To pierwsze takie spotkanie, zorganizowane przez Wyższą Szkołę Menedżerską, gdzie wykłada Jerzy Jaskiernia - jeden z byłych ministrów. Efekty dyskusji mają być przekazane Radzie Europy.

Kwiatkowski - dziękując swemu poprzednikowi Andrzejowi Czumie (również obecnemu na spotkaniu) - wyraził nadzieję, że 31 marca przyszłego roku, gdy dokona się podział między ministerstwem a prokuraturą, powstanie "tarcza chroniąca prowadzących postępowania przed krytyką polityczną". "W jakim komforcie będą pracować moi następcy, nie będąc już prokuratorem generalnym" - mówił.

Aleksander Bentkowski, który był ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego podkreślił, że jego wiceministrami byli ludzie z poprzedniej władzy, ale postanowił ich nie wymieniać, bo - tak jak wielu im podobnych w tamtym czasie - pracowali z wielkim zaangażowaniem dla dobra kraju. "Takie podstawowe ustawy jak o ustroju sądów, czy Krajowej Radzie Sądownictwa, uchwalało się w miesiąc-dwa. Myśmy w Sejmie nie mieli wtedy praktycznie opozycji. To był ostatni taki czas" - mówił.

W opinii Jana Piątkowskiego, który był ministrem w rządzie Hanny Suchockiej, jego wielkim sukcesem było przeniesienie śledztwa w sprawie masakry robotników na Wybrzeżu z grudnia 1970 r. z prokuratury wojskowej do prokuratury powszechnej, co spowodowało, że może dziś się toczyć proces przeciwko gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu i innym oskarżonym w tej sprawie. "Podejmowałem decyzje, za które byłem krytykowany przez własną partię. Premier Suchocka zażądała mojej dymisji po tym, jak poleciłem wszcząć polskie śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej" - mówił, wspominając tamten czas, gdy Suchocka zarzucała mu, że podjął taką decyzję nie informując o niej ani MSZ ani jej samej.

Następca Włodzimierza Cimoszewicza na ministerialnej funkcji - Jerzy Jaskiernia - podkreślił, że za jego urzędowania dramatycznie wzrosło obciążenie sądów nowymi sprawami, ale nie poszły za tym pieniądze. Dodał, że funkcja Prokuratora Krajowego, która powstała za jego czasów, miała spowodować, że odciągnie to ministra od prokuratury. "Można było zrobić jeszcze więcej i dziwię się, że nikt nie zrobił" - powiedział.

W opinii kolejnego byłego ministra, prof. Leszka Kubickiego, największym wyzwaniem dla sądownictwa jest "przywrócenie mu należnej konstytucyjnej rangi, która dziś jest bardzo nadszarpnięta". "To nam robi bardzo złą sławę na świecie. Wymiar sprawiedliwości jest postrzegany nie tylko jako nierychliwy, ale też często jako niesprawiedliwy, bo sądy nie potrafią komunikować się ze społeczeństwem" - powiedział.