Ograniczenia serwisu

Nie oznacza to jednak, że kupując na oficjalnej aukcji, zawsze otrzymamy pomoc od portalu. Nie każda bowiem transakcja może zostać objęta programem ochrony kupujących. Jeżeli w chwili zakupu sprzedający miał np. przewagę komentarzy negatywnych lub neutralnych nad pozytywnymi, nie możemy się ubiegać o rekompensatę.

– Jeżeli jednak kupujący spełni warunki zawarte w regulaminie, otrzyma zwrot utraconych pieniędzy – przekonuje Joanna Wagner.

Problem z identyfikacją

W najgorszej sytuacji są więc osoby, które za namową nieuczciwego sprzedawcy zgodziły się na zakup towaru poza serwisem. One muszą sobie radzić same. Jeśli nie uda im się zmusić sprzedającego do zwrotu gotówki lub wysłania przedmiotu bez wad, mogą wkroczyć na drogę sądową. To z kolei może się okazać skomplikowane i bardzo kosztowne.

– Żeby pozwać sprzedającego, trzeba ustalić jego tożsamość – mówi Andrzej Michałowski, adwokat, członek Naczlenej Rady Adwokackiej.

Jeśli kupujący kontaktował się z nim jedynie za pośrednictwem e-maili, nie będzie to proste. Co więcej nawet jeśli uda się ustalić imię i nazwisko oszusta, może się okazać, że aukcje wystawiła np. osoba niepełnoletnia. To bardzo utrudnia sytuację. Jeżeli pieniądze zostały wysłane, to tak naprawdę do transakcji nie doszło, bo dziecko nie ma zdolności do czynności prawnej. Kupujący nie może więc do- magać się wysłania przedmiotu, za który zapłacił.

Andrzej Michałowski zwraca uwagę na kolejny problem – sprzedający może mieszkać w miejscowości oddalonej od miasta, w którym mieszka kupujący, np. o 500 kilometrów.

– Tymczasem osobę pozywa się według właściwości miejscowej, czyli w jej miejscu zamieszkania – dodaje Michałowski.

Pokrzywdzony będzie musiał jeździć na rozprawy. Szybko może się niestety okazać, ze koszty biletów PKP przekroczą wartość przedmiotu, który nie został wysłany internaucie.