Jak spalarnia, to protest

W 25 krajach UE na składowiska odpadów komunalnych trafia rocznie ok. 120 mln ton śmieci, czyli połowa wszystkich odpadów. Druga połowa jest utylizowana, m.in. przez spalarnie. W ten sposób w wielu krajach produkowana jest energia. Tymczasem hasło „spalarnia” wywołuje w Polsce od razu głośne protesty mieszkańców.

Najgęściej zaludnione województwo śląskie wytwarza 13 proc. wszystkich polskich śmieci. W ostatnich kilku latach dzięki unijnemu wsparciu miały tu powstać dwie spalarnie odpadów. Nie powstała ani jedna, chociaż resort rozwoju regionalnego pieniądze już przyznał. W tym samym czasie na Śląsku zaczęły się wypełniać istniejące składowiska. Na Śląsku Cieszyńskim zostały one wypełnione w 100 proc. Za 6 lat ten sam scenariusz czeka okolice Bielska-Białej, a pewnie i samo największe miasto Podbeskidzia. W całym województwie jest 167 gmin, z których 92 proc. boryka się z nielegalnymi wysypiskami. Tylko jedna – Pszczyna – uzyskała certyfikat „Zielonej gminy”.

– Do 2008 roku 75 proc. naszych gmin w ogóle nie było objętych systemem odbioru śmieci – przyznaje wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk. – Na takie działania mamy europejskie pieniądze, trzeba je tylko brać, jak to zrobiły Sosnowiec czy Bielsko-Biała, które dostały po 80 mln zł unijnego wsparcia na inwestycje w system unieszkodliwiania odpadów – mówi Adam Zdziebło, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.

92 – tyle proc. śląskich gmin boryka się z problemem nielegalnych wysypisk

90 – tyle proc. odpadów w Polsce trafia na składowiska. Dla porównania w Szwecji – tylko 4 proc.

200 tys. euro – najwyższa dzienna kara, jaką może zasądzić ETS za niewdrożenie przepisów unijnych