Marcin Schulz

radca prawny w kancelarii Linklaters

Właściwe ukształtowanie procesu konsolidacji zależeć będzie od wielu okoliczności. Najprostsze wydaje się nabycie przez spółkę dominującą przedsiębiorstwa spółki zależnej. Rozwiązanie to może się jednak okazać zupełnie nieefektywne. Zapewnienie spółce dominującej możliwości niezakłóconego kontynuowania działalności w oparciu o nabywane przedsiębiorstwo będzie wymagało uzyskania zgody kontrahentów spółki zależnej na przejęcie przez spółkę dominującą obowiązków umownych spółki zależnej. Nabycie przedsiębiorstwa nie stanowi przypadku sukcesji uniwersalnej, która wymóg ten eliminuje (uchwała SN z 25 czerwca 2008 r., sygn. akt III CZP 45/08). Ponadto po sprzedaży przedsiębiorstwa prowadząca je dotąd spółka staje się pusta, zatem – w braku innego przeznaczenia – zbędna, w związku z czym należałoby ją zlikwidować.

Stąd stosowanym coraz powszechniej rozwiązaniem jest tzw. upstream merger, czyli połączenie spółek, w ramach którego spółka dominująca przejmuje cały majątek spółki zależnej. Mimo że operacja taka postrzegana jest jako długotrwała, w rzeczywistości może ona trwać krócej niż teoretycznie proste nabycie przedsiębiorstwa, a jednocześnie usuwa wiele problemów związanych z takim nabyciem. Z dniem połączenia spółka holdingowa – jako spółka przejmująca – wstępuje bowiem z mocy prawa we wszystkie prawa i obowiązki spółki przejmowanej (art. 494 kodeksu spółek handlowych – k.s.h.), zaś spółka przejmowana zostaje rozwiązana bez potrzeby przeprowadzania likwidacji (art. 493 k.s.h.). Jest to przykład sukcesji uniwersalnej, eliminującej (w braku innych zastrzeżeń umownych) konieczność uzgadniania połączenia z kontrahentami spółki przejmowanej. W praktyce łączenie spółek trwa około trzech miesięcy, przy czym czas ten ulega dodatkowo skróceniu, w sytuacji gdy spółka przejmująca jest 100- albo przynajmniej 90-proc. udziałowcem spółki przejmowanej (art. 516 k.s.h.).