Trybunał rozpoznawał wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczący zasad opłacania badań lekarskich i psychologicznych pracowników ochrony. Zdaniem RPO, minister zdrowia, ustalając w rozporządzeniu, że opłatę za badania ponosi osoba badana przekroczył upoważnienie ustawowe.

Jego zdaniem minister mógł jedynie określić zasady dotyczące samego procesu przeprowadzania badań, a nie ustalać, kto za nie płaci. RPO przypomniał też, że w myśl przepisów kodeksu zarówno wstępne, jak też okresowe badania lekarskie są przeprowadzane na koszt pracodawcy.

Występujący w imieniu Rzecznika dr Waldemar Rybak zauważył, że ochroniarze zarabiają średnio ok. 700 zł netto, a badania kosztują 350 zł. Muszą być wykonywane co trzy lata, a nawet częściej, jeżeli wynika to ze wskazania lekarskiego, gdy pracownik chorował ponad sześć miesięcy albo, gdy pracodawca podejrzewa, że stracił zdolność wykonywania zawodu.

"Przerzucenie kosztów badań z pracodawców na pracowników ochrony jest niezgodne z upoważnieniem ustawowym, ale nie jest sprzeczne z kodeksem pracy i konstytucją. Nie są to bowiem badania stanowiące obowiązek pracowniczy" - stwierdził z kolei prokurator prokuratury krajowej Andrzej Niewielski.

TK: wykonanie badań lekarskich, za które musi płacić pracownik ochrony, leży w jego interesie

Do tego stanowiska przychylił się TK, orzekając, że wykonanie badań lekarskich, za które musi płacić pracownik ochrony, leży w jego interesie.

"Ubiega się on o licencję dającą mu prawo do wykonywania zawodu. Nie jest to powiązane z konkretnym pracodawcą i, nawet gdyby nie było spornego rozporządzenia, za badania stanowiące warunek uzyskania bądź przedłużenia licencji musiałby zapłacić ten, kto jest nimi bezpośrednio zainteresowany" - uzasadniała wyrok sędzia TK Teresa Liszcz.

Wyjaśniła także, że badania wykonywane przez ochroniarzy mają inny charakter niż badania wstępne czy okresowe, o których mówi kodeks pracy i za które zobowiązany jest zapłacić pracodawca. "Wykonanie badań przez ochroniarzy nie ma też wpływu na zachowanie bezpieczeństwa i higieny pracy na konkretnym stanowisku" - podsumowała sędzia Liszcz.