Gdy w ubiegłym roku byliśmy świadkami medialnego spektaklu pod tytułem sądy stadionowe, w tle którego nastąpiły zmiany w przepisach dotyczących tak zwanych sądów dwudziestoczterogodzinnych, podnoszono, że „wprowadzane rozwiązania mają na celu stworzenie właściwego otoczenia prawnego umożliwiającego zapewnienie bezpieczeństwa prawnego Turnieju Finałowego Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012”.

Zmiany miały przede wszystkim „umożliwić zaoszczędzenie sił i środków policji w związku z brakiem konieczności doprowadzania oskarżonych do budynku sądu, koncentrację czynności przeprowadzanych w ramach większej liczby spraw w tym trybie przez jednego sędziego”. Dość kuriozalnie w tej sytuacji brzmią tłumaczenia Ministerstwa Sprawiedliwości, że to, czy rozprawa odbędzie się w sądzie stadionowym, zależy od organizatora imprezy, czyli w tym wypadku UEFA.

Ta ostatnia, jak chociażby w przypadku wrocławskiej areny, postawiła sprawę jasno. Nie będzie sądzenia na stadionie w stolicy Dolnego Śląska w czasie Euro 2012.

Nie będzie go też w Warszawie, bo sala przeznaczona na ten cel nie ma stosownych urządzeń do komunikowania się na odległość za pomocą wideołączy. Zresztą sąd właściwy miejscowo dla tego obiektu oddalony jest od niego o dwa kilometry.

To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej: Paragrafy na euro - trudna rozgrywka

W pełnej wersji artykułu znajdziesz odpowiedzi na WSZYSTKIE pytania.

- Dlaczego po raz kolejny zignorowano głos praktyków – prokuratorów i sędziów?
- Jak po kolei wygląda procedura po zatrzymaniu podejrzanego?
- Co z pijanymi zatrzymanymi? 

Jacek Skała, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP