Jego pierwsze czytanie odbyło się w środę w Sejmie. Projekt skierowano do dalszych prac w komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.

Jak tłumaczył wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona, projekt wprowadza definicję ustawową pokrewieństwa, a także przepisy dotyczące stopnia pokrewieństwa.

Zgodnie z projektowanymi przepisami, zasadniczą przesłanką ustalenia pochodzenia dziecka ma być fakt jego biologicznego pochodzenia.

Projekt przewiduje, że w sytuacji gdy jedna kobieta urodziła dziecko, a od innej pochodzi ono genetycznie, matką jest ta, która je urodziła. Jest to szczególnie istotne w sytuacjach, gdy kobieta nosi ciążę pochodzącą z komórki jajowej innej kobiety. Według Wrony, obecny brak zapisów prawnych w tej kwestii, może powodować spory.

Uznanie ojcostwa ma się opierać na fakcie, czyli potwierdzeniu ojcostwa np. przy pomocy testów DNA

Uznanie ojcostwa ma się opierać na fakcie (oświadczeniu wiedzy a nie oświadczeniu woli), czyli potwierdzeniu ojcostwa np. przy pomocy testów DNA. Dotychczas stosowano zasadę "oświadczenia woli", czyli uznania przez mężczyznę dziecka za swoje bez przeprowadzania badań. Z takiego oświadczenia mógł się on później wycofać.

Barbara Bartuś (PiS) podkreśliła, że projekt zawiera prawie identyczne uregulowania jak projekt zgłoszony przez jej klub. "Sejm poprzedniej kadencji pracował nad tymi zmianami przez ponad 10 miesięcy i gdyby nie stosować zasady dyskontynuacji, przepisy te już by obowiązywał. Warto się zastanowić, czy ta zasada nie wstrzymuje bardzo dobrych projektów" - zaznaczyła.

Zdaniem Stanisława Rydzonia (Lewica) projekt uderza w niezamężne pary, w których mężczyzna jest bezpłodny. Jego zdaniem, w przypadku zapłodnienia in vitro - nie będzie on mógł pełnić roli ojca.

Projekt (zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2007 r.) wprowadza mechanizmy, które pozwalają na uznanie dziecka po jego śmierci.

Nowe przepisy dają też opiekunom osób ubezwłasnowolnionych i niepełnosprawnych prawo do wynagrodzenia z budżetu państwa, gdy majątek podopiecznego na to nie wystarcza. Jak wyjaśnił Wrona, rząd przewidział wysokość takiego wynagrodzenia w wysokości jednej dziesiątej przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce (nie będzie ono opodatkowane, a wypłacane będzie przez opiekę społeczną).

W przypadku braku porozumienia rodziców dziecka co do tego, czyje nazwisko powinno ono nosić, nowelizacja precyzuje, że ma ono być złożone z nazwiska matki i nazwiska ojca.

Projekt wprowadza też zasadę nierozdzielania rodzeństwa kierowanego do rodziny zastępczej lub domu dziecka. Możliwość rozdzielenia będzie dopuszczalna jedynie ze względu "na dobro dziecka". Do tej pory zasada ta była zawarta jedynie w przepisach o pomocy społecznej.

Projekt zobowiązuje rodziców, by podejmując ważne decyzje mające wpływ na dziecko liczyli się z jego opinią. Dotyczy to głównie sytuacji, gdy posiada ono majątek, na przykład spadek, a rodzice jako prawni opiekuni nieletniego mogą nim rozporządzać.

Według Wrony, projekt akcentuje samodzielności dzieci w podejmowaniu decyzji i zobowiązuje rodziców do wysłuchiwania dziecka przy podejmowaniu decyzji jego dotyczących.

Projekt wprowadza koncepcję "planu wychowawczego"

Wprowadzana jest zasada wzajemnego szacunku w relacjach pomiędzy rodzicami a dzieckiem. Zapis ten będzie brany pod uwagę w sytuacjach kryzysowych w rodzinie, np. przy separacji, rozwodzie czy odbieraniu władzy rodzicielskiej. W takiej sytuacji sądy będą oceniały, czy rodzice szanowali swoje dzieci, ale też czy dzieci wyrażały swoim zachowaniem szacunek wobec rodziców.

Projekt wprowadza koncepcję "planu wychowawczego". Ma być on pomocny przy rozstrzyganiu o władzy rodzicielskiej rodziców żyjących osobno. Będą to porozumienia zawierane pomiędzy nimi dotyczące sprawowania pieczy nad dzieckiem, podejmowania decyzji w sprawach dziecka, kontaktów z dzieckiem. Rodzice będą musieli brać pod uwagę rozsądne życzenia dziecka. Od przedstawienia takiego planu sądowi będzie zależeć powierzenie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom.

Nowelizacja łagodzi obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dorosłych dzieci, które nie dbają o osiągnięcie życiowej samodzielności. Zdaniem Józefa Zycha (PSL) podejście do tej kwestii jest "racjonalne".