Zatrzymanie dowodu osobistego przez recepcjonistę to wykroczenie. Hotele wymieniają między sobą informacje o nieuczciwych gościach. Zameldowana osoba może wycofać zgodę na przetwarzanie danych.
Reklama
Hotele wciąż naruszają przepisy ustawy o ochronie danych osobowych. W ostatnim roku generalny inspektorat ochrony danych osobowych odnotował kilkanaście skarg dotyczących niewłaściwego przetwarzania danych osobowych gości.
– Jeden z ostatnich zarzutów dotyczył wywieszania przez biuro podróży imiennej listy uczestników wycieczki na hotelowej tablicy informacyjnej – mówi Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy GIODO.
Liczba skarg i pytań co prawda maleje, ale przykłady nadużyć wciąż nietrudno znaleźć.
Dowód na recepcji
Jednym z błędów hoteli jest zatrzymywanie przez recepcjonistę dowodu osobistego zameldowanych gości na okres ich pobytu. W niektórych pensjonatach jest jeszcze gorzej. Zgodnie z regulaminem sanatorium w Kołobrzegu swój dowód osobisty muszą zostawić w recepcji nawet odwiedzający kuracjuszy.
Zgodnie z ustawą z 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych (Dz.U. z 2006 r. nr 139, poz. 993) recepcjonista może wymagać od gościa jedynie okazania dowodu osobistego.
– Przedstawienia dokumentu nie należy utożsamiać z zatrzymaniem go – wyjaśnia Marcin Lewoszewski, prawnik z Kancelarii CMS Cameron McKenna.
Zatrzymanie przez recepcjonistę dowodu jest wykroczeniem. Zgodnie z ustawą o ewidencji ludności osoba, która zatrzymuje cudzy dowód osobisty, podlega karze ograniczenia wolności do miesiąca albo karze grzywny.
Pracownicy hoteli powoli przyswajają zasady zawarte w przepisach. W hotelu Jan III Sobieski w Warszawie nie ma praktyki przetrzymywaniu dokumentów tożsamości gości w recepcji. Podobnie jest także w hotelu Pod Lipami w Bystrej koło Gdańska. Tutaj goście również nie są zmuszani do tego, by zostawiać dowody osobiste w recepcji na czas pobytu.
Wymiana danych
Zdarza się, że w hotelach wymusza się na gościach udzielenie zgody na udostępnienie ich danych osobowych innym placówkom. Chodzi tu przede wszystkim o współpracujące ze sobą obiekty, które chcą kierować wspólną ofertę do turystów.
– Zgoda nigdy nie powinna być wymuszana, a turyści zawsze powinni mieć prawo do dokonywania wolnego wyboru co do udzielania takiego pozwolenia – tłumaczy Marcin Lewoszewski.
Osoby, które udzielają zgody na przetwarzanie swoich danych, powinny zostać poinformowane, kto i w jaki sposób będzie przetwarzał informacje o nich oraz komu zostaną one udostępnione. Ponadto goście powinni mieć możliwość odwołania wcześniej udzielonej zgody. W praktyce bywa inaczej. W hotelu Pod Lipami w Bystrej goście nie są informowani o sposobie przetwarzania ich danych osobowych.
Generalny inspektor ochrony danych osobowych zauważa, że problem ten może być jeszcze bardziej skomplikowany.
– Część przedsiębiorców, by uchronić się przed stratami, wymienia się informacjami o nieuczciwych klientach, którzy nie płacą za pobyt – mówi dr Wojciech Wiewiórowski, GIODO.
Dodaje, że w takiej sytuacji hotel musi dopełnić wielu formalności. Gdyby faktycznie została stworzona lista nieuczciwych klientów, a więc zbiór danych osobowych w rozumieniu ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926, ze zm.), hotel musiałby wypełnić inne obowiązki ciążące na nim jako na administratorze danych. Jednym z nich jest obowiązek zgłoszenia zbioru do rejestracji (chyba że zachodzą przesłanki zwalniające go z tego obowiązku).
Telefon i e-mail
Innym naruszeniem jest wymaganie od gości, by podali swój numer telefonu oraz adres e-mail.
– W hotelach można żądać się od gości takich danych, jak nazwisko i imię, imiona rodziców, data i miejsce urodzenia, adres miejsca pobytu stałego, data przybycia i czas trwania pobytu – wylicza Marcin Lewoszewski.
Takie placówki mogą zażądać podania takich informacji, jak: oznaczenie dowodu osobistego oraz dane potrzebne do wystawienia rachunku.
W praktyce zdarza się, że hotele pozwalają sobie na znacznie więcej. Hotel Jan III Sobieski znalazł sposób na to, by uzyskać podobne informacje i jednocześnie nie łamać prawa .
– Nie żądamy, by goście wypełniali rubryki, w których trzeba podać e-mail i telefon. Osoby, które się meldują, robią to dobrowolnie – wyjaśnia Katarzyna Strojna-Szwaj, rzecznik hotelu Jan III Sobieski.