Nie zamierzam brać kredytów na początku życia, więc zawiesiłam wpis na listę aplikantów i lecę do Irlandii. Tam przez rok zarobię na całą aplikację - pisze do GP rozgoryczona aplikantka.
- Będzie jeszcze gorzej, bo jest nas coraz więcej i więcej. Stawki się jeszcze zmniejszą, bo konkurencja rośnie. Ogólnie uważam, że zawody adwokata i radcy prawnego będą się cieszyły mniejszym zainteresowaniem - uzupełnia aplikant adwokacki z Katowic.
W największych ośrodkach miejskich trudno o miejsca w kancelariach. Nieco mniejsza konkurencja jest poza nimi. Tam jednak mniejsze są także możliwości kancelarii, które mają problemy lokalowe i finansowe.
- Szkolę obecnie dwóch aplikantów adwokackich - deklaruje Aleksander Matyaszczyk, adwokat prowadzący kancelarię w Lesznie.
- Szczupłość lokalu i wymogi poziomu szkolenia w moich warunkach uniemożliwiają kształcenie większej ich liczby. Dodaje, że zwiększanie liczebności zawodów zaufania publicznego nie jest dobrym zjawiskiem, ponieważ szkodzi jakości szkolenia i świadczonych usług. Liczba poszukujących pracy w kancelarii i patrona zwiększyła się znacząco - dodaje.
Jak przypominają eksperci, problemy z zapewnieniem odpowiedniej liczby patronów i miejsc pracy przewidywano już na etapie tworzenia ustawy o dostępie do zawodów prawniczych.
Jak zapewnia prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Stanisław Rymar, by przeciwdziałać trudnościom, dopuszczono możliwość szkolenia trzech aplikantów przez jednego patrona. Obniżono też wymagany czas stażu pracy adwokata, który może być wpisany na listę patronów.
- Aplikantom będzie teraz trudniej, ponieważ ich kontakt z patronem zostanie ograniczony - przyznaje prezes.
Adwokat Rafał Choroszyński z Lublina zatrudnia trzech aplikantów i planuje stworzyć dla nich jeszcze dwa miejsca pracy. Sam nie ma problemów finansowych, ale widzi je w sąsiednich kancelariach.
- Liczba aplikantów przewyższa liczbę kancelarii, które są w stanie udźwignąć koszt zatrudnienia aplikanta na pełnym etacie wraz ze wszystkimi świadczeniami - mówi.
- Wymaga to systemowego rozwiązania. Zanim aplikant wygeneruje zyski dla kancelarii, mija przynajmniej pół roku. Dopiero wtedy może występować przed sądem I instancji - wyjaśnia Rafał Choroszyński. Proponuje, by koszt zatrudnienia aplikanta był refundowany kancelarii ze środków unijnych.
- Rynek pracy prawników w kancelariach jest ograniczony i dlatego ich wynagrodzenia, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, nie mogą być wysokie. Kancelarie nie spełnią oczekiwań wszystkich młodych prawników - mówi Stanisław Rymar. Często, szczególnie w małych kancelariach, zatrudnia się po znajomości.
- Myślę, że duża liczba osób, które zdały egzamin na aplikacje, w ogóle nie znajdzie pracy. Kancelarie nie mają warunków lokalowych, by móc ich wszystkich zatrudnić - narzeka Dorota Andrzejewska, notariusz ze Szczecina. Pracuje u niej jedna aplikantka.
Zbyt wielu prawników
Zdaniem Mariusza Paplaczyka, wiceprezesa Zrzeszenia Prawników Polskich, absolwentom wydziałów prawa obiecywano złote góry, lecz dopiero teraz otwarcie zawodów prawniczych przechodzi konfrontację z realiami rynku.
- Potwierdziły się prognozy, że rynek jest nasycony i nowym aplikantom trudniej jest znaleźć pracę w zawodzie. Także młodym radcom i adwokatom nie jest łatwo zaistnieć na rynku. Znalezienia dobrego zatrudnienia nie możemy oceniać przez pryzmat Warszawy, gdzie wiele dużych kancelarii chłonie prawników. Mamy przecież w Polsce wiele innych miast. Lokalny rynek jest zupełnie inny i tutaj z pracą będzie zdecydowanie gorzej - wyjaśnia Paplaczyk.
Zdaniem mecenasa Wojciecha Jędrzyńskiego, partnera w Kancelarii Chałas i Wspólnicy, aplikacja, choćby prowadzona z zachowaniem najwyższej dbałości o poziom wiedzy, w żadnym razie nie zapewni pełnego i praktycznego przygotowania do wykonywania zawodu.
- Wolny rynek usług prawniczych to też rynek walki aplikantów i absolwentów o miejsce praktyki i pracy. Zwiększa się diametralnie liczba przyjmowanych osób na aplikacje. Nie idzie za tym zwiększona liczba właściwych miejsc odbywania praktyk lub świadczenia pracy. Z dużym niepokojem, ale też współczuciem będziemy obserwować odbywanie przez tak dużą liczbę aplikantów obowiązkowych praktyk, chociażby w sądach - wyjaśnia Wojciech Jędrzyński. Dodaje, że skutkiem otwarcia zawodów prawniczych, z którym mamy do czynienia, będzie pogłębienie zróżnicowania możliwości i perspektyw zawodowych absolwentów aplikacji prawniczych.
- Tytuł zawodowy straci na prestiżu i nie będzie już stanowił, choćby częściowej, gwarancji zabezpieczenia poziomu świadczenia pomocy prawniczej. Klienci, w poszukiwaniu owego zabezpieczenia, kierować się będą renomą prawnika lub kancelarii. Odbycie przez aplikanta praktyki lub praca w renomowanej kancelarii, stworzy mu zatem możliwość zdobycia samemu takiej renomy lub zapewni mu ją pozycja danej kancelarii. To stworzy o wiele większe szanse na zdobycie dobrej pozycji zawodowej - wyjaśnia Wojciech Jędrzyński.
Z taką opinią zgadza się Jakub Jacyna, rzecznik prasowy Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Jego zdaniem przy obowiązującym naborze dojdzie do sytuacji, w której rynek pracy ulegnie szybkiemu nasyceniu.
- To już było w ubiegłym roku. Niestety zdarza się, że aplikanci z własnej woli rezygnują z aplikacji, bo bardziej cenią sobie pracę w urzędach państwowych. Młody człowiek, który zdał na aplikację, po dwóch, trzech miesiącach dochodzi do wniosku, że praca w urzędzie jest bardziej atrakcyjna niż niepewna droga do założenia własnej kancelarii. Takie przypadki będą zdarzać się częściej - wyjaśnia Jakub Jacyna.
ŁUKASZ SOBIECH
TOMASZ AUGUSTYNIAK