Autopromocja

Król: Zgniły kompromis jednomandatowy

27 lipca 2011

Trybunał Konstytucyjny uznał wybory do Senatu w okręgach jednomandatowych za zgodne z konstytucją. W zasadzie jestem zwolennikiem wyborów większościowych lub co najmniej ordynacji mieszanej, a teoretycznie zmiana ta nie jest wielka. Praktycznie może jednak się okazać, że skutki będą poważne, a prestiż Senatu – i tak nie olbrzymi – znacznie zmaleje.

 Wynika to z dwu powodów – jest mało czasu do wyborów oraz konkurencja o jeden mandat będzie dla wielu potencjalnych kandydatów tak niebezpieczna, że poniżająca. Może to spowodować, że tylko politycy drugiej i trzeciej ligi (z nielicznymi wyjątkami) wezmą w tych wyborach udział.

Podstawową rolę będzie odgrywało to, jak dobrze znany i ceniony jest polityk w danym rejonie. Jeżeli nie wystartują politycy z pierwszej ligi, wyborcy będą musieli albo kierować się przynależnością partyjną kandydata, albo jego lokalną sławą. Rzecz w tym, że przy wyborach proporcjonalnych i dużym scentralizowaniu życia politycznego w Polsce właściwie nie ma polityków znanych lokalnie, a jeżeli są, to zajmują stanowiska w samorządzie. Nie do wyobrażenia jest, by prezydent miasta czy starosta chciał porzucić pewną i solidną posadę na rzecz niepewnego kandydowania do Senatu. A w wyborach samorządowych pula polityków znanych lokalnie z reguły się wyczerpała. Przeprowadzenie przez pięć tygodni (bo sierpień trudno liczyć) kampanii, dzięki której dana osoba stanie się powszechnie znana w swoim regionie, jest nie do wykonania.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png