Słowak, Węgier...

Powodem do rozważań o podstawie prawnej odmowy wjazdu na terytorium państwa członkowskiego głowy innego państwa Unii jest nieporozumienie dyplomatyczne między Słowacją a Węgrami.

Władze Republiki Słowackiej nie zezwoliły bowiem prezydentowi Węgier na wizytę 21 sierpnia 2009 r.

Tymczasem László Sólyom miał zamiar tego niefortunnego dnia, w rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego, a więc także Węgier na Czechosłowację, uczestniczyć w Komárnie w odsłonięciu pomnika św. Stefana, patrona, założyciela państwa i pierwszego króla Węgier.

Planował wygłoszenie mowy, nie zamierzał jednak spotykać się z żadnymi osobistościami słowackimi.

Węgrzy uznawszy odmowę nie tylko za afront, lecz także za złamanie prawa UE, poskarżyli się najpierw Komisji, a potem wnieśli do Trybunału Sprawiedliwości o uznanie zachowania Słowacji za nadużycie.

Domagali się stwierdzenia uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, ponieważ ich zdaniem postawa Słowaków (również demonstrowana później w sprawie nauczania języka węgierskiego w szkołach podstawowych) wskazuje na możliwość powtórzenia się takiej sytuacji.

Tymczasem mniejszość narodowa węgierska stanowi blisko 10 proc. ludności Słowacji.

Obrona Bratysławy

Komisja Europejska doszła do przekonania, że choć obywatele Unii mają prawo do swobodnego przemieszczania się po jej terytorium, zgodnie z traktatem ustanawiającym UE i dyrektywą 2004/38, to jednak państwa członkowskie zachowują prawo kontroli wjazdu głów innych państw na swoje terytorium.

W dodatku stosuje się w takich sytuacjach nie prawo Unii, lecz prawo międzynarodowe.

I to niezależnie od tego, czy chodzi o obywateli UE, czy państw spoza Wspólnoty. Zdaniem KE państwa członkowskie nadal organizują wizyty oficjalne kanałami dyplomatycznymi. Dlatego do sprawy wniesionej przez Węgry przeciwko Słowacji Komisja przystąpiła jako interwenient, popierając Słowację.

Również rzecznik generalny, który przygotował opinię dla Trybunału Sprawiedliwości, przyznał – wbrew sugestii Węgrów – że László Sólyom chciał złożyć wizytę oficjalną. Tym samym nie dotyczy spornej sytuacji europejska zasada swobody przemieszczania się. 

Państwa Unii nie powinny jednak korzystać ze swych prerogatyw w taki sposób, by doprowadzić do trwałego zerwania stosunków między sobą.

Trwała wzajemna obraza byłaby bowiem sprzeczna z zobowiązaniem do utrzymywania stosunków dobrosąsiedzkich, nierozerwalnie związanym z decyzją o przystąpieniu do Unii Europejskiej.

Rzecznik zaproponował więc, by Trybunał stwierdził, że Słowacja nie naruszyła prawa UE, i żeby oddalił węgierską skargę.

Opinia rzecznika generalnego w sprawie C-364/10, Węgry przeciwko Słowacji.