■ Panie profesorze, na rozpatrzenie oczekuje w Trybunale Konstytucyjnym ponad 200 spraw. Coraz trudniej dostać się na wokandę w rozsądnym terminie nawet głośnym sprawom. Czy nie uważa pan, że należałoby rozszerzyć skład orzekający Trybunału, by rozładować te zatory?
- Jestem zdecydowanym przeciwnikiem poszerzania składu Trybunału Konstytucyjnego. Liczba sędziów sądu konstytucyjnego nie może być większa, ponieważ groziłoby to załamaniem się spójnej, koherentnej linii orzecznictwa.
■ Jak radzą sobie z zalewem spraw inne sądy konstytucyjne?
- Sady Najwyższy USA składa się z mniejszej liczby sędziów, a jego kompetencje są szersze niż TK. Tamtejsza procedura zapewnia jednak znacznie większą selektywność spraw, ocenianych według stopnia ich ważności. Niestety często dość arbitralnie przez samych sędziów. W innych krajach europejskich, takich jak Niemcy, Austria, czy Włochy liczba sędziów jest podobna - nigdzie nie przekracza kilkunastu osób, a przecież niektóre z tych krajów mają dwukrotnie większą populację niż Polska. W większości europejskich sądów konstytucyjnych czeka się dłużej na rozpatrzenie sprawy niż w Polsce, zwykle około dwóch i więcej lat.
■ Co należy usprawnić, by Trybunał Konstytucyjny działał sprawniej?
- Przy wszelkich reformach sądownictwa konstytucyjnego należy pamiętać o funkcjach kontroli konstytucyjności, o tym, że mamy do czynienia z sądem zupełnie innego typu, gdzie sprawność i szybkość postępowania są zapewne ważnym elementem, ale nie tak jak w sądownictwie powszechnym - najważniejszym. Tutaj istotne jest bowiem nie tyle szybkie rozstrzyganie sporu pomiędzy stronami, jak w sądzie powszechnym, ale w pierwszym rzędzie określenie dopuszczalnych, z punktu widzenia konstytucji, ram swobody tworzenia prawa przez ustawodawcę.
■ Jakie sprawy w pierwszej kolejności powinien rozstrzygać Trybunał?
- Oczywiście niektóre sprawy, ze względu na swoją wyjątkową wagę społeczną lub np. znaczenie dla finansów państwa etc., powinny być rozstrzygane możliwie szybko. Taką sprawą była np. kwestia ustawy lustracyjnej czy wcześniej NFOZ albo tzw. deklaracji majątkowych samorządowców i abolicji podatkowej.
■ A czym pan się kierował za swojej kadencji przy ustalaniu kolejności rozpatrywanych spraw?
- Z preferencji powinny korzystać moim zdaniem sprawy związane z pytaniami prawnymi sądów. Brak orzeczenia TK w tego rodzaju sprawach wstrzymuje postępowanie przed sądem powszechnym. W czasie mojej kadencji starałem się, aby sprawy dotyczące pytań prawnych nie oczekiwały nadmiernie długo na rozstrzygnięcie. Uważam, że podstawowe znaczenie dla usprawnienia pracy w TK ma dobre zaplecze naukowe i organizacyjne pracy sędziów. W tej sprawie uczyniliśmy już bardzo wiele. Można oczywiście nadal dyskutować nad potrzebą zwiększenia liczby asystentów, np. do trzech na każdego sędziego - tak jak w Niemczech czy we Włoszech.
■ Czy jednak zmiana organizacji i struktury Trybunału nie usprawniłaby jego pracy?
- Jestem zwolennikiem utworzenia w przyszłości dwóch izb, dwóch senatów w TK. Orzeczenia każdej izby powinny mieć w takiej sytuacji walor orzeczenia pełnego składu Trybunału. Sądzę, że organizacja pracy w ramach poszczególnych izb byłaby bardziej efektywna. Tej sprawy nie można jednak regulować za pomocą wewnętrznego regulaminu TK. Potrzebna byłaby tutaj interwencja ustawodawcza. Sadzę też, że w samej ustawie powinny być precyzyjniej określone przesłanki postępowania wstępnego dla poszczególnych kategorii spraw (także z zakresu tzw. kontroli abstrakcyjnej), które pozwalałyby na wcześniejszą eliminację spraw niespełniających wymagań formalnych.
■ Coraz częściej pojawiają się głosy postulujące rozszerzenie zakresu skargi konstytucyjnej m.in. na badanie w kontekście ustawy zasadniczej wyroków sądowych. Ale takie rozwiązanie przysporzyłoby Trybunałowi jeszcze więcej pracy!
- Kwestia jest do rozważenia. Poszerzanie kompetencji TK w tym zakresie polegałoby na możliwości zmiany ostatecznego orzeczenia w indywidualnej sprawie skarżącego.
Jednak taka reforma wymagałaby bez wątpienia zaostrzenia rygorów kontroli wstępnej i być może wprowadzenia kryteriów odwołujących się do wagi i znaczenia sprawy, co zwiększałoby oczywiście ocenny charakter wstępnej selekcji. Na przykład kompetencje niemieckiego TK w zakresie skargi konstytucyjnej są znacznie większe - z możliwością zmiany treści wydanego orzeczenia, a więc ingerencji w indywidualne rozstrzygnięcie. Jednocześnie towarzyszą temu bardzo selektywne procedury wstępne. Około 97 proc. skarg w niemieckim TK jest eliminowanych we wstępnym postępowaniu.
Rozmawiała Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska
■ MAREK SAFJAN
visiting professor na Uniwersytecie we Florencji, profesor, prezes TK w latach 1998-2006
ikona lupy />
Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego / DGP