• Pomimo ustawy antyroszczeniowej niemieccy emigranci mogą domagać się wpisania ich do ksiąg wieczystych
  • Sądy powinny się kierować prawem i nie mogą ponad prawo przedkładać racji stanu, twierdzą sędziowie
  • Obowiązkiem sądów jest branie pod uwagę także intencji ustawodawcy, uważają parlamentarzyści
Ustawa o ujawnieniu w księgach wieczystych prawa własności Skarbu Państwa lub jednostek samorządu na Ziemiach Odzyskanych (tzw. antyroszczeniowa) nie ukróciła roszczeń byłych właścicieli i ich spadkobierców o zwrot pozostawionych nieruchomości lub odszkodowanie. Chodzi zwłaszcza o nieruchomości, które w latach 60. i 80. pozostawili emigranci wyjeżdżający na stałe do Niemiec i pozbawiani w związku z tym obywatelstwa.
- W świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego Skarb Państwa nie nabył własności żadnej takiej nieruchomości, gdyż osoby te nie straciły obywatelstwa polskiego i w sensie prawnym nadal są właścicielami. Jeśli tak, to nie ma czego ujawniać w księgach wieczystych - podkreśla radca prawny Lech Obara, inicjator Ruchu prawników na rzecz obrony przed niemieckimi roszczeniami rewindykacyjnymi.
Dlatego nawet jeśli zgodnie z dyspozycją ustawy SP lub gmina uzyskały wpis jako właściciele, nie uchroni to przed zwrotem nieruchomości lub odszkodowaniem.
- Wpis w księdze odzwierciedla tylko stan prawny, a nie przesądza o tym, kto jest właścicielem. Osoba, która jest właścicielem, a jako właściciel nie jest wpisana, ma prawo domagać się sprostowania wpisu - podkreśla sędzia Piotr Hofmański, rzecznik Sądu Najwyższego.
Tymczasem gminy alarmują, że problem narasta i dotyczy nie tylko zwrotu nieruchomości, ale także odszkodowań.
- W samym województwie warmińsko-mazurskim zgłoszonych zostało prawie 200 pozwów i wniosków obywateli Niemiec o zwrot nieruchomości - informuje Jacek Jankowski, wójt gminy Kozłowo w powiecie nidzickim.
Zachowane obywatelstwo
- Urzędnicy ze starostwa ujawniają teraz niezgodności między rejestrem gruntów a wpisami w księgach wieczystych - informuje sędzia Waldemar Pałka z Sądu Okręgowego w Olsztynie.
Jak wskazują prawnicy Ruchu, dla nieruchomości pozostawionych w latach 1960-1980 trudno znaleźć stan faktyczny, w którym ustawa miałaby zastosowanie. Zdaniem SN nie stosuje się w takich sytuacjach ustawy z 14 lipca 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach, zgodnie z którą nieruchomości emigrantów wskutek utraty obywatelstwa przeszły z samego prawa na własność państwa (wyroki III RN 56/01, IV CK 304/05). Osoby te nie utraciły bowiem wcale obywatelstwa polskiego, gdyż uchwała Rady Państwa w tym zakresie była sprzeczna z Konstytucją PRL oraz ustawą o obywatelstwie polskim. Nie utraciły one zatem własności nieruchomości i mogą dochodzić ich zwrotu lub odszkodowania. Stanowisko to potwierdził SN w sprawie Agnes Trawny.
- W tej sprawie sąd nikomu nie odebrał własności. Pani Trawny była właścicielką nieruchomości od samego początku, ponieważ odziedziczyła ją po ojcu i nie utraciła jej własności - komentował orzeczenie dla GP sędzia Piotr Hofmański.
W sprawie nie pomógł wpis własności SP w księdze wieczystej dokonany jeszcze w 1999 roku. Jak wskazują autorzy Ruchu, teraz kolejni emigranci lub ich spadkobiercy powołują się na wyroki SN, żądając zwrotu lub odszkodowania. Jest to też podstawa wystąpienia do wojewody o stwierdzenie nieważności decyzji o przejściu z mocy prawa własności nieruchomości na Skarb Państwa.
- Na ich podstawie żądają usunięcia niezgodności między stanem prawnym w księdze a rzeczywistym stanem prawnym przez wpisanie ich jako właścicieli - opisuje radca prawny Joanna Sadłowska z Olsztyna.
Ciężar odszkodowań
Jeśli zwrot w naturze nie jest możliwy, byli właściciele występują do sądu o odszkodowania. Zgodnie z art. 415 kodeksu cywilnego, jeżeli Skarb Państwa (gmina) błędnie uzna się za właściciela jakiejś nieruchomości, rozporządzi nią i w ten sposób narazi kogoś na szkodę, wówczas powinien ją naprawić. Obowiązku tego nie mogą z kolei unieść gminy.
- W razie zasądzenia odszkodowania musimy wypłacić je ze środków gminnych. Jeżeli sąd orzeknie zwrot w naturze, gmina musi znaleźć zastępcze mieszkanie - przedstawia problem wójt Jacek Jankowski.
Potrzebne działanie
Dlatego zdaniem twórców Ruchu, potrzebna jest debata, która doprowadzi do zmiany orzecznictwa SN. Zdaniem posła Józefa Zycha (PSL) uzasadnione jest podjęcie uchwały pełnej Izby Cywilnej SN.
- Polską rację stanu odczytuję jednoznacznie jako niezbywalne prawo suwerennego państwa do uregulowania wewnętrznych praw własnościowych. Obowiązkiem sądów jest branie pod uwagę także intencji ustawodawcy - twierdzi były marszałek Sejmu.
Jednak na takie zarzuty sędziowie odpowiadają, że zgodnie z konstytucją sądy powinny się kierować prawem i nie mogą ponad prawo przedkładać racji stanu.
- Treść rozstrzygnięcia nie może zależeć od obywatelstwa strony - dodaje rzecznik SN.
Prawnicy wskazują, że emigranci po przyjeździe do RFN otrzymali już odszkodowanie za pozostawione w Polsce mienie.
Obrona przez zasiedzenie
Obecny posiadacz nieruchomości może się obronić przed roszczeniami osób, które wyjechały z Polski do Niemiec w latach 1960-1980, gdy uzyska postanowienie sądu o zasiedzeniu. Od 1 października 1990 r. władający faktycznie nieruchomością jak właściciel mogą w ten sposób nabyć własność państwową na korzystniejszych niż ogólne (20 lub 30 lat) warunkach. Będąc nawet w złej wierze już po 15 latach, a więc od października 2005 r., mogą składać wnioski o sądowe potwierdzenie nabycia.
Piotr Trocha
Podstawa prawna
■ Ustawa z 7 września 2007 r. o ujawnieniu w księgach wieczystych prawa własności Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego (Dz.U. nr 191, poz. 1365).
■ Ustawa z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece (Dz.U. z 2001 r. nr 124, poz. 1361).
ikona lupy />
Sprzeczne roszczenia / DGP