Celem ich wprowadzenia jest zapewnienie, że wszystkie kancelarie będą tak samo interpretowały pytania zadawane w rankingu. Dzięki temu informacje nadesłane przez firmy będą porównywalne. To podejście w żaden sposób nie krzywdzi małych kancelarii. Wydaje się nam, że warto zastanowić się nad celowością umieszczenia małych, często jedno- lub kilkuosobowych kancelarii, w jednym rankingu z największymi firmami prawniczymi. Te dwie grupy mają odmienną specyfikę, klientów i zakres spraw, którymi się zajmują.
Firmy prawnicze zatrudniają zarówno prawników będących członkami korporacji zawodowych, prawników będących w trakcie szkolenia aplikacyjnego, absolwentów prawa nienależących do żadnej z tych grup, doradców podatkowych (czasami niebędących prawnikami), jak i prawników zagranicznych. Wszyscy oni łącznie tworzą kancelarię i budują jej siłę. Naszym zdaniem nie ma zatem racjonalnego uzasadnienia dla organizowania rankingu, w którym brane są pod uwagę tylko niektóre z tych wielu grup. Warto także dodać, że również klienci nie kierują się takim kryterium. Dla nich najważniejsze jest, aby doradzali im prawdziwi eksperci z danej dziedziny, a nie jakie mają uprawnienia czy do jakiej korporacji należą. Uznanie liczby prawników z uprawnieniami za główne kryterium rankingu jest również argumentem przeciwko otwarciu zawodów prawniczych. Sugeruje bowiem, że prawnicy pracujący w kancelariach bez uprawnień są mniej warci. Z takim podejściem nie możemy się zgodzić.
WITOLD DANIŁOWICZ
partner w Kancelarii White & Case
Witold Daniłowicz, partner w Kancelarii White & Case / DGP