Prawie 2 mln spraw toczących się w ramach Elektronicznego postępowania upominawczego potwierdza, że zaległości w płatnościach są dla firm dużym problemem.
ikona lupy />
E-sąd w liczbach / DGP

Opóźnienia lub brak płatności w obrocie gospodarczym od lat niezmiennie stanowią istotny problem dla przedsiębiorców. W Polsce w zeszłym roku zaledwie 34 proc. faktur zostało uregulowanych w terminie. Podobne statystyki utrzymują się od lat.

Unikanie płacenia za towary i usługi najczęściej nie jest oznaką problemów finansowych nabywcy, ale odzwierciedleniem strategii zarządzania finansami.

Nie jest to polską specyfiką, jednak z raportu międzynarodowej wywiadowni Dun & Bradstreet wynika, że nasz kraj znajduje się – obok Hiszpanii i Portugalii – w trójce państw europejskich, w których na zapłatę czeka się najdłużej.

– Jednostkowe wartości połowy wszystkich zgłoszonych należności nie przekraczają 5 tys. zł. Te z pozoru drobne kwoty składają się na zadłużenie o łącznej wartości 700 mln zł. Najlepiej wygląda sytuacja w przypadku płatności największych, powyżej 50 tys. zł – stanowią one zaledwie 14 proc. wszystkich niepłaconych terminowo faktur – informuje Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet.

Strzał w dziesiątkę

Przy stosunkowo niskich kwotach należności wielu przedsiębiorców nie decyduje się na dochodzenie swoich praw na tradycyjnej drodze sądowej. Coraz więcej z nich korzysta za to z elektronicznego postępowania upominawczego, czyli e-sądu funkcjonującego w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód.

Narzędzie to powstało w wyniku realizacji przez Ministerstwo Sprawiedliwości projektu współfinansowanego z Funduszy Europejskich i okazało się pełnym sukcesem. Niskie koszty oraz łatwość dostępu do prowadzenia postępowania uczyniły je niezwykle popularnym zarówno wśród przedsiębiorców borykających się z zatorami płatniczymi, jak i firm windykacyjnych.

– Pod względem ilościowym dominują procesy dotyczące naprawdę niewielkich kwot, rzędu kilkuset złotych. Niektóre firmy windykacyjne potrafią składać dziennie tzw. paczki zawierające nawet 50 tys. takich płatności. E-sąd jest również bardzo atrakcyjny dla firm mających klienta masowego, np. telekomunikacyjnych czy ubezpieczeniowych, a także małych firm, których nie stać na profesjonalną obsługę prawną – mówi Artur Ozimek, sędzia i rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie.



100 proc. online

Całość postępowania odbywa się w formie elektronicznej – nie wymaga więc osobistej wizyty w sądzie, a nawet na poczcie. Koszty samego postępowania są czterokrotnie niższe niż w przypadku sądów tradycyjnych i wynoszą 1,25 proc. od wartości dochodzonej należności.

W systemie e-sądu zarejestrowane są 1232 konta komorników. Kontakt z nimi odbywa się również drogą elektroniczną, co jest z kolei ułatwieniem w procesie faktycznego odzyskiwania zasądzonych należności.

– O ile można się zgodzić z twierdzeniem, że czas rozpoznania jednej sprawy znacząco nie różni się w stosunku do formy tradycyjnej, to trzeba zwrócić uwagę na fakt, że łatwość skomunikowania się z sądem jest nieporównywalnie większa – wymaga jedynie dostępu do internetu – podkreśla rzecznik sądu.

Klęska urodzaju

W momencie powstawania e-sądu Ministerstwo Sprawiedliwości szacowało, że docelowo do wydziału tego wpływać będzie ok. 600 tys. spraw rocznie. Jak się okazało, już w pierwszym roku wpłynęło 690 109 spraw. W roku 2011 nastąpiło prawdziwe oblężenie – drogą elektroniczną skierowanych zostało 1 856 839 spraw, czyli ponad trzykrotnie więcej, niż przewidywano.

W roku bieżącym przyrost liczby zgłaszanych spraw nie będzie już tak duży, jednak do połowy września zarejestrowanych było ich już 1 505 753. Efektem ubocznym są sytuacje, w których system nie daje rady sprostać tak dużemu zainteresowaniu.

– Liczby same w sobie pokazują, jak wielkim przedsięwzięciem jest e-sąd. System elektroniczny jest cały czas udoskonalany z uwagi na to, iż w trakcie użytkowania pojawiają się nowe sytuacje, które wymagają zmian.

Ponadto trzeba zwiększać moc i pamięć serwerów z uwagi na ilość danych, która jest archiwizowana.

Ministerstwo Sprawiedliwości musiało też sukcesywnie wspomagać e-sąd dodatkowymi etatami.

Aktualnie mamy 8 sędziów, 4 asystentów sędziów, 88 urzędników sądowych i 153 referendarzy sądowych, w tym 100 pracujących online – mówi Artur Ozimek.