Prawa telewidzów

To jednak nie koniec argumentacji operatorów. Kablówki twierdzą, że nie mają wręcz prawa zagłuszać sygnału żadnej ze stacji. Takie zachowanie narusza warunki umowy z nadawcą oraz z telewidzami.

– To prawda. Umowy między operatorem a stacją telewizyjną i zawartych w niej regulacji dotyczących odpowiedzialności nie można bagatelizować – potwierdza Arkadiusz Michalak.

Według Jerzego Straszewskiego, prezesa PIKE, zagłuszanie sygnału stacji bez wcześniejszej konsultacji z nią jest niedopuszczalne.

– Przerwa w odbiorze danego kanału może wynikać jedynie z postanowień umowy o reemitowanie zawartej między operatorem a nadawcą – wyjaśnia.

PIKE przytacza jeszcze jeden dowód na to, że reemitowanie walki Kliczko – Adamek nie narusza prawa. Zdaniem izby wydarzenia sportowego nie można traktować jako utworu w rozumieniu prawa autorskiego. Argumentacja organizatorów jest więc oparta na błędnych założeniach.

– W transmisji nie ma przecież żadnego elementu twórczości ani przejawów indywidualności. Nie jest więc ona dziełem – mówi Jerzy Straszewski.

Innego zdania są prawnicy.

– Relacja z zawodów sportowych może być utworem. Składa się z ujęć, powtórek, animowanych przerywników, informacji graficznej i komentarza – wyjaśnia Andrzej Oryl, radca prawny z Kancelarii Radcy Prawnego Marka Czernisa.

Zgodnie z prawem autorskim oryginalny układ tych elementów może zostać uznany za przejaw twórczości. Oznacza to, że taka realizacja telewizyjna również podlega prawnej ochronie.

Kary za emisję

Organizatorzy walki straszą kablówki karami. Jeśli operatorzy zbagatelizują ich żądania, będą musieli zapłacić trzy razy tyle, ile zapłaciliby za legalnie zdobytą licencję na emisję relacji z wydarzenia. Dodatkowo za udostępnienie Polakom walki na RTL operatorom kablowym może grozić kara pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sankcja za nielegalne rozpowszechnianie utworu wynika z prawa autorskiego.

Organizatorzy walki zapowiadają, że będą śledzić w nocy z 10 na 11 września, czy kablówki dostosowały się do ich żądań. O swoim wezwaniu do zaprzestania emitowania programu RTL organizatorzy walki powiadomili także Komendę Główną Policji.

Operator kablowy nie ma prawa ingerować w ramówkę

Prof. Jan Błeszyński | Wydział Prawa i Administracji UW

Pojęcie reemisji dotyczy transmitowania programu przez innego nadawcę niż pierwotny. Taki przekaz musi być równoczesny i niezmieniony. Oznacza to, że operator kablowy musi reemitować dany kanał bez ingerowania w ramówkę. Zakazane są więc takie operacje, jak wycinanie, zagłuszanie, zmienianie, uzupełnianie własnym komentarzem lub tekstem. Nie można także wprowadzać dubbingu lub nowych bloków reklamowych. Jeśli operator kablowy mimo wszystko zastosuje takie zabiegi, to transmitowanie przestaje mieć status reemisji. W takiej sytuacji mamy już do czynienia z odrębnym nadaniem, na które musiałaby zostać zawarta nowa, odrębna umowa między operatorem kablowym a stacją telewizyjną. Kablówki słusznie więc powołują się na opisane wyżej ograniczenia, wynikające z przepisów prawa autorskiego. Faktycznie ta ustawa zakazuje im zagłuszania sygnału stacji, z którą zwarły umowę o reemisji.