Co do zasady adwokatura poparła projekt ministra Andrzeja Kalwasa, jako że była to pierwsza inicjatywa uregulowania
pomocy prawnej na etapie przedsądowym. Skrytykowaliśmy natomiast koncepcję utworzenia biur pomocy prawnej. Pierwotnie miało być dziesięć biur, a finalnie około 30. Wydawało nam się, że dostępność tej pomocy byłaby iluzoryczna. Chodzi o to, że niekiedy osoba potrzebująca tej pomocy musiałaby przejechać wiele kilometrów w celu uzyskania porady. Pojawiłaby się bariera finansowa związana z kosztami dojazdów. We współpracy z Fundacją Akademia Iuris adwokatura wypracowała wspólne założenia autopoprawki do wspomnianego projektu.
Wszystkie dotychczasowe próby zorganizowania nieodpłatnej
pomocy prawnej nie przyniosły rezultatów. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie może być kluczowa dla znalezienia optymalnego modelu. Być może dotychczas proponowane rozwiązania wymagały zbyt skomplikowanego aparatu organizacyjnego lub proponowane systemy wyłaniania osób i instytucji, które takiej pomocy miałyby udzielać, nie były zbyt doskonałe. Wydaje się, że należy poszukiwać rozwiązań najprostszych, co oznacza także, że najtańszych w realizacji, a jednocześnie efektywnych. Pomoc prawna dla ludzi niezamożnych musi być udzielana w miejscu ich zamieszkania lub w pobliżu.
Bardzo podoba mi się rozszerzenie grupy podmiotów udzielających pomocy prawnej. Zupełnie nierealne byłoby powierzenie udzielania pomocy prawnej na koszt Skarbu Państwa wyłącznie adwokatom i radcom prawnym. Myślę, że nie byliby oni w stanie przejąć tylu obowiązków. Po drugie, jest bardzo wiele spraw niewymagających kwalifikacji
adwokata lub radcy na etapie doradztwa pozasądowego.
Każdy z dotychczasowych projektów ma swoje zalety. Pierwszy projekt byłby fantastyczny w przypadku bogatego państwa, w którym początkową sieć trzydziestu biur szybko udałoby się rozbudować do kilkudziesięciu albo więcej. Drugi projekt był dobry pod względem otwartości dla wielu podmiotów chcących tę pomoc świadczyć. Obecne zarysy projektu mają znaczną zaletę polegającą na oparciu się o strukturę już istniejącą, czyli ośrodków pomocy społecznej i centrów pomocy rodzinie. Obecnie adwokaci lub prokuratura organizują dni pomocy prawnej dla niezamożnych i potrzebujących. Stale robią to kliniki
prawa przy uniwersyteckich wydziałach prawa, które mają pełne poparcie władz uczelni oraz opiekę wykwalifikowanej kadry naukowej, dlatego mogą zagwarantować pełny profesjonalizm pomocy prawnej.
Dobrze zorganizowana pozasądowa pomoc mogłaby spowodować, że wiele spraw wcale by do sądu nie trafiło. Pociągnie to za sobą wymierne korzyści dla budżetu. Aby poradnictwo na etapie przesądowym spełniło tę funkcję, konieczna jest wnikliwa analiza ekonomiczna kosztów stworzenia systemu udzielania pomocy prawnej najuboższym. Chyba w żadnym z dotychczasowych projektów nie znalazła się analiza odnośnie do tego, czy bardziej ekonomiczne jest stworzenie nowej struktury czy wykorzystanie już istniejących podmiotów.
Kto powinien przyznawać pomoc
Nadzorem nad działaniem systemu powinna zająć się jedna instytucja na poziomie centralnym, do której należałoby zarówno prowadzenie badań nad zapotrzebowaniem na pomoc prawną, jak i optymalizacją kosztów jej świadczenia. Prowadziłaby też monitoring i działania w kierunku większej efektywności, np. rozważenie, czy w Polsce warto byłoby stworzyć tzw. biura obrońcy publicznego, czyli system polegający na działalności biur, w których zatrudnieni są adwokaci i radcy prawni na etat i zajmują się wyłącznie pomocą prawną z urzędu.
Osoby potrzebujące pomocy niekiedy nie są w stanie wypełnić wniosku o nieodpłatną pomoc. Ośrodki pomocy społecznej, czasem zgodnie z własnym uznaniem, stwierdzą, kto i dlaczego powinien mieć możliwość skorzystania z pomocy prawnej na koszt Skarbu Państwa. Dlatego właśnie one powinny podejmować decyzje odnośnie do tego, komu się nieodpłatna pomoc należy.
Ośrodki pomocy społecznej mają najbardziej kompleksowe dane na temat osób niezamożnych. Z perspektywy małych miejscowości muszę stwierdzić, że niestety takie podmioty, jak np. rzecznicy praw konsumenta, niekiedy nie funkcjonują właściwie. Zdarza się, że osoby na co dzień zajmujące się w powiecie zupełnie czymś innym, pełnią przy okazji funkcję rzecznika praw konsumentów.
Właśnie dlatego trzeba połączyć funkcje, jakie pełnią powiatowi rzecznicy praw konsumenta i powiatowe centra pomocy rodzinie z funkcją informacyjną o podstawowych prawach w ramach nowo tworzonych powiatowych biur pomocy prawnej, które decydowałyby o przyznaniu pomocy. One też udzielałyby informacji oraz kierowały lub dawały listę prawników. Nie powinno być tak, że kilka państwowych jednostek zajmuje się podobną problematyką. Lepiej jest łączyć niż tworzyć równoległe byty.
Tworząc nowy system pomocy prawnej nie powinno się zapominać o już istniejących strukturach państwowych, samorządowych i pozarządowych. One działają obecnie bardzo dobrze i mogłyby to robić nadal w ramach realizacji przepisów ustawy.
Osoby potrzebujące nieodpłatnej pomocy prawnej muszą być poprowadzone od początku do końca. Optymalnie byłoby, aby uzyskały pomoc tam, gdzie zapada decyzja o przyznaniu pomocy albo powinny otrzymać bardzo dokładną instrukcję, jak do pomocy dotrzeć. Skorzystanie z już istniejących struktur może okazać się bardziej ekonomiczne. Nie zapominajmy jednak o tym, że nałożenie dodatkowych obowiązków na już istniejącą strukturę także spowoduje dodatkowe koszty, jak np. na szkolenia lub zatrudnienie dodatkowych pracowników.
Kryteria przyznawania pomocy
Oczywiste wydaje się, iż kryterium kwalifikujące do uzyskania z porady prawnej na koszt państwa powinno być uzyskanie prawa do zasiłków z pomocy społecznej. Właśnie miejskie i gminne ośrodki mogłyby się pomocą zajmować. Zapisy ustawy o samorządzie gminnym już dziś mówią, iż do zadań własnych gmin należy zapewnienie kobietom w ciąży opieki socjalnej, medycznej i... prawnej właśnie.
Jestem przeciwna sztywnym kryteriom, które decydowałyby o przyznaniu albo odmowie przyznania pomocy prawnej na koszt państwa. Musi być tu miejsce na pewną uznaniowość. Niekiedy bowiem to nie kryterium stricte majątkowe jest decydujące. Trzeba też wziąć pod uwagę, że poziom dochodów w Warszawie i w Bieszczadach nie jest sobie równy, tak samo jak standard życia.
Niesłuszne byłoby przyjęcie kryteriów bardzo zobiektywizowanych. Idea, aby pomoc prawna była jak najbliżej obywateli, polega właśnie na tym, aby ośrodki pomocy społecznej przyznawały pomoc tym osobom, które z różnych przyczyn powinny ją uzyskać. Samo oświadczenie o dochodach może być niewystarczające do tej oceny.
Kryterium powinno być obiektywne z uwzględnieniem regionów kraju. Powinna istnieć jednak furtka związana z sytuacjami szczególnymi. Tu musi być pewna uznaniowość, np. ofiary przemocy w rodzinie teoretycznie mają dochody, ale de facto nimi nie dysponują.
Znajomość członków społeczności lokalnej jest tu kluczowa. Z własnego doświadczenia wiem, że pracownicy socjalni wiedzą najlepiej, kto ma jaką sytuację materialną w rzeczywistości. Nawet bez badania oświadczeń majątkowych. Uważam jednak, że najlepsze kryterium jest majątkowe, bo każde inne jest trudne do oceny i niesprawiedliwe w kontekście bardzo skomplikowanego prawa. Zakres przedmiotowy ustawy nie powinien być ograniczany, np. dlaczego trudne sprawy podatkowe miałyby być wyłączone? Pamiętajmy, że w tych sprawach obywatel zawsze staje naprzeciwko aparatu państwa i jest na z góry straconej pozycji. Pomoc taka powinna tak samo dotyczyć osób prawnych.
Trzeba pamiętać, że w przypadku podejmowania decyzji przez sąd w sprawie zwolnienia od kosztów sadowych lub przyznania adwokata z urzędu też nie jest brane pod uwagę wyłącznie kryterium dochodowe. Brana pod uwagę jest także np. nieporadność strony czy stopień skomplikowania sprawy. Gdyby o przyznaniu pomocy prawnej miał decydować Ośrodek Pomocy Społecznej, to musiałby zostać zapewniony sprawny obieg dokumentów między OPS a sądem, aby nie dochodziło do przedłużania postępowań.
Założenia Ministerstwa Sprawiedliwości przewidują pozasądową pomoc prawną jedynie dla osób fizycznych. Naszym zdaniem bowiem, prawna wiedza przedsiębiorcy, czyli osoby prowadzącej działalność gospodarczą, jest wyższa od przeciętnej. Gdyby tak nie było, osoby te nie poradziłyby sobie już na etapie rozpoczęcia działalności na własny rachunek.
Uważam, że osoby fizyczne prowadzące działalności gospodarczą powinny móc uzyskać pomoc prawną na koszt Skarbu Państwa na równi z osobami nieprowadzącymi działalności. Nie chodzi przecież o pomoc w rozpoczęciu działalności i rejestracji firmy, a o sytuacje szczególne, w jakich osoba ta może się znaleźć. Inna sytuacja mogłaby być w przypadku spółek kapitałowych. Tu raczej takiej pomocy nie przyznawałbym.
Prowadząc sprawy związane z upadłościami widzę, jak wielu przedsiębiorców w Polsce dość beztrosko podchodzi do zawierania umów i innych aspektów prowadzenia firmy. Nie dobre byłoby więc, aby Skarb Państwa ponosił koszty takiej nieroztropności niektórych przedsiębiorców. Z praktyki orzeczniczej wynika, że kryterium należytej staranności wobec tzw. profesjonalnych uczestników obrotu gospodarczego jest inne niż przyjmuje się odnośnie do osób fizycznych.
Nie można zakładać, że osoby prowadzące działalności gospodarczą są bardziej zaradne niż pracownicy etatowi. Bardzo często rozpoczęcie jednoosobowej działalności jest wymuszane na danej osobie, aby zmniejszyć koszt pracy po stronie firmy zatrudniającej.
Kto powinien świadczyć pomoc
Ministerstwo proponuje, aby robili to adwokaci i radcowie prawni oraz absolwenci prawa po egzaminie pierwszego stopnia. Nie wyklucza to organizacji pozarządowych w takim zakresie, w jakim świadczą pomoc dotychczas. Trzeba pamiętać o tym, że beneficjentami tej pomocy mogą być osoby na tyle nieporadne, że jeśli ośrodek pomocy społecznej nie wskaże im określonego adwokata, radcy czy absolwenta prawa, który udzieli im pomocy, to z tej pomocy nie skorzystają.
Pomoc prawną na rzecz ubogich, finansowaną przez Skarb Państwa, mogliby świadczyć adwokaci, radcowie prawni oraz absolwenci prawa i organizacje pozarządowe zajmujące się właśnie nieodpłatnym poradnictwem.
Pomoc udzielana niezamożnych byłaby zadaniem własnym gminy, refundowanym z budżetu, przy wykorzystaniu już istniejących struktur. Zorganizowanie systemu dyżurów prawników - opłacanych przez Skarb Państwa - wydaje się zadaniem relatywnie prostym.
Pomocy prawnej powinni udzielać przede wszystkim prawnicy, którzy sami zgłoszą taką chęć. Dopiero gdy zabraknie ochotników, okręgowe rady powinny wskazywać określone osoby. Wyboru prawnika powinna zaś dokonywać osoba, której pomoc przyznano. Nie będą się pojawiały zarzuty, że dany adwokat, radca lub magister prawa został tej osobie narzucony.
Dobrze byłoby, aby w każdym powiecie, tzn. w miejscu, gdzie będzie zapadała decyzja w sprawie przyznania pomocy, znajdowała się lista prawników, którzy zgłosili się dobrowolnie. Na listach powinny znaleźć się także wyspecjalizowane organizacje pozarządowe. Konieczny byłby także kontakt z najbliższą okręgową radą adwokacką lub izbą radcowską w celu uzyskania pełnej listy adwokatów i radców.
Opracowała KATARZYNA RYCHTER