Przesłane do konsultacji środowiskowych propozycje ministra sprawiedliwości wzbudziły wiele kontrowersji. Jest to dla mnie sprawa zrozumiała i nie odbieram jej z zaskoczeniem. Spróbujmy jednak w sposób nieco mniej emocjonalny przyjrzeć się istocie tych propozycji.

Przede wszystkim, nie zawierają one postulatów kwestionujących byt i rolę samorządów zawodowych.

Nie można kwestionować potrzeby zapewnienia odpowiedniej jakości usług z zakresu ochrony prawnej i zastępstwa procesowego, co jest podstawowym zadaniem i przedmiotem zainteresowania tych korporacji.

Usługi te, wobec rosnącej komplikacji świata prawa, stanowią o poziomie bezpieczeństwa prawnego, które powinno być, zgodnie z konstytucyjną zasadą zaufania obywateli do państwa, troską władz publicznych i samych zawodów zaufania publicznego.

Adwokaci, radcowie prawni i notariusze z pewnością do nich należą.

Nie tylko aplikacja dopuszcza do egzaminu

Zasadnicza reforma w dostępie do wykonywania wspomnianych zawodów miała już miejsce.

Propozycje ministra sprawiedliwości stanowią korektę wdrożonego modelu, pełniej realizując cele, które przyświecały jego twórcom.

Zasadnicza idea sprowadza się do tego, że nie tylko aplikacja będzie umożliwiać przystąpienie do egzaminu zawodowego. Prawidłowość takiego założenia potwierdził 7 marca 2012 r. Trybunał Konstytucyjny, przesądzając o możliwości przechodzenia między jednym a drugim zawodem prawniczym, a więc o kluczowej roli egzaminu zawodowego, a nie szkolenia poprzedzającego jego zdanie.

Proszę więc nie demonizować wprowadzania kolejnych ścieżek umożliwiających przystąpienie do egzaminu – jeżeli ktoś kwestionuje doświadczenie legislatorów, to tym samym kwestionuje zasadność wielu czynności wykonywanych przez radców prawnych lub adwokatów.

Jedynie część z nich zajmuje się zastępstwem procesowym, wielu natomiast obsługuje klientów przez analizę problemów prawnych i opiniowanie zgodności danego zachowania z przepisami prawa.