Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczy brak podwyżek dla sędziów automatyzmem ustawowym. Wiąże on wynagrodzenia sędziów sądów powszechnych z wynagrodzeniami w Sądzie Najwyższym, Naczelnym Sądzie Administracyjnym i Instytucie Pamięci Narodowej. Ministerstwo tłumaczy, że wina leży po stronie instytucji, które nie przewidziały w budżetach środków na podwyżki. Lech Gardocki twierdzi jednak, że jest to tłumaczenie całkowicie fałszywe.
- Konstruując projekt budżetu SN na 2008 roku czekaliśmy aż resort sprawiedliwości doprowadzi do wydania rozporządzenia Prezydenta RP, podwyższającego przelicznik kształtujący wynagrodzenia sędziów, aby do tego nowego przelicznika sformułować plan wydatków SN. Po przekazaniu Sejmowi projektu budżetu byliśmy gotowi w ciągu jednego dnia zmienić go, zwiększając plan wydatków, gdyby wspomniane rozporządzenie zostało wydane - czytamy w oświadczeniu Lecha Gardockiego, pierwszego prezesa SN.
MAŁGORZATA KRYSZKIEWICZ