Według sondażu w jednym z raportów Fundacji Batorego 37 proc. respondentów uważa, że korupcja najczęściej występuje w pracy sędziów i prokuratorów. Zdaniem ankietowanych najbardziej podatni na korupcję są jednak politycy. Uważa tak aż 61 proc. społeczeństwa. Dane te pochodzą z 2005 roku i na uwagę zasługuje fakt, że praca sędziów i prokuratorów jest lepiej postrzegana przez społeczeństwo niż rok wcześniej. W 2004 roku 42 proc. respondentów podało, że te grupy zawodowe najbardziej podatne na korupcję.
Układy w miasteczkach
- Ograniczenie korupcji nie jest takie proste, jak się może wydawać - ocenia prof. Antoni Kamiński, socjolog Polskiej Akademii Nauk.
Jego zdaniem korupcja najczęściej polega na istniejących układach między prokuratorami, sędziami, policją oraz adwokatami i radcami.
- Szczególnie w małych miastach istnieją powiązania korupcyjne między tymi osobami. Dlatego bez odpowiedniego nacisku na etykę w środowiskach zawodowych nie odbuduje się zaufania społecznego i nie ograniczy się korupcji - zaznacza prof. Antoni Kamiński.
Prawnicy zaznaczają jednak, że do incydentalnych przypadków korupcji na pewno dochodzi, o czym świadczą chociażby informacje z mediów o postępowaniach dyscyplinarnych i karnych przeciwko prawnikom. Jednak trudno jest jednoznacznie oceniać, że w małych miastach od razu wszystko opiera się na korupcyjnej sieci powiązań.
- Zapewne jakiś rodzaj powiązań może funkcjonować np. między sędziami i adwokatami czy radcami w mniejszych miastach. Są one bardziej lub mniej oficjalne. Jednak odbywa się to na zasadzie pewnych sympatii, a nie na zasadzie korzyści materialnych - twierdzi Arkadiusz Koper, radca prawny kancelarii Ad Casum w Warszawie.
Przyznaje, że w przypadku spraw, które prowadził poza Warszawą, czasami miał odczucie, że jest nieco gorzej traktowany od swojego oponenta - pełnomocnika miejscowego, który spotykał się z bardziej przychylnym nastawieniem.
- Stanowczo jednak muszę podkreślić, że te sympatie nigdy nie przekładały się na wynik procesów, które również wygrywamy poza Warszawą. Myślę, że takie osoby mogą się znać, darzyć sympatią, ale nie sądzę jednak, żeby którakolwiek z nich pokusiła się o wręczanie łapówki, bo ryzyko jest zbyt duże - stwierdza mecenas Koper.
Wyobrażenia studentów
Co jednak byłoby w sytuacji, gdyby pokusa okazała się zbyt silna albo sytuacja bardzo wyjątkowa?
Profesor Antoni Kamiński mówi, że bardzo specyficzne jest podejście studentów prawa w tej kwestii.
- Kilka lat temu były przeprowadzane badania na jednym z uniwersytetów. Zapytano wówczas studentów prawa, co by zrobili, gdyby zwycięstwo sprawy zależało od tego, czy zapłaci się łapówkę. Aż 70 proc. z nich odpowiedziało, że byłoby gotowych zapłacić łapówkę za wygraną sprawę - mówi prof. Kamiński.
- Studenci na początku swojego rozwoju zawodowego mogą mieć inną świadomość warunkowaną przede wszystkim brakiem doświadczenia życiowego i rozwagi, a wówczas propozycja dania łapówki np. za wygraną w danej sprawie może wydawać im się dobrym rozwiązaniem - zaznacza Arkadiusz Koper.
Wyjaśnia, że postrzeganie to diametralnie się zmienia wraz z upływem czasu, nabyciem doświadczenia i dojrzałości życiowej. Dodaje, że nie bez znaczenia jest również odbycie i ukończenie aplikacji oraz wykonywanie prawniczego zawodu zaufania publicznego, np. radcy prawnego lub adwokata.
Zbyt duże ryzyko
- Aplikacja uczy pewnych standardów moralnych. Ponadto w przypadku ludzi, którzy już posiadają uprawnienia do wykonywania zawodu prawnika, ryzyko związane z takim czynem przekracza korzyści, które można osiągnąć. Gdyby pojawiła się propozycja korupcyjna, a my byśmy z niej skorzystali, to czyn ten może uruchomić bardzo dotkliwe konsekwencje. Począwszy od postępowania dyscyplinarnego, a skończywszy na postępowaniu karnym. Efektem byłaby utrata uprawnień i kara więzienia. Adwokat lub radca zrobiłby prostą kalkulację matematyczną i nie położył na szali wątpliwych i niepewnych korzyści dla całej swojej kariery zawodowej - stwierdza radca prawny.
Zaznacza, że mass media informują, że takie sytuacje się zdarzają, ale są to sprawy incydentalne, spotykające się zawsze z wielce naganną oceną środowiska prawniczego.
ŁUKASZ KULIGOWSKI