Miało do tego dojść poprzez tworzenie nieuzasadnionych - według resortu - rezerw finansowych na potrzeby toczonych przez TVP procesów.

Zawiadomienie do prokuratury jest efektem dwóch audytów, które na zlecenie MSP przeprowadzono w TVP. Wyniki drugiego, uzupełniającego audytu wpłynęły do resortu w ubiegły piątek.

"Z tego dokumentu wynika, że w TVP mieliśmy do czynienia z zaniżeniem wyników spółki na ponad 100 mln zł. Jest to związane z tworzeniem rezerw finansowych, które w ocenie ministerstwa są niezgodne z prawem" - powiedział Wewiór.

Dodał, że nie może mówić o szczegółach audytu, gdyż podobnie jak poprzedni został on na wniosek TVP utajniony. "Zwrócimy się do Rady Nadzorczej TVP o odtajnienie tego dokumentu, tak by wszyscy mogli się z nim zapoznać" - dodał rzecznik.

Szef resortu Aleksander Grad komentując tę sprawę dla "Gazety Wyborczej" powiedział, że "w imię wojny z rządem PO-PSL zarząd TVP próbował manipulować wynikiem finansowym spółki, by zaniżyć zyski".

"Chodziło o to, żeby pokazać w jak kiepskiej sytuacji finansowej jest TVP, co nie było prawdą. Winię za tę sytuację głównie prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego, bo to on ma największy wpływ na to, co dzieje się w spółce. Tak upolitycznionego prezesa publiczna telewizja jeszcze nie miała" - powiedział Grad.

Środowe zawiadomienie do prokuratury jest kolejnym, jakie złożono na działalność zarządu TVP

Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się uzyskać komentarza TVP. Wcześniej TVP podkreślała, że telewizja zawiązała rezerwy zgodnie z obowiązującą ustawą o rachunkowości, co potwierdził raport biegłego rewidenta.

Prezes TVP Andrzej Urbański w wywiadzie dla najnowszego "Gościa Niedzielnego" powiedział, że rezerwa była niezbędna, ponieważ "zastał spółkę w kilku procesach sądowych. W tym jeden bardzo poważny, bo odbywa się przed sądami amerykańskimi (w sprawie sprzedaży sygnału TV Polonia w USA - PAP)".

Środowe zawiadomienie do prokuratury jest kolejnym, jakie złożono na działalność zarządu TVP. Poprzednie złożył w kwietniu szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Mówił on wtedy - powołując się na tajny raport z pierwszego audytu spółki wykonanego przez firmę Ernst&Young - że ten audyt wskazuje na "ogromne nieprawidłowości w funkcjonowaniu telewizji publicznej".

W efekcie tego zawiadomienia Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada sprawę organizacji w latach 2006-07 przetargu na satelitarny multipleks dla cyfrowej TVP. Śledztwo toczy się w sprawie działania na szkodę spółki. Kodeks spółek handlowych przewiduje za to karę do 5 lat więzienia. Śledztwem objęto też sprawę dzierżawy transpondera telekomunikacyjnego i zawarcia w 2002 r. aneksu do umowy na wykorzystanie audycji TVP Polonia zawartej z inną spółką.