Maria M. 24 stycznia 1950 r. została skazana przez Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu na karę śmierci za to, że w latach 1947-49 zbierała w woj. wrocławskim i krakowskim dane o przemieszczaniu się wojsk, ruchu przy lotniskach i zakładach przemysłowych i przekazywała je w konsulacie francuskim tamtejszym rezydentom wywiadu tego kraju. Za tę działalność miała wtedy otrzymywać 20 tys. zł miesięcznie.

Wyrok śmierci został potem zamieniony na dożywocie, a ostatecznie kobieta odsiedziała 8 lat więzienia - zakład karny w Fordonie opuściła w 1957 r. Za szpiegostwo skazany został też jej mąż, współpracujący nie tylko z wywiadem francuskim, ale także z komórkami WiN. Za działalność na rzecz WiN został po 1989 r. zrehabilitowany.

Córka Marii M. złożyła wniosek o unieważnienie wyroku skazującego jej matkę. Powołała się na ustawę z 1991 r. o uznawaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób działających na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. We wniosku twierdziła, że sprawa jej matki jest taka sama jak sprawa płk. Ryszarda Kuklińskiego, który przekazał USA liczne tajemnice wojsk Układu Warszawskiego i informacje o planach wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.

Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu w styczniu tego roku oddalił wniosek kobiety. Uznał, że czynu Marii M. nie można uznać za działalność na rzecz niepodległości Państwa Polskiego, jak stanowi ustawa. Córka Marii M. odwołała się od tego orzeczenia do Sądu Najwyższego, który w piątek rozpoznał tę skargę.

"Żadnego działania obywatela na rzecz obcego wywiadu nie można uznać za pomocne własnemu krajowi. Tak było i tak jest nie tylko w czasie +zimnej wojny+, ale i obecnie" - mówił w piątek prokurator z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Przypomniał, że inne państwa także skazują swych obywateli za współpracę z wywiadem innego kraju - nawet jeśli jest to państwo sojusznicze. "Musi być pewna lojalność" - podkreślił.

Sąd Najwyższy podzielił te opinie i utrzymał w mocy decyzję o oddaleniu skargi. "Mieliśmy do dyspozycji pełne, zachowane w całości akta sprawy, otrzymane z IPN. Są w nich bardzo szczegółowe przesłuchania oskarżonej oraz pracowników konsulatu Francji. Wiemy, jakie informacje przekazywała ona i jej mąż" - podkreślił w ustnym uzasadnieniu postanowienia sędzia SN Edward Matwijów.