- Zastanowimy się też nad innymi ruchami w wydatkach państwa. Oszczędności szukać będą musiały też samorządy. Ich dochody wskutek wprowadzenia ulgi zmaleją o około 3 mld zł. Nie sądzę jednak, aby zrezygnowały z inwestycji, które są współfinansowane ze środków unijnych, ale już te, na które muszą wyłożyć
pieniądze wyłącznie z własnej kieszeni, mogą stanąć pod znakiem zapytania - tłumaczy Suchocka-Roguska.
Ekonomiści twierdzą jednak, że ucierpią inwestycje drogowe, ograniczona zostanie także działalność proinwestycyjna i prorozwojowa państwa. Oprócz inwestycji może ucierpieć też
edukacja.
W Bydgoszczy są już przybliżone szacunki, ile miejski samorząd będzie kosztowała podwójna ulga. Przychody z
PIT w tegorocznym budżecie wyniosły około 280 mln zł. Gmina szacuje, że na wprowadzeniu ulgi może stracić mniej więcej 10 procent tej sumy, czyli około 25 milionów złotych.
- Tyle w ubiegłym roku wydaliśmy na drogi osiedlowe. W budżecie miasta liczy się każda złotówka, więc jeśli nasze szacunki się potwierdzą, będziemy musieli się zastanowić, jak załatać tę dziurę - tłumaczy Ambroży Pawlewski, skarbnik miasta.
Mniejsze dochody własne gminy oznaczają także mniejszą zdolność kredytową. W dziedzinie inwestycji unijnych, gdzie wymagany jest udział własny, może to pokrzyżować szyki samorządom.
- Wpływy gmin z podatku PIT póki co wzrastają i nic nie wskazuje, że w najbliższym czasie miałoby się coś w tej kwestii zmienić. Gdyby nie ta dubeltowa ulga, to
samorządy dostałyby jeszcze więcej - tłumaczy Jakub Lutyk, rzecznik ministerstwa finansów.
- Nie sądzę, żeby to stanowiło zagrożenie dla budżetów samorządowych, ale rzeczywiście dotychczas w większości przypadków, kiedy nakładano nowe zadania albo uszczuplano wpływy samorządów, było to im rekompensowane - tym razem tak nie będzie - dodaje.
- W tej chwili nie da się policzyć dokładnych skutków wprowadzenia tej ulgi dla samorządowych kas. Zobaczymy to dopiero po kwietniu przyszłego roku, gdy przeanalizujemy rozliczenia - podkreśla Jakub Lutyk, rzecznik ministerstwa.
Ulga zdaniem ekspertów najbardziej uderzy w gminy miejskie oraz okołomiejskie.
- Wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych są w tych gminach największe, a ponadto na ich terenie mieszkają podatnicy dwóch najwyższych progów podatkowych w PIT. W konsekwencji dochody w miastach zostaną ograniczone - wyjaśnia Katarzyna Kuniewicz z Katedry Finansów Publicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Ulgę mniej natomiast odczują gminy wiejskie, ponieważ jest tam mniej podatników PIT. Rolnicy nie płacą podatku dochodowego.
W opinii Marcina Urbana, skarbnika Wrocławia, dla samorządów każda złotówka jest w tej chwili niezwykle ważna.
- Mamy przed sobą perspektywę ogromnych wydatków związanych z przygotowaniami do Euro 2012 oraz realizacją projektów unijnych. Oczywiście nie oznacza to, że jesteśmy przeciwni podwójnej uldze na dzieci. Chodzi o to, żeby ten ubytek został samorządom odpowiednio zrekompensowany, np. poprzez podwyższenie wskaźnika udziału gmin w podatku PIT - dodaje.
- Natomiast to, że dochody jednostek samorządu terytorialnego są z roku na rok coraz wyższe, wynika przede wszystkim z coraz większej zamożności naszych mieszkańców. Mówi się, że wynagrodzenia wzrosły nawet o 10 proc. w stosunku do lat ubiegłych. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, to rzeczywiście skutki tej ulgi nie powinny stanowić dla samorządów dużego zagrożenia. Z drugiej jednak strony zawsze jest to uszczuplenie samorządowej kasy - podsumowuje Marcin Urban.
Zdaniem Ryszarda Brejzy, prezydenta Inowrocławia, wejście w życie ustawy doprowadzi do zapaści inwestycyjnej miasta, co w konsekwencji zahamuje jego rozwój.
- Z wyliczeń magistratu wynika, że do kasy miejskiej wpłynie o ok. 5,7 mln zł mniej, niż zaplanowano. Stanowi to ok. 4 proc. obecnych dochodów i ok. 3,5 proc. wszystkich wydatków budżetu miasta. Ubytek jest porównywalny z kwotą, jaką Inowrocław zaplanował wydzielić w tym roku na realizację wszystkich inwestycji - tłumaczy.
- Koszt wprowadzonej ulgi w pełni powinien obciążyć Skarb Państwa - uważa dr Wojciech Misiąg.
Jeśli jednak gminy będą musiały sfinansować ulgę w ramach obecnych udziałów z PIT, to niewykluczone, że zaskarżą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
O potrzebie takiego rozwiązania przekonany jest również Związek Miast Polskich.
- Zarząd zaopiniuje pozytywnie tę regulację, gdy zostanie zaproponowana rekompensata za utracone dochody samorządów, np. poprzez zwiększenie udziału samorządów w podatku PIT - czytamy w uchwale ZMP.
Zmniejszenie wpływów z podatku dochodowego (udział gmin w PIT wynosi bowiem ponad 48 proc.) niekoniecznie musi doprowadzić do paraliżu inwestycji samorządowych. Dobrym przykładem są tutaj przykłady małych gmin, które nie mają takich wpływów z podatku jak przykładowo Kraków czy Warszawa, a inwestują. Przykładem takiej gminy jest gmina Lelów, która mimo niskich wpływów z podatków zrealizowała inwestycje o wartości ponad 10 mln zł.
- Niektórzy twierdzą nawet, że zaciągnięcie kredytu to zaciśnięcie sobie pętli na szyję. U nas tak nie jest. My wychodzimy z założenia, że ten, kto nie kredytuje, nie inwestuje i po prostu się cofa. Nie moglibyśmy inwestować bez kredytu, ponieważ mamy zbyt małe przychody i nie mamy odpowiednio wysokich własnych źródeł finansowania przedsięwzięć - wyjaśnia Jerzy Szydłowski, wójt gminy.
Dodaje, że gmina nie należy do bogatych, a wpływy podatkowe gminy to zaledwie 400 tys. zł rocznie.
7,1 mld zł ulga będzie kosztować budżet
3,0 mld zł z wpływów z PIT mogą stracić samorządy
Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów,
uważa, że mniejsze dochody samorządów nie zagożą inwestycjom
finansowanym z funduszy unijnych
/
DGP
Katarzyna Kuniewicz, z Katedry Finansów
Publicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, twierdzi, że
skutki ulgi w PIT mocniej odczują duże miasta niż małe
gminy
/
DGP