanu jak źrenicy oka.

    Odpowiedz
  • rjaw(2013-01-07 08:16) Zgłoś naruszenie 00

    Są dobrze i tanio zarządzane wspólnoty, a także spółdzielnie. Generalnie jednak w sytucji gdy lokatorem jest osoba "nawiedzona" łatwiej racjonalnie zarządzać zasobem mieszkaniowym spółdzielni, a nie zarządcy wspólnoty. Zmiany powinny iść w kierunku wzmocnienia funkcji nadzorczych członków spółdzielni, a nie likwidowania tego co dobre.

    Odpowiedz
  • strażnik gaju(2013-01-08 12:35) Zgłoś naruszenie 00

    [3] a tym wszystkim którzy myślą że będą płacić mniej jak się wydzielą ze spółdzielni - proponuję by się naprawdę zastanowili, bo mogą przeżyć wielki zawód [raptem się okaże że jakieś rurki i przewody idą przez inną własność i trzeba za to zapłacić, albo trzeba przejść przez obcy teren - a za korzystanie z terenu trzeba płacić,
    więc myślcie nim rozwalicie jakąś rozsądnie zorganizowaną całość, na pewno Ci którzy liczą na jakieś specjalnie niższe koszty i darmowy zarząd ich lokalami się rozczarują - tylko wtedy odwrotu nie będzie,
    spółdzielnie to jest mądry sposób zapewnienia sobie mieszkań przez ludzi o średnich dochodach [tacy co to żyją z etatu],
    uważajcie też na tych co to mają lokale i je wynajmują, a ze spółdzielni już dawno się wyprowadzili, usta pełne pięknych słów,

    Odpowiedz
  • Racjonalista(2013-01-08 11:02) Zgłoś naruszenie 01

    Manipulacją jest absurdalne pytanie cyt."... co się stanie ze spółdzielcami molochów jak już będą rządziły wspólnoty..."

    Wspólnoty mieszkaniowe w odróżnieniu od molochowatych spółdzielni mieszkaniowych niewątpliwie potrafią lepiej zarządzać nieruchomościami wspólnymi, gdyż zarząd wykonują sami właściciele lokali stanowiący wspólnotę, a nie jakieś tam organy spółdzielczej nomenklatury składające się z różnych ludzi często nie mających żadnego pojęcia o rzeczywistych problemach konkretnego budynku.
    Właściciele decydują a zarządca wykonuje.
    Odwrotnie niż w spółdzielni, gdzie decydują organy spółdzielczej nomenklatury, a zniewolony lud spółdzielczy ma wykonywać.

    Właściciele lokali bardzo szybko "uczą się własności" i po zaistnieniu wspólnoty mieszkaniowej w swoim budynku sami są zainteresowani rozwiązywaniem istotnych dla nich problemów nieruchomości wspólnej.

    Do zarządzania współwłasnością wcale nie trzeba utrzymywać za duże pieniądze zakładu pracy pod nazwą spółdzielnia mieszkaniowa..

    Niewątpliwie koszty utrzymania etatowych pracowników spółdzielni są jedną z większych pozycji w kosztach eksploatacyjnych.


    Jednak istota problemu w projektowanych zmianach jest moim zdanie słabo eksponowana i przez to mało zrozumiała.

    Przecież większość posiadaczy praw do lokali spółdzielczych (tzw. własnościowych lub lokatorskich) już poszła na swoje i są właścicielami odrębnych nieruchomości lokalowych.

    Ze spółdzielnią łączy ich jedynie „węzeł współwłasności” poprzez ich udziały w nieruchomości wspólnej.

    W większości nieruchomości nadal trwa proces wyodrębniania lokali.

    Spółdzielnia jako dotychczasowy właściciel jest więc tylko jednym z wielu współwłaścicieli nieruchomości.

    Dotychczasowemu właścicielowi nieruchomości (czyli spółdzielni) przysługiwać powinny co do niewyodrębnionych jeszcze lokali oraz co do nieruchomości wspólnej takie same uprawnienia, jakie przysługują właścicielom lokali wyodrębnionych.

    W polskim systemie prawnym obowiązuje reguła powszechna (lex generalis z art. 6 ustawy o własności lokali) stanowiąca, że wspólnotę mieszkaniową tworzy ogół właścicieli, których lokale wchodzą w skład określonej nieruchomości.

    Powstanie wspólnoty mieszkaniowej datuje się więc na moment wyodrębnienia pierwszego lokalu.

    Spółdzielnia powinna partycypować w kosztach zarządu nieruchomością wspólną tak, jak każdy inny właściciel lokalu w proporcji do wielkości swojego udziału w nieruchomości wspólnej.

    Nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia do utrzymywania dotychczasowych patologicznych rozwiązań polegających na tym, że ustawodawca nadał szczególny przywilej spółdzielniom mieszkaniowym w zakresie wykonywania zarządu nieruchomością wspólną wg. reżimu spółdzielczego (lex specialis - art. 27 u.s.m).

    We wspólnocie siła głosu właściciela zależy od wielkości jego udziału w nieruchomości wspólnej.

    Siła głosu spółdzielni mieszkaniowej zależeć powinna tylko od wielkości udziałów przypadających na lokale spółdzielcze a nie od patologicznego przywileju nadanego jej wolą ustawodawcy ze szkodą dla pozostałych właścicieli lokali w danej nieruchomości.

    We wspólnocie mieszkaniowej o sposobie zarządu nieruchomością wspólną powinni decydować właściciele (większość właścicieli).

    Dopóki w nieruchomości większość lokali spółdzielczych to spółdzielnia będzie miała więcej niż połowę udziałów i przegłosuje każdą uchwałę.

    Przestańcie więc powielać mity o rzekomej likwidacji spółdzielni.

    Odpowiedz
  • Irena Anna(2013-01-10 18:36) Zgłoś naruszenie 00

    Do: Racjonalista.Bzdura.Jestem wieloletnią zwykłą członkinią społdzielni .Proszę zatem nie pisać że jest to opinia przedstawiciela nomenklatury spółdzielczej.Cze zdaniem racjonalisty tylko nomenklatura i opozycja powinna interesować się przepisami prawa spółdzielczego, projektami ustaw a reszta nie powinna mieć własnego zdania. Nie należę do żadnej partii. Stać mnie na obiektywną ocenę sytuacji.

    Odpowiedz
  • strażnik gaju(2013-01-08 12:25) Zgłoś naruszenie 00

    jeszcze jedno - racjonaliści i inni
    jeżeli we wspólnocie jest gminny lokal mieszkalny - którego najemcy nie płacą czynszu to i tak należność wpłynie od gminy, we wspólnotach w których starsze osoby bez odpowiednich dochodów są problemy z płynnością i kosztami jeżeli takie osoby przestaną płacić czynsz,
    ciekawe co zrobi zgromadzenie właścicieli lokali mieszkalnych w spółdzielni [post-spółdzielni] gdy część właścicieli przestanie płacić - nie tak łatwo eksmitować właściciela, przez spory czas będzie trzeba za niego łożyć, mając nadzieję że kiedyś przejmiemy lokal za długi - tylko czy mieszkańcy mają środki aby te koszty przez ten czas ponosić,
    a co z lokatorami [lokatorskie prawo do lokalu], w budynkach spółdzielczych jest ich sporo, a co z terenami wspólnymi, a jak podzielić dochody z lokali użytkowych znajdujących się w jednej części spółdzielni - w sytuacji gdy cała spółdzielnia je wybudowała [większość projektów omija te problemy, pozostawiając do rozwiązania przez spółdzielców,
    w niektórych spółdzielniach właściciele lokali wyłączyli się ze spółdzielni, popatrzcie że ich czynsze są wyższe niż spółdzielców [utracili prawo do korzystania z pożytków - np wpływy z lokali użytkowych]

    Odpowiedz
  • strażnik gaju(2013-01-08 12:12) Zgłoś naruszenie 00

    do Racjonalisty:
    dlaczego administrowanie lokalami wspólnot jest tańsza, czy zwróciłeś uwagę, że wspólnoty zarządzają wyłącznie budynkiem, drogi, place i trawniki wokół należą do gminy i są utrzymywane przez nas - podatników, spółdzielcy utrzymują place, drogi, obiekty kulturalne, mają obowiązek prowadzić działalność k-o,
    jak odliczysz te koszty to raptem okaże się że tych różnic nie ma, a jeżeli występują to w przypadku budynków wysokich i wysokościowych - windy, pompy, ochrona ppoż i inna infrastruktura,

    Odpowiedz
  • nairam(2013-01-06 18:11) Zgłoś naruszenie 00

    A moim zdaniem władze państwowe boją się dużych organizacji. Chcą rozbić duże spółdzielnie mieszkaniowe tak jak marzy się im rozbicie branżowych organizacji związkowych. Dawno przestałem wierzyć w dobre intencje rządu. Przecież o losach spółdzielców chcą decydować ludzie w zdecydowanej większości nie będących ich członkami! Nie mają więc żadnego interesu żeby spółdzielcom czynić dobrze!

    Odpowiedz
  • anna(2013-01-08 12:11) Zgłoś naruszenie 00

    Należy się przede wszystkim podziękowanie dla Racjonalisty oraz opinii nr 36 za wyjaśnianie tak trudnego tematu dotyczącego spółdzielczości, a jest on dla wielu niezrozumiały z tego powodu iż mało interesują się na co w ogóle płacą, jak są wydawane ich pieniądze, czy respektowane są ich prawa itd. Kiedyś bardzo akuratnie określił to autor w tej gazecie "że spółdzielcy są jak barany które dają się strzyc a one ino pobekują". I tak jest faktycznie, brak udziału w walnych zgromadzeniach, brak domagania się wyjaśnień dotyczących własnych praw, brak kontroli dokumentów ze strony spółdzielców doprowadził do patologii, że w radach nadzorczych są skumplowani lizusi z prezesem i z tej przyczyny brak jest jakiejkolwiek kontroli nad wielomilionowym majątkiem. Zapoznałam się ze złożonymi do sejmu projektami, przeczytałam cały stenogram z obrad i uważam że propozycje zawarte w projektach są dobre dla spółdzielców, służące dla ochrony ich interesów oraz poprawy możliwości egzekwowania naruszanych praw. Za determinację w działaniu w tym kierunku należy się szacunek dla posłanki Staroń i innych posłów zaangażowanych w poprawę losu zniewolonych wielu milionów spółdzielców, a fakt, iż ujawnia się na forum kilku pokrzykujących świadczy, iż tak im kazano, prezes każe w czasie pracy wchodzić pracownikom na forum i krytykować co się da, bowiem oni walczą o zachowanie swoich dotychczasowych statusów. A zatem należy takie wpisy przede wszystkim ignorować, gdyż nie wypływają one z troski o rzeczywiste prawa należne spółdzielcom. Dalej śledzimy działania sejmu i należałoby oczekiwać oby ustawa weszła w życie jak najszybciej.

    Odpowiedz
  • ed(2013-01-09 23:19) Zgłoś naruszenie 00

    Byłem na spotkaniu z posłami PO w grudniu na warszawskim Tarchominie . Ludzie powszechnie krytykowali pomysły PO na reformy spółdzielni . Było tak gorącą krytyka i powszechna złość na narzucanie siłowych j rozwiazań, że w końcu pani posłanka Kidawa przyznała ze pomysł pani Staroń popiera nie więcej jak 30 poslów PO i siłą rzeczy jej projekt pójdzie do kosza .Co będzie nie wiem , ale ludzie przynajmniej w warszawie nie chcą już żadnych reform .
    W każdym razie ja nie widzę jakiejś przewagi wspólnot nad spółdzielniami . Społdzielnie są chyba zamożniejsze i obecnie dobrze zarządzane . Jak jest w wspólnotach nie wiem .Wydaje mi sie ze to wszytko polityka .

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane