Przez łamy prasy fachowej (jak również tej trochę mniej fachowej) przetaczają się co pewien czas dyskusje na temat kolejnych rozwiązań lub pułapek legislacyjnych. Specjaliści spierają się, czy nowa regulacja spełni wyznaczony jej cel - przy czym nierzadko okazuje się, że celów tych może być więcej niż jeden i nie zawsze są one zgodne ze sobą nawzajem.

Swój kamyczek dorzucamy również my, prawnicy praktycy, dokonując interpretacji coraz to nowych przepisów, stosunkowo chętnie szermując hasłami racjonalnego prawodawcy. Wydaje się jednak, że w tym szumie legislacyjno-interpretacyjnym zagubiono podstawową przyczynę tworzenia i stosowania prawa.

Patrząc z boku, trzeba obiektywnie stwierdzić, że człowiek musi współdziałać z innymi ludźmi. To współdziałanie jest potrzebne po to, aby przetrwać, rozwijać się i dążyć do doskonałości. Chcąc, czy nie chcąc, żyjemy zatem we wspólnotach i w nich się realizujemy. Prawo powinno nam to współżycie i osiąganie celów zarówno wspólnych, jak i indywidualnych ułatwiać, a nie utrudniać. Dlatego, jak się wydaje, odpowiedzialni za tworzenie prawa powinni więcej refleksji poświęcać rzeczywistemu adresatowi tworzonych norm - człowiekowi, nie zapominając jednak o jego naturze. W naturze człowieka wyryte są bowiem precyzyjne, elementarne wymagania, wspólne wszystkim ludziom.

Należałoby zatem postulować do nowo wybranych parlamentarzystów, aby, zachowując świadomość różnych kierunków filozoficznych i nurtów myślowych, podejmowali wysiłki, aby tworzone przez nich prawo nie aspirowało do roli jedynej, niezbędnej i wszechogarniającej mądrości. Wskazane byłoby przede wszystkim zastanowienie się, które z obecnie obowiązujących przepisów są zbędne, krępujące w sposób nieuzasadniony aktywność ludzi, mało precyzyjne i przez to powodujące w praktyce różnorodne problemy interpretacyjne. Dopiero po zrobieniu takiego swoistego rachunku sumienia można by przystąpić do regulowania tych sfer życia, które takiej regulacji wymagają (oczywiście z poszanowaniem prawa naturalnego wyrytego w każdym człowieku i wspólnego wszystkim ludziom). Paradoksalnie, gdyby udało się zrealizować te postulaty również nam, praktykom, byłoby dużo łatwiej wykonywać nasz zawód i w razie potrzeby uzasadniać potrzebę jego istnienia.

SŁAWOMIR ŁUCZAK

radca prawny, partner w Kancelarii Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak, specjalizuje się w prawie podatkowym, celnym i dewizowym