4 października prezydent Lech Kaczyński podpisał ustawę z 5 września 2007 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT), która wprowadza ulgę na dzieci. Wbrew propozycji rządu, który chciał, by ulga wynosiła 572 zł 54 gr na każde dziecko, posłowie zdecydowali, że kwota ta będzie dwukrotnie zwiększona i wyniesie 1145 zł rocznie. Obecnie od podatku można odliczyć 120 zł na każde dziecko. Zdaniem wiceminista finansów Jacka Dominika według wstępnych wyliczeń resortu finansów podwójna ulga będzie kosztowała budżet państwa około 7,1 mld zł.
- Będziemy weryfikować założenia do przyszłorocznego budżetu - dodaje wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska.
- Zastanowimy się też nad innymi ruchami w wydatkach państwa. Oszczędności szukać będą musiały też samorządy. Ich dochody wskutek wprowadzenia ulgi zmaleją o około 3 mld zł. Nie sądzę jednak, aby zrezygnowały z inwestycji, które są współfinansowane ze środków unijnych, ale już te, na które muszą wyłożyć pieniądze wyłącznie z własnej kieszeni, mogą stanąć pod znakiem zapytania - tłumaczy Suchocka-Roguska.
Ekonomiści twierdzą jednak, że ucierpią inwestycje drogowe, ograniczona zostanie także działalność proinwestycyjna i prorozwojowa państwa. Oprócz inwestycji może ucierpieć też edukacja.
Pierwsze szacunki
W Bydgoszczy są już przybliżone szacunki, ile miejski samorząd będzie kosztowała podwójna ulga. Przychody z PIT w tegorocznym budżecie wyniosły około 280 mln zł. Gmina szacuje, że na wprowadzeniu ulgi może stracić mniej więcej 10 procent tej sumy, czyli około 25 milionów złotych.
- Tyle w ubiegłym roku wydaliśmy na drogi osiedlowe. W budżecie miasta liczy się każda złotówka, więc jeśli nasze szacunki się potwierdzą, będziemy musieli się zastanowić, jak załatać tę dziurę - tłumaczy Ambroży Pawlewski, skarbnik miasta.
Mniejsze dochody własne gminy oznaczają także mniejszą zdolność kredytową. W dziedzinie inwestycji unijnych, gdzie wymagany jest udział własny, może to pokrzyżować szyki samorządom.
- Wpływy gmin z podatku PIT póki co wzrastają i nic nie wskazuje, że w najbliższym czasie miałoby się coś w tej kwestii zmienić. Gdyby nie ta dubeltowa ulga, to samorządy dostałyby jeszcze więcej - tłumaczy Jakub Lutyk, rzecznik ministerstwa finansów.
- Nie sądzę, żeby to stanowiło zagrożenie dla budżetów samorządowych, ale rzeczywiście dotychczas w większości przypadków, kiedy nakładano nowe zadania albo uszczuplano wpływy samorządów, było to im rekompensowane - tym razem tak nie będzie - dodaje.
- W tej chwili nie da się policzyć dokładnych skutków wprowadzenia tej ulgi dla samorządowych kas. Zobaczymy to dopiero po kwietniu przyszłego roku, gdy przeanalizujemy rozliczenia - podkreśla Jakub Lutyk, rzecznik ministerstwa.
Stracą miasta
Ulga zdaniem ekspertów najbardziej uderzy w gminy miejskie oraz okołomiejskie.
- Wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych są w tych gminach największe, a ponadto na ich terenie mieszkają podatnicy dwóch najwyższych progów podatkowych w PIT. W konsekwencji dochody w miastach zostaną ograniczone - wyjaśnia Katarzyna Kuniewicz z Katedry Finansów Publicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Ulgę mniej natomiast odczują gminy wiejskie, ponieważ jest tam mniej podatników PIT. Rolnicy nie płacą podatku dochodowego.
W opinii Marcina Urbana, skarbnika Wrocławia, dla samorządów każda złotówka jest w tej chwili niezwykle ważna.
- Mamy przed sobą perspektywę ogromnych wydatków związanych z przygotowaniami do Euro 2012 oraz realizacją projektów unijnych. Oczywiście nie oznacza to, że jesteśmy przeciwni podwójnej uldze na dzieci. Chodzi o to, żeby ten ubytek został samorządom odpowiednio zrekompensowany, np. poprzez podwyższenie wskaźnika udziału gmin w podatku PIT - dodaje.
- Natomiast to, że dochody jednostek samorządu terytorialnego są z roku na rok coraz wyższe, wynika przede wszystkim z coraz większej zamożności naszych mieszkańców. Mówi się, że wynagrodzenia wzrosły nawet o 10 proc. w stosunku do lat ubiegłych. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, to rzeczywiście skutki tej ulgi nie powinny stanowić dla samorządów dużego zagrożenia. Z drugiej jednak strony zawsze jest to uszczuplenie samorządowej kasy - podsumowuje Marcin Urban.
Zdaniem Ryszarda Brejzy, prezydenta Inowrocławia, wejście w życie ustawy doprowadzi do zapaści inwestycyjnej miasta, co w konsekwencji zahamuje jego rozwój.
- Z wyliczeń magistratu wynika, że do kasy miejskiej wpłynie o ok. 5,7 mln zł mniej, niż zaplanowano. Stanowi to ok. 4 proc. obecnych dochodów i ok. 3,5 proc. wszystkich wydatków budżetu miasta. Ubytek jest porównywalny z kwotą, jaką Inowrocław zaplanował wydzielić w tym roku na realizację wszystkich inwestycji - tłumaczy.
- Koszt wprowadzonej ulgi w pełni powinien obciążyć Skarb Państwa - uważa dr Wojciech Misiąg.
Jeśli jednak gminy będą musiały sfinansować ulgę w ramach obecnych udziałów z PIT, to niewykluczone, że zaskarżą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
O potrzebie takiego rozwiązania przekonany jest również Związek Miast Polskich.
- Zarząd zaopiniuje pozytywnie tę regulację, gdy zostanie zaproponowana rekompensata za utracone dochody samorządów, np. poprzez zwiększenie udziału samorządów w podatku PIT - czytamy w uchwale ZMP.
Dobry przykład
Zmniejszenie wpływów z podatku dochodowego (udział gmin w PIT wynosi bowiem ponad 48 proc.) niekoniecznie musi doprowadzić do paraliżu inwestycji samorządowych. Dobrym przykładem są tutaj przykłady małych gmin, które nie mają takich wpływów z podatku jak przykładowo Kraków czy Warszawa, a inwestują. Przykładem takiej gminy jest gmina Lelów, która mimo niskich wpływów z podatków zrealizowała inwestycje o wartości ponad 10 mln zł.
- Niektórzy twierdzą nawet, że zaciągnięcie kredytu to zaciśnięcie sobie pętli na szyję. U nas tak nie jest. My wychodzimy z założenia, że ten, kto nie kredytuje, nie inwestuje i po prostu się cofa. Nie moglibyśmy inwestować bez kredytu, ponieważ mamy zbyt małe przychody i nie mamy odpowiednio wysokich własnych źródeł finansowania przedsięwzięć - wyjaśnia Jerzy Szydłowski, wójt gminy.
Dodaje, że gmina nie należy do bogatych, a wpływy podatkowe gminy to zaledwie 400 tys. zł rocznie.
7,1 mld zł ulga będzie kosztować budżet
3,0 mld zł z wpływów z PIT mogą stracić samorządy
ŁUKASZ SOBIECH
ikona lupy />
Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów, uważa, że mniejsze dochody samorządów nie zagożą inwestycjom finansowanym z funduszy unijnych / DGP
ikona lupy />
Katarzyna Kuniewicz, z Katedry Finansów Publicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, twierdzi, że skutki ulgi w PIT mocniej odczują duże miasta niż małe gminy / DGP