Panie sędzio, z jakich powodów prezydent odmówił sędziowskich nominacji kandydatom pozytywnie zaopiniowanym przez KRS?
- Wygląda na to, że pan prezydent dokonuje własnej oceny takich osób. Trwa to nieraz kilka miesięcy. Rekordziści oczekują od 14 grudnia 2005 r. Możemy tylko gubić się w domysłach, dlaczego prezydent nie zechciał powołać kandydatów, których zaakceptowały samorządy sędziowskie oraz Krajowa Rada Sądownicza. Być może głowa państwa powołała własny organ, który dodatkowo opiniuje dla głowy państwa kandydatury przedstawione przez Radę. I być może ta Krajowa Rada Sądownictwa bis negatywnie zaopiniowała odrzucone osoby.
Jak pan ocenia decyzję prezydenta?
- Prezydent ma prawo mieć wątpliwości. Ustrój demokratyczny pozwala na dyskutowanie na wszelkie kwestie, w tym kwestie wyboru osób przedstawianych przez Radę do powołania na sędziów. Jednakże prezydent nie skorzystał do tej pory z możliwości podjęcia z nami dialogu. Pisma KRS, w których zwracaliśmy się z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego pan prezydent podjął taką decyzję akurat w stosunku do tych dziewięciu osób, pozostały bez odpowiedzi.
Co w tej sytuacji planuje Krajowa Rada Sądownictwa?
- Zamierzamy jeszcze raz dokładnie sprawdzić kandydatów, których odrzucił prezydent. Być może coś zostało przeoczone i rzeczywiście te osoby z jakichś względów nie powinny zostać powołane na sędziów. Jeśli się okaże, że tak jest, zostanie ponownie ogłoszony konkurs na wakujące stanowiska sędziowskie, które miały zostać obsadzone odrzuconymi przez prezydenta kandydatami. Jeśli jednak dojdziemy do wniosku, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby te dziewięć osób mianować na sędziów, ich kandydatury ponownie przedłożymy prezydentowi.
Rozmawiała MAŁGORZATA KRYSZKIEWICZ
ikona lupy />
Stanisław Dąbrowski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa / DGP