Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (z o.o.) będzie można zarejestrować w ciągu jednej doby. Takie zmiany przygotowuje Ministerstwo Sprawiedliwości, gdzie dobiegają końca prace nad projektem zmian w kodeksie spółek handlowych i w ustawie o Krajowym Rejestrze Sądowym.

Przez internet

Teraz wniosek o zarejestrowanie spółki składa się w sądzie, a sama rejestracja trwa średnio od 7 do 14 dni. Czas ten może się jednak wydłużyć, jeśli we wniosku znalazły się jakieś błędy. Po wejściu projektu w życie spółkę z o.o. będzie można zarejestrować w trybie ekspresowym, składając w sądzie formularz lub przesyłając go drogą elektroniczną. Z elektronicznej formy skorzystają osoby posiadające kwalifikowany podpis elektroniczny lub notariusze, radcowie prawni i adwokaci – wykorzystujący podpis stosowany w elektronicznym postępowaniu upominawczym.

– Taki sposób rejestracji spółek funkcjonuje już z powodzeniem w innych europejskich krajach, m.in. w Portugalii, Wielkiej Brytanii czy Estonii – tłumaczy prof. Michał Romanowski, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego kierujący pracami nad projektem.

Bez notariusza

Dziś zasadą jest, że przed złożeniem wniosku w sądzie rejestrowym wspólnicy muszą zawrzeć umowę spółki z o.o. w formie aktu notarialnego. Nowe przepisy mają znieść ten obowiązek, w sytuacji gdy spółka będzie zawierana w trybie przyspieszonym. Wówczas umowę spółki z o.o. będzie się sporządzało na standardowym formularzu, wypełniając jedynie rubryki. Jeśli wniosek zostanie złożony drogą elektroniczną – można będzie później uzupełnić dokumenty, np. wzory podpisów.

Do spółki rejestrowanej w trybie przyspieszonym wkłady na pokrycie kapitału zakładowego będą wnoszone tylko w formie pieniężnej. Poza tym mogą być wniesione w ciągu siedmiu dni od zarejestrowania spółki.

Profesor Romanowski wymienia atuty przyspieszonej rejestracji: spółka szybciej rozpocznie działalność, np. by uczestniczyć w przetargu. Wniosek do sądu rejestrowego składany będzie na formularzu, przedsiębiorca nie musi więc korzystać z pomocy prawnej, co w konsekwencji oznacza mniejsze koszty. Optymizmu tego nie podzielają jednak notariusze.