•  W budżecie nie zabezpieczono pieniędzy na planowane od lipca 2008 r. podwyżki dla sędziów
  •  Wynagrodzenie sędziego powinno zależeć od średniej płacy w sferze produkcji materialnej
  •  Sędziowie rozważają rozpoczęcie protestu, Stowarzyszenie Sędziów Polskich stara się temu zapobiec
Minister sprawiedliwości zapowiedział, że ma wątpliwości, czy w budżecie znajdą się pieniądze na planowane od 1 lipca 2008 r. podwyższenie wskaźnika wielokrotności kwoty bazowej dla sędziego sądu rejonowego z poziomu 3,3 do 3,6.
Brak środków
Wskaźnik, który miał zostać podwyższony, określa rozporządzenie Prezydenta RP w sprawie stawek podstawowych wynagrodzenia zasadniczego sędziów sądów powszechnych, asesorów i aplikantów sądowych. To miała być najbardziej znacząca podwyżka.
- Problem polega na tym, że póki co nikt nie zapytał prezydenta, czy zamierza zmienić ten wskaźnik - mówi mini- ster sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
Ale nie to jest największą przeszkodą. Problemem jest niezabezpieczenie pieniędzy na ten cel w budżecie resortu. Podwyżce miał ulec wskaźnik wielokrotności kwoty bazowej, od którego liczone jest wynagrodzenie sędziego sądu powszechnego. Rząd, ustalając budżet, nie wziął pod uwagę, że automatycznie spowoduje to podwyższenie wynagrodzenia także dla sędziów Sądu Najwyższego, wojewódzkich sądów administracyjnych, Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Instytucie Pamięci Narodowej.
- Tutaj jest pewien automat. Uważam, że jest to rozwiązanie wadliwe - mówi minister sprawiedliwości.
Środowisko zawrzało
- Brak pieniędzy na podwyżki świadczy tylko o mizerii budżetu wymiaru sprawiedliwości - komentuje sędzia Marek Celej, członek Krajowej Rady Sądownictwa.
Sędziowie tracą powoli cierpliwość i rozważają podjęcie jakieś formy protestu. W niektórych sądach już przygotowano odpowiednie uchwały.
Takiego wrzenia wśród sędziów z powodu zbyt niskich wynagrodzeń jeszcze nie było - mówi sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
Stowarzyszenie łagodzi napięcie
- Chcemy rozmawiać z ministrem, i to nie tylko o wynagrodzeniach, ale o kompleksowym podejściu do reformy wymiaru sprawiedliwości i pozycji sędziego - mówi sędzia Waldemar Żurek.
Minister sprawiedliwości nie wyklucza, że oczekiwania sędziów zostaną spełnione, ale być może trzeba będzie na to jeszcze poczekać.
- Staramy się jednak mechanizm podwyżek uruchomić, jeśli nie w 2008 roku, to w 2009. Teraz nie mamy dużego wpływu na budżet i nie mamy możliwości dokonywania zmian - deklaruje Zbigniew Ćwiąkalski i wskazuje poprzedników jako odpowiedzialnych za całą sytuację.
Środowisko sędziowskie jest zniechęcone odkładaniem w czasie podwyżki wynagrodzeń.
- Nam chodzi o zmianę systemu naliczania wynagrodzeń dla sędziów. Chcielibyśmy, żeby przynajmniej od 2009 roku rozpoczęły się działania zmierzające do uzależnienia wynagrodzeń od średniej, nie w sferze budżetowej, tylko w sferze produkcji materialnej - mówi sędzia Marek Celej.
Dzięki temu wskaźnik zostałby oderwany od woli polityków i uwzględniałby dynamikę rynku.
MaŁgorzata Kryszkiewicz
OPINIA
STANISŁAW DĄBROWSKI
sędzia, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa
Mam nadzieję, że jednak znajdą się środki na podwyżkę. Nie chodzi bowiem o sprawienie zawodu sędziom, ale o względy praktyczne. Niepokojąco wzrasta liczba młodych sędziów przechodzących do prywatnych firm. Poza tym należy wzmocnić prestiż zawodu sędziego. Podwyżka powinna być wyrazem uznania dla pracy sędziego. Mam nadzieję, że prestiż sędziego będzie wzrastał i młodzi ludzie nie tylko przestaną odchodzić z sądów, ale zaczną wracać z wolnego rynku do tego zawodu. Nie tylko pieniądze się liczą, ale z pewnością płace sędziów nie mogą być takie, żeby sędzia się wstydził wobec adwokatów czy radców prawnych. Byłoby bardzo źle, gdyby zabrakło tych środków. Sądzę, że skoro podwyżki były zaplanowane w budżecie, to uda się je wprowadzić.
ikona lupy />
Podwyżki dla sędziów / DGP
ikona lupy />
Stanisław Dąbrowski, sędzia, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa / DGP