• Sejm uchwalił w 2007 roku mniej ustaw, ale popełnił więcej poważniejszych błędów niż kilka lat temu
  • Uchwalenie ustawy o tworzeniu prawa uchroni nas przed pomyłkami ustawodawcy i usprawni legislację
  • Zgłaszanie poprawek poselskich po drugim czytaniu powinno być zakazane, ponieważ nie podlegają one kontroli
W minionym roku Sejm pracował wolniej. Koncentrował się bardziej na sprawach ustrojowych czy inaczej mówiąc - politycznych. Dlatego i urobek legislacyjny jest nieco skromniejszy. Zdaniem prof. Bogusława Banaszaka, przewodniczącego Rady Legislacyjnej, wynika to z nagłego końca kadencji Sejmu, a tym samym rządu, który planował przyjęcie wielu pakietów ustaw.
Wielu aktów nie uchwalono
- W ciągu półtora roku działalności Rady Legislacyjnej wypowiedzieliśmy się w sprawie 190 projektów ustaw. Tylko 9 proc. była zdecydowanie negatywna, część, ok. 140, otrzymała nasze uwagi krytyczne, które należało uwzględnić w dalszej pracy nad ustawami - mówi prof. Banaszak.
Nowo wybrany Sejm w ogóle nie podjął np. pakietu ustaw karnych czy też reformujących służbę zdrowia.
- Pod koniec kadencji Sejm przyspieszył i w trybie nagłym uchwalił 50 ustaw na dwóch ostatnich posiedzeniach. Odbiło się to na jakości przepisów. Część kontrowersyjnych projektów wracała do ministerstw w celu uzupełnienia, dlatego w 2007 roku proces legislacyjny się wydłużył - uzupełnia profesor.
Mniej aktów prawnych
Dzienniki Ustaw opublikowały w mijającym roku o 100 pozycji mniej niż w 2006 roku, zaś Trybunał Konstytucyjny rozpatrzył 84 sprawy, w porównaniu ze 106 w 2006 roku. Wynikało to z dwóch powodów. Po pierwsze, Trybunał był ostro atakowany przez władzę wykonawczą, która podważała bezstronność jego sędziów. Sędziowie musieli więc z większą rozwagą podchodzić do akt spraw, co wymaga zawsze więcej czasu. Po drugie, zmienił się skład Trybunału, niemal w połowie, z powodu upływu kadencji. Prezydent długo zwlekał też z decyzją w sprawie sędzi Lidii Bagińskiej, aż wreszcie sama zrezygnowała z funkcji. Obecnie również nie ma pełnego składu Trybunału. Profesor Jerzy Ciemniewski odszedł z TK 18 grudnia 2007 r., a wybrany przez Sejm prof. Andrzej Rzepliński czeka na zaprzysiężenie. Jak twierdzi Jerzy Stępień, prezes Trybunału Konstytucyjnego, praca w niepełnym składzie bardzo utrudnia rozpatrywanie spraw. Zaległości są ogromne, ponad 200 spraw czeka na rozpatrzenie, dodaje.
- Spraw zakończonych w Trybunale było nieco mniej niż w 2006 roku, ale pamiętajmy, jakie były to gatunkowo sprawy. Sama lustracja wystarczy za pięć innych. Wydaje mi się, że stosunek ustaw zakwestionowanych do uznanych za konstytucyjne jest od lat mniej więcej na takim samym poziomie - mówi Jerzy Stępień.
Dlaczego powstają błędy
W 2007 roku Trybunał 56 razy stwierdził niezgodność przepisów z konstytucją, a w roku 2006 takich złych aktów było 48. W 2005 przepisów niekonstytucyjnych było zaś 41.
- Trybunał Konstytucyjny pracował wybiórczo - twierdzi prof. Teresa Gardocka, rektor Wyższej Szkoły Handlu i Prawa.
- Uchylano więcej przepisów niekonstytucyjnych, gdy TK orzekał jeszcze przed dokooptowaniem nowych sędziów. Wybierał wtedy sprawy wynikające z potrzeb życia społecznego. Natomiast z udziałem pięciu nowych sędziów orzeczenia wydawano już z ich głosami odrębnymi.
Niektóre bardzo drażliwe sprawy odłożono. Nie zajęto się np. sprawą podziału majątku związkowego po delegalizacji związków zawodowych, ustawą o CBA i innymi trudnymi kwestiami - mówi prof. Gardocka.
Naprawianie niekonstytucyjności
Trybunał jest sądem nad prawem, ale go nie tworzy. Tak więc do naprawy uchylonych przepisów potrzebna jest inicjatywa ustawodawcza. W 2007 roku rolę inicjatora w naprawianiu niekonstytucyjnych regulacji przejął częściowo Senat, który utworzył specjalną komisję zajmującą się realizowaniem wyroków TK. Jej praca została zakończona z powodu rozwiązania Sejmu. Inicjatywę senacką chce kontynuować klub Platformy Obywatelskiej, który planuje stworzenie komisji Przyjazne państwo. Celem jej jest likwidacja przepisów najbardziej absurdalnych i zlikwidowanie barier biurokratycznych.
Innym sposobem na ulepszenie jakości prawa powinno być uchwalenie ustawy o tworzeniu prawa.
Pierwszy sekretarz ambasady brytyjskiej Jane Cordell, która gościła ostatnio w Trybunale Konstytucyjnym, tak scharakteryzowała różnicę pomiędzy legislacją brytyjską a polską:
- W Zjednoczonym Królestwie najpierw długo dyskutujemy projekt ustawy, analizujemy skutki wejścia jej w życie, także finansowe. Uchwalonej ustawy później już nie zmieniamy. W Polsce jest na odwrót - najpierw pośpiesznie się uchwala nowe ustawy, a później w nieskończoność nowelizuje uchwalone przepisy.
- I to jest istota naszej choroby - przyznaje Jerzy Stępień.
- Nie wiem, czy ta praktyka będzie zmieniona, oby jak najszybciej, ale bez zmiany tego absurdalnego trybu postępowania legislacyjnego nie mamy co marzyć o poprawnym ustawodawstwie. Pamiętajmy przy tym, że Trybunał nie ingeruje w każdym przypadku błędu legislacyjnego, ale tylko wtedy, kiedy błąd jest tak poważny, że musi być uznany za sprzeczny ze standardem konstytucyjnym - wyjaśnia prof. Stępień.
Prezes Trybunału zwraca przy tym uwagę na konieczność zbadania konstytucyjności poprawek przepisów zgłaszanych po drugim czytaniu.
- Niezbędna jest regulacja w postaci ustawy o tworzeniu prawa, o której się mówi co najmniej już od 30 lat - podsumowuje prezes Stępień.
KATARZYNA ŻACZKIEWICZ
ikona lupy />
Poważniejsze błędy legislacyjne, które dostrzegł TK / DGP
ikona lupy />
Orzeczenia TK / DGP