Ze względu na wejście w życie nowych przepisów RODO zmieniliśmy sposób
logowania do produktu i sklepu internetowego, w taki sposób aby chronić dane
osobowe zgodnie z najwyższymi standardami.
Prosimy o zmianę dotychczasowego loginu na taki, który będzie adresem
e-mail.
Ministerstwo Sprawiedliwości musi uregulować sprawę aplikacji sądowo-prokuratorskiej. Zgodnie z najświeższym pomysłem ma ona przybrać formę odpłatnego kontraktu.
Czeka nas reforma aplikacji sądowo-prokuratorskiej. Środowisko prawnicze zaczyna się bowiem zastanawiać, czy powinna ona pozostać bezpłatna. Zdarza się bowiem, że aplikanci, korzystając z jej nieodpłatności, traktują ją jedynie jako darmową trampolinę do innych zawodów prawniczych. Dlatego też powstał pomysł, aby aplikacja sądowo-prokuratorska miała postać odpłatnego kontraktu.
Brak etatów
Problem zauważają zarówno sędziowie, jak i przedstawiciele wolnych zawodów prawniczych.
- Niewielka ilość etatów asesorskich, nie wspominając o sędziowskich czy prokuratorskich, sprawia, że wielu z tych, którzy złożyli egzamin państwowy, jest zmuszonych do starań o wpis na listy innych korporacji prawniczych - mówi Zbigniew Terech, radca prawny z Kancelarii Gregorowicz - Ziemba Krakowiak Gąsiorowski.
Twierdzi on, że jest to główny powód, z jakiego aplikanci sądowo-prokuratorscy rezygnują z obranej na początku drogi.
- To sprawia, że osoby, które wiązały swoją przyszłość z zawodem sędziego czy prokuratora, niejako zmuszone są do wykonywania innych zawodów - dodaje nasz rozmówca.
Środowisko sędziowskie zauważa jednak inny problem.
- Zdarzają się przypadki, gdy po dobrze zdanym egzaminie proponowany jest danej osobie etat, a ona rezygnuje, ponieważ ma lepsze, bardziej intratne propozycje w profesji prywatnej - mówi sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
- I w ten właśnie sposób pozbywamy się świetnie wyedukowanych prawników, w których zainwestowaliśmy - podsumowuje nasz rozmówca.
Nad zmianą systemu kształcenia przyszłych sędziów i prokuratorów trwają już prace w Ministerstwie Sprawiedliwości. Aplikacja sądowo-prokuratorska ma być rodzajem płatnego kontraktu.
- Jestem zwolennikiem takiego systemu. Osoba, która będzie kształcić się na sędziego lub prokuratora, dostanie stypendium, które pozwoli jej utrzymać się w czasie, gdy będzie pobierała naukę - wyjaśnia sędzia Waldemar Żurek.
Taka osoba weźmie na siebie odpowiedzialność, że na wypadek, gdyby wybrała inny kierunek zawodowy, to będzie musiała zwrócić środki, które państwo wydatkowało na jej kształcenie. Kontrakt zobowiąże ją bowiem do pracy w wymiarze sprawiedliwości przez pewien okres po ukończeniu aplikacji.
- Moim zdaniem jest to uczciwe postawienie sprawy - ocenia Waldemar Żurek.
Ten pomysł jest dobrze widziany także przez inne środowiska prawnicze.
- Taki scenariusz byłby jednak realny i sprawiedliwy, gdyby ilość przyjmowanych aplikantów sądowych i prokuratorskich odpowiadała rzeczywistemu zapotrzebowaniu na sędziów, prokuratorów, referendarzy czy asystentów. W chwili obecnej, w niektórych sądach, mamy do czynienia z sytuacją, że na aplikantów sądowych, po zdanym egzaminie, nie czeka żaden wolny etat asesorski - zauważa Zbigniew Terech.
Sędziowie podkreślają natomiast, że z tą zmianą powinno się łączyć podwyższenie wynagrodzeń dla sędziów.
- Może bowiem zdarzyć się tak, że część bardzo dobrych osób, które chcielibyśmy widzieć sędziami, nie będzie chciała się kształcić w takim systemie, wiedząc, że gdyby chciały zrezygnować, to będą musiały ponieść znaczne środki na zwrot kosztów kształcenia - zauważa Waldemar Żurek.