Minister sportu Mirosław Drzewiecki doprowadził do zawieszenia władz Polskiego Związku Piłki Nożnej. Nie uczynił jednak tego sam, ale wystąpił z wnioskiem w tej sprawie do Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu, który działa przy Polskim Komitecie Olimpijskim.

Zgodnie z ustawą z 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym (Dz. U. nr 155, poz. 1298 z późn. zm.) tylko Trybunał ds. Sportu może wprowadzić kuratora do związku czy też zawiesić władze związku sportowego. Nie ma zatem obaw, że UEFA będzie groziła Polsce, że jest zbyt duży wpływ polityków na sport. Minister bowiem powiadomił jedynie o nieprawidłowościach, co jest jego ustawowym obowiązkiem.

Zawieszenie związku

Według Drzewieckiego PZPN nie realizował swego programu i naruszał statut związku. Nie podjął także działań na rzecz zwalczania korupcji w polskiej piłce nożnej. W ocenie ministra zostało nawet złamane prawo.

- Nie ja wskazałem kuratora, ale Trybunał ds. Sportu – poinformował Mirosław Drzewiecki. Dodał, że z uwagi na szereg nieprawidłowości w PZPN powiadomił o tym wszystkim trybunał sportowy.

Minister podjął decyzję o zwróceniu się do Trybunału Arbitrażowego po zapoznaniu się z wynikami kontroli, która sprawdziła okres działania związku od stycznia 2007 roku do sierpnia 2008 roku. Trybunał sportowy po zapoznaniu się z wnioskiem ministra Drzewieckiego postanowił, że zarząd komisaryczny nad PZPN obejmie Robert Zawłocki. Ten z kolei zawiesił wszystkich członków zarządu związku, w tym prezesa Michała Listkiewicza.

Kurator wyjaśnił, że na taki krok wpłynęło zachowanie zarządu PZPN, który nie wykonywał decyzji walnego zgromadzenia delegatów.

- Przykładem może być wykonywanie uchwały antykorupcyjnej, która została podjęta w maju, a zdecydowana większość punktów do tej pory nie została zrealizowana. Ponadto zarząd funkcjonował w niestatutowym składzie, a działania w oparciu o nieważny regulamin z mocy prawa są nieważne – wyjaśnił swoją decyzję Robert Zawłocki.

Minister tylko zawiadamia

Zgodnie z ustawą o sporcie kwalifikowanym minister sportu ma prawo zarządzić kontrolę związku sportowego. Jeżeli kontrola wykaże, że działalność związku jest niezgodna z prawem, to minister ma prawo wystąpić do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu o zawieszenie w czynnościach poszczególnych członków władz polskiego związku sportowego, jak i wszystkich osób we władzach takiego organu. Na rozpatrzenie wniosku Trybunał ma 30 dni. Jednak jeszcze zanim rozpatrzy wniosek Trybunał może wyznaczyć kuratora dla związku. Wyznaczonej osobie przysługują statutowe uprawnienia zarządu polskiego związku sportowego.

Jeżeli władze związku zostały zawieszone, to wówczas kurator musi w ciągu trzech miesięcy zwołać walne zebranie członków lub delegatów. Ci z kolei mają wybrać nowe władze polskiego związku sportowego. Kurator przestaje pełnić swoje obowiązki dopiero po wyborze nowych władz związku.

UEFA nie będzie grozić

Kibice i kluby, a także reprezentacja mogą się uspokoić. UEFA nie może grozić Polsce, że wykluczy z rozgrywek europejskich polskie kluby. W zaistniałej sytuacji nie jest także zagrożony udział naszej reprezentacji w eliminacjach do mistrzostw świata. Ryzyko takie istniałoby, gdyby minister sportu sam wprowadził kuratora. Tak się jednak nie stało.

Nie powtórzy się zatem sytuacja, jaka miała miejsce, gdy kuratora do PZPN wprowadził Tomasz Lipiec, poprzedni minister sportu. Polskie prawo dawało wówczas taką władzę ministrowi. To jednak kłóciło się z ideą UEFA, która chce by wpływ polityków na sport był jak najmniejszy. W 2007 roku po decyzji ministra Tomasz Lipca UEFA wystosowała groźby pod adresem Polski.

Po całej tej sytuacji, w tym samym roku, znowelizowano ustawę o sporcie kwalifikowanym. Wprowadzono wówczas regulacje określające, że minister sportu może skontrolować działalność związku i złożyć wniosek o zawieszenie jego władz. Decyzję o zawieszeniu władz związku i wprowadzeniu komisarza może jednak podjąć Trybunał Arbitrażowy, który jest niezawisłym organem.